Reklama

Jeszcze niedawno z samolotu wysiadał tam Picasso, a teraz to jedno z większych wrocławskich osiedli

07/05/2026 15:46

O tym, że w tym rejonie było lotnisko świadczą nazwy ulic, których patronami są sławni piloci - Eugeniusz Horbaczewski, Stefan Drzewiecki czy Ludwik Idzikowski. Przed wojną tutaj spotykała się śmietanka Wrocławia, po wojnie lądował Pablo Picasso, który przyleciał tu na Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju, a zawodu pilota uczył się pierwszy polski kosmonauta Mirosław Hermaszewski. Ostatni samolot odleciał stamtąd w 1979 roku. Potem rozpoczęto budowę wielkiego osiedla.


Lotnicza historia Gądowa zaczęła się w 1865 roku. Bracia Berg, wrocławscy przemysłowcy sfinansowali przelot balonem, który zakończył się szczęśliwym lądowaniem na terenach obecnego osiedla. Chyba nikt wtedy nie przypuszczał, że w tym miejscu kilkadziesiąt lat później ruch lotniczy będzie dużo większy. – Lotnisko powstało dzięki Fritzowi Heidenreichowi. To wrocławski pionier lotnictwa uznał, że tereny, które służyły wcześniej wojsku jako plac ćwiczeń, nadają się do lotów próbnych konstruowanego przez niego samolotu – opowiadał kilka lat temu Edward Sobczak, kiedyś dyrektor Zakładu Szybowcowego na Gądowie.

 Lotnisko oficjalnie uruchomiono w październiku 1910 roku. Początkowo dzielili je między siebie wojskowi i sportowcy. Po wielkiej wojnie było już jednak wykorzystywane wyłącznie jako cywilne. Ruch pasażerski ruszył w tym miejscu w 1921 roku. Cztery lata później działały już codzienne rejsy.

Reklama

Do 1928 roku Gądów był wsią. Po włączeniu jej do miasta, lotnisko stało się nie lada atrakcją dla mieszkańców, którzy z ogrodu restauracyjnego podziwiali startujące i lądujące maszyny. Często organizowano tam okolicznościowe imprezy i festyny, oprowadzano wycieczki. Rozwijało się lotnictwo sportowe, a Gądów był jednym z lotnisk etapowych słynnego w tamtym czasie rajdu „Challenge”, w którym uczestniczyli m.in. Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura.

W 1936 roku powstał nowy dworzec lotniczy, bardzo nowoczesny jak na tamte czasy. Znalazła się w nim luksusowa sala przylotów, wieża dowódcy portu i hotel. Na dachu znalazł się taras widokowy, z którego można było żegnać .

Reklama

Flughafen Klein-Gandau było to jedno z pierwszych lotnisk w Niemczech i aż do zbudowania w 1936 lotniska na Strachowicach (Flughafen Schöngarten) jedyne we Wrocławiu. Leżało bezpośrednio przy trasie wylotowej na zachód, w odległości pięciu kilometrów od centrum. Połączenie z centrum miasta zapewniała linia tramwajowa nr 6 mająca trasę: ul. Gliniana, ul. Borowska, ul. Hugonna Kołłątaja, Rynek, pl. Jana Pawła II, ul. Legnicka.

W 1945 roku był to strategiczny punkt obrony miasta. Lotnisko bronione przez spadochroniarzy, zostało zdobyte 1 kwietnia.

Reklama

Zniszczenia wojenne uniemożliwiały korzystanie z lotniska. Teren musiał zostać rozminowany. Wyrównywanie lejów i usuwanie pozostałości po walkach trwało aż do 1947 r.

W dawnym hangarze powstała filia bielskich zakładów szybowcowych. Do 1979 roku zbudowano przeszło 1000 maszyn.

W latach 1946-1958 Gądów obsługiwał regularne loty cywilne linii lotniczych PLL LOT (Strachowice było w tym czasie używane prawie wyłącznie przez wojsko. Na Gądowie działały m.in. Centrum Wyszkolenia Lotniczego, lotnictwo sanitarne, agrolotnictwo, zakłady szybowcowe, stacja meteorologiczna. Uczył się tu latać m.in. Mirosław Hermaszewski. W 1978 przeprowadzono ostatnie szkolenie szybowcowe i skoki spadochronowe, po czym lotnisko zamknięto.

Reklama

 Na jego miejscu powstało duże osiedle.  A 28 czerwca 1985 roku otwarto Spółdzielczy Dom Handlowy Astra, znajdujący się przy ul. Horbaczewskiego 4-6, który przez wiele lat był ulubionym miejscem zakupów mieszkańców zachodniej części Wrocławia.

- W dniu otwarcia od samego rana przed wejściem gromadziły się ogromne ilości ludzi. Stali na wszystkich tarasach, napierali na aluminiowe drzwi z całej siły. Milicja przyjechała na pomoc. Bałem się – wspominał na lamach „Gazety Wyborczej” Wojciech Knast, wieloletni prezes Astry. -  Bałem się, że klienci się pobiją albo będą wyszarpywać sobie towar i coś zniszczą. Wtedy kupowało się wszystko, co się dało. Nawet za małe buty, bo można przecież było się z kimś nimi wymienić albo je sprzeda

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/05/2026 15:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości