Można po prostu podziękować za wizytę. Ale wielu z nas wydaje się to niezręczne. Dlatego stajemy na głowie, by znaleźć wymówkę, którą wykręcimy się gdy do drzwi zadzwoni ksiądz po kolędzie. Najprostszy sposób? Zgasić światło i udawać że nas nie ma. Ale co zrobić, gdy jest już za późno i ksiądz stoi przed drzwiami? Wrocławianie mają mnóstwo pomysłów.
10 wymówek, jak nie przyjąć księdza po kolędzie - kliknij i zobacz
Poprosiliśmy księży z kilku wrocławskich parafii, by podzielili się z nami najdziwniejszymi wymówkami, jakie zdarzyło się im usłyszeć od wiernych, którzy nie byli zainteresowani wizytą duszpasterską. Bywa, że słysząc je, księża często ledwo powstrzymują atak śmiechu. Tak było choćby niedawno na Psim Polu, gdzie jeden z księży usłyszał od domownika: "Ja tu nie mieszkam! Nawet nie wiem co tu robię!". - Przez chwilę się nawet zastanawiałem, czy nie nakryłem złodzieja - śmieje się ksiądz. Szybko zorientował się jednak, że w tym mieszkaniu już wiele razy słyszał podobne wymówki.
Czym jeszcze próbujemy usprawiedliwiać niechęć do wizyty księdza? Zobaczcie 10 wymówek, którymi podzielili się z nami księża.
[news]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A jakim prawem klecha dobija się do drzwi? Ma nakaz rewizji? Czy nakaz kolędy? Na szczęście na Biskupinie te bzdety już się skończyły. Trzeba w kościele wypełnić formularz, że się zaprasza klechę, inaczej sam nie przyjdzie. Brawo!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
A jakim prawem klecha dobija się do drzwi? Ma nakaz rewizji? Czy nakaz kolędy? Na szczęście na Biskupinie te bzdety już się skończyły. Trzeba w kościele wypełnić formularz, że się zaprasza klechę, inaczej sam nie przyjdzie. Brawo!