Choroby układu krążenia to najczęstsza przyczyna śmierci Wrocławian. To oficjalne dane opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny. W 2024 roku doprowadziły do ponad 43 procent zgonów, przeanalizowanych przez analityków. Przyczyną śmierci ponad 26 procent mieszkańców stolicy Dolnego Śląska były z kolei nowotwory
Za wysoki wskaźnik umieralności Wrocławian cierpiących na choroby układu krążenia odpowiada przede wszystkim choroba niedokrwienna serca. Zabiła 32,27% Wrocławian, którzy zmarli w 2024 roku.
Choroba niedokrwienna serca (inaczej choroba wieńcowa) to schorzenie, w którym mięsień sercowy dostaje za mało krwi i tlenu. Najczęściej dlatego, że tętnice wieńcowe (naczynia odżywiające serce) są zwężone przez blaszki miażdżycowe – czyli złogi tłuszczu, cholesterolu i innych substancji. To utrudnia przepływ krwi.
Sprzyjają temu palenie papierosów, nadciśnienie, wysoki cholesterol, cukrzyca, otyłość, brak ruchu czy stres. Jedną z konsekwencji może być zawał serca i niewydolność serca.
Do ponad jednej czwartej zgonów we Wrocławiu doprowadziły nowotwory, najczęściej to rak płuc, oskrzeli lub tchawicy. U pań na drugim miejscu są nowotwory piersi, u panów - gruczołu krokowego.
Najczęstsze przyczyny śmierci wrocławian w 2024 roku
Dane: Główny Urząd Statystyczny
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jakoś ciężko pojąć, o co chodzi w tym artykule. Choroby układu nerwowego najpierw są przyczyną 13,11% zgonów, aby trochę niżej spaść już do 1,08%. Brak w zestawieniu zapalenia płuc, które w Polsce stanowi ok. 5,4% wszystkich zgonów, a wraz z astmą i innymi chorobami dolnych dróg oddechowych (poza nowotworami) to 14% zgonów. Za to pojawia się znowu (po dłuższej przerwie) tajemnicza, mityczna "choroba" covid-19, wymyślona kilka lat temu na potrzeby radia i telewizji. Ale to mniej niż procencik, więc można zwalić to na dobry humor patologów, którzy, kiedy nie mają pojęcia co do przyczyny zgonu, wpisują "covid". Ogólnie oceniam artykuł na mniej niż zero. Strata czasu, niczego się z niej nie dowiecie. Ja zaś planuję złożyć pozew cywilny przeciwko pismakowi i redakcji za narażenie mnie na stratę czasu w czytaniu tego gniota. A ponieważ mój czas jest bardzo cenny, niech szykują się do wypłaty pokaźnego odszkodowania.
Tutaj nie wiadomo o co chodzi zaczynając już od tytułu. "Gdzie czyha śmierć. Oto dlaczego najczęściej umieją Wrocławianie" - taki jest tytuł, stan na godz. 22.45 01.02. Nie wiadomo co umieją ci Wrocławianie i dlaczego to umieją. No i jaki związek ma ta czyhająca gdzieś śmierć z umiejętnościami Wrocławian. Same zagadki. I w dodatku nierozwiązane.
Jakoś ciężko pojąć, o co chodzi w tym artykule. Choroby układu nerwowego najpierw są przyczyną 13,11% zgonów, aby trochę niżej spaść już do 1,08%. Brak w zestawieniu zapalenia płuc, które w Polsce stanowi ok. 5,4% wszystkich zgonów, a wraz z astmą i innymi chorobami dolnych dróg oddechowych (poza nowotworami) to 14% zgonów. Za to pojawia się znowu (po dłuższej przerwie) tajemnicza, mityczna "choroba" covid-19, wymyślona kilka lat temu na potrzeby radia i telewizji. Ale to mniej niż procencik, więc można zwalić to na dobry humor patologów, którzy, kiedy nie mają pojęcia co do przyczyny zgonu, wpisują "covid". Ogólnie oceniam artykuł na mniej niż zero. Strata czasu, niczego się z niej nie dowiecie. Ja zaś planuję złożyć pozew cywilny przeciwko pismakowi i redakcji za narażenie mnie na stratę czasu w czytaniu tego gniota. A ponieważ mój czas jest bardzo cenny, niech szykują się do wypłaty pokaźnego odszkodowania.
Tutaj nie wiadomo o co chodzi zaczynając już od tytułu. "Gdzie czyha śmierć. Oto dlaczego najczęściej umieją Wrocławianie" - taki jest tytuł, stan na godz. 22.45 01.02. Nie wiadomo co umieją ci Wrocławianie i dlaczego to umieją. No i jaki związek ma ta czyhająca gdzieś śmierć z umiejętnościami Wrocławian. Same zagadki. I w dodatku nierozwiązane.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.