Reklama

Granaty w rosyjskich czołgach na wystawie we Wrocławiu. "Jeden mógł zabić 300 osób"

19/02/2025 17:08

Cztery wraki rosyjskich pojazdów wojskowych, które - jako zniszczone przez Ukraińców - trafiły m.in. na wystawę przed Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu mogły w każdej chwili eksplodować - ujawnił Onet. Nikt nie sprawdził, że w środku były granaty i amunicja.

- Jeden granat zaczepno-obronny który, był znaleziony, to jest 300 odłamków przy eksplozji takiego granatu na otwartej przestrzeni to jest potencjalnych 300 ofiar, gdyby ten granat eksplodował na zewnątrz pojazdu — powiedział w środę na antenie TVP Info Jan Rajchel prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.

Chodzi o wystawę "Za wolność waszą i naszą", organizowaną rzez Kancelarię Premiera i ukraińskie ministerstwo obrony w różnych miastach Polski. "Ukraina przy pomocy partnerów przerabia drugą armię świata na eksponaty muzealne" - wołało hasło z plakatów zapowiadających wydarzenie. We Wrocławiu rosyjskie czołgi zaparkowały latem 2022 roku. Nikt nie sprawdził, że wcześniej nie zostały rozbrojone. Tymczasem do maszyn można było podejść nawet na odległość 1-2 metrów. Wśród odwiedzających wystawę było wiele dzieci.

Reklama

Wystawa, oprócz Wrocławia, odwiedziła Warszawę, Poznań, Gdańsk i Kielce. Potem czołgi wróciły na Dolny Śląsk. Trafiły do składnicy Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych w Lisowicach niedaleko Legnicy. Dopiero niedawno nowe szefostwo RASP od gospodarza jednej z wystaw dowiedziało się o granatach leżących w czołgach. Wezwano policję, a ta - saperów. Wojsko potwierdziło, że chodzi o niebezpieczne materiały, w tym właśnie granaty i amunicję. - Saperzy nie mieli wątpliwości, że zawierały elementy, które mogły doprowadzić do eksplozji. Podjęli je z pojazdów, zabezpieczyli i wywieźli w bezpieczne miejsce. Z przekazanych przez nich informacji wynika, że ich umiejscowienie i inne cechy wskazują na to, że mogły tam się znajdować dłuższy czas, również w czasie transportowania ich między miastami i w trakcie prezentacji podczas wystaw — cytuje swojego informatora Onet.

Sprawę bada prokuratura.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/02/2025 17:25
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Sakwiarz 2025-02-19 17:56:24


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości