Cztery wraki rosyjskich pojazdów wojskowych, które - jako zniszczone przez Ukraińców - trafiły m.in. na wystawę przed Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu mogły w każdej chwili eksplodować - ujawnił Onet. Nikt nie sprawdził, że w środku były granaty i amunicja.
- Jeden granat zaczepno-obronny który, był znaleziony, to jest 300 odłamków przy eksplozji takiego granatu na otwartej przestrzeni to jest potencjalnych 300 ofiar, gdyby ten granat eksplodował na zewnątrz pojazdu — powiedział w środę na antenie TVP Info Jan Rajchel prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.
Chodzi o wystawę "Za wolność waszą i naszą", organizowaną rzez Kancelarię Premiera i ukraińskie ministerstwo obrony w różnych miastach Polski. "Ukraina przy pomocy partnerów przerabia drugą armię świata na eksponaty muzealne" - wołało hasło z plakatów zapowiadających wydarzenie. We Wrocławiu rosyjskie czołgi zaparkowały latem 2022 roku. Nikt nie sprawdził, że wcześniej nie zostały rozbrojone. Tymczasem do maszyn można było podejść nawet na odległość 1-2 metrów. Wśród odwiedzających wystawę było wiele dzieci.
Wystawa, oprócz Wrocławia, odwiedziła Warszawę, Poznań, Gdańsk i Kielce. Potem czołgi wróciły na Dolny Śląsk. Trafiły do składnicy Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych w Lisowicach niedaleko Legnicy. Dopiero niedawno nowe szefostwo RASP od gospodarza jednej z wystaw dowiedziało się o granatach leżących w czołgach. Wezwano policję, a ta - saperów. Wojsko potwierdziło, że chodzi o niebezpieczne materiały, w tym właśnie granaty i amunicję. - Saperzy nie mieli wątpliwości, że zawierały elementy, które mogły doprowadzić do eksplozji. Podjęli je z pojazdów, zabezpieczyli i wywieźli w bezpieczne miejsce. Z przekazanych przez nich informacji wynika, że ich umiejscowienie i inne cechy wskazują na to, że mogły tam się znajdować dłuższy czas, również w czasie transportowania ich między miastami i w trakcie prezentacji podczas wystaw — cytuje swojego informatora Onet.
Sprawę bada prokuratura.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.