Nie musisz lecieć do Pragi ani szukać zamku na Instagramie. Jeden z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych zamków Europy Środkowej leży tuż za granicą – i wciąż nie ma tam tłumów. Czeski Frýdlant to nie jest wycieczka, którą robi się „przy okazji". To punkt docelowy sam w sobie. Rzadko kiedy dwie godziny drogi dają tyle historii, tyle ciszy i tyle poczucia, że naprawdę się gdzieś wyjechało
Jest coś osobliwego w tym, jak Zamek Frýdlant wyrasta ze wzgórza nad rzeką Smědá. Nie prosi się o uwagę. Stoi tam od XIII wieku – najpierw gotycki, potem renesansowy, zawsze trochę mroczny – i wydaje się zupełnie obojętny na to, czy ktoś w ogóle przyjedzie. Może dlatego tak działa na wyobraźnię.
Z Wrocławia jedzie się niecałe dwie godziny. Autostrada A4, przejście graniczne, czeska droga przez Liberec i już – za oknem pojawia się cylindryczna wieża osadzona na bazaltowej skale. To bergfrit, strażnica sprzed siedmiuset lat, która przez wieki patrzyła na wszystko: na husyckie najazdy, renesansowe przebudowy, na wojska Albrechta von Wallensteina maszerujące przez dolinę.
„Masz wrażenie, że ostatni właściciele po prostu wyszli na chwilę. Że zaraz wrócą."
Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z końca XIII wieku. Przez siedem stuleci zmieniał właścicieli jak karciana talia – każda rodzina dopisywała swój rozdział do murów i komnat.
Nazwisko Wallenstein brzmi tu jak zaklęcie. W 1622 roku ten genialny i bezwzględny wódz kupił Frýdlant za 150 000 złotych i uczynił z niego centrum swojego prywatnego państwa. Nazwał je Terra Felix – Szczęśliwa Ziemia. Zarządzał stąd całą gospodarką wojenną, zaopatrując armię w czasie wojny trzydziestoletniej. Zamek żył jego ambicjami przez dwanaście lat, aż do zamachu w 1634 roku.
Przed Wallensteinem byli Redernowie – renesansowi budowniczowie, którzy wznieśli nowe skrzydła zamku i kaplicę z manierystycznym ołtarzem. Po nim przyszli Gallasowie, potem Clam-Gallasowie, którzy zostali aż do 1945 roku.
Frýdlant stał się muzeum w 1801 roku – jako pierwszy obiekt tego rodzaju w całej Europie Środkowej. Chodząc po komnatach – przez kuchnię, zbrojownie, saloniki z kominkami, sypialnie z nieruszonymi meblami – trudno pozbyć się uczucia, że jesteś gościem, nie zwiedzającym.
W zbrojowniach ekspozycja ułożona jest jak w XIX-wiecznym muzeum – zbroje stoją w szykach, jakby czekały na rozkaz. Biblioteka przechowuje globusy i księgi z czasów Wallensteina. Kaplica zachwyca manierystycznym ołtarzem. Bogato urządzone apartamenty z XIX wieku dopełniają obraz rodziny Clam-Gallas – arystokracji, która rządziła tu przez blisko dwa stulecia.
Tak – zamek przygotował specjalną ofertę dla najmłodszych. Są pokoje dziecięce, aktywności i bajkowa atmosfera, która robi wrażenie na dzieciach znacznie skuteczniej niż na dorosłych. Dla rodzin z dziećmi to jeden z lepszych celów w tym rejonie Czech.
Odległość z Wrocławia wynosi około 170 km. Trasa prowadzi autostradą A4 w kierunku Zgorzelca, następnie czeską drogą I/13 przez Liberec. W centrum Frýdlantu parking jest przy zjeździe oznaczonym „Zámek" – stamtąd krótki spacer pod górę. Czas jazdy: 2–2,5 godziny w zależności od ruchu na granicy.
ODLEGŁOŚĆ: ~170 km
CZAS JAZDY: ok. 2–2,5 h
ZWIEDZANIE: z przewodnikiem, ~60 min
BILET: ok. 200 CZK / os.
OTWARTE: wt–nd, 10:00–15:00
SEZON: kwiecień – październik
Praktycznie: Zamek jest zamknięty od listopada do marca. Najlepsza pora to wiosna i wczesna jesień – rzeka Smědá i lasy Gór Izerskich robią wtedy wrażenie. Warto sprawdzić aktualne ceny biletów na stronie zamku przed wyjazdem.
Autorem zdjęć jest Jarek Wojciechowski. Dziękujemy.
W kolejnych tygodniach zabieramy Was w inne zakątki Dolnego Śląska. Macie swoje ulubione, mniej znane miejsce w regionie? Napiszcie do redakcji z Waszymi poleceniami, a my postaramy się tam zajrzeć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze