Po zakończonym niedawno remoncie przejazdu kolejowego wzdłuż ulicy Wiaduktowej na Brochowie, szlabany blokują drogę kierowcom, choć tory w żadnym miejscu nie przecinają jezdni. - Musimy stać i oglądać pociąg, który przejeżdża obok – stukają się w czoła kierowcy. Kolejarze jednak przekonują, że wszystko jest jak należy, bo... inaczej się nie dało.
Remont przejazdu zakończył się kilka tygodni temu. Zarządzająca przejazdem spółka Polskie Linie Kolejowe zarzeka się, że nie doszło tu do żadnej pomyłki, a wszystko było uzgodnione z miejskimi urzędnikami z Wrocławia. Kolejarze tłumaczą, że chodziło o dojazd do znajdujących się po drugiej stronie torów działek. Prowadzi do nich króciutka odnoga ulicy Wiaduktowej.
- Analizowane były różne możliwości - podkreśla Marta Pabiańska z PKP PLK. Okazało się, że umieszczenie szlabanów na odnodze nie było możliwe, bo ich odległość od torów byłaby zbyt mała. - Ze względu na historyczny charakter ulicy, konserwator zabytków nie zgodził się z kolei na jej przesunięcie. Dostosowaliśmy zatem urządzenia tak, aby podnieść poziom bezpieczeństwa i nie ingerować w przebudowę innych elementów infrastruktury. To rozwiązanie zostało uzgodnione z miastem, które sfinansowało budowę przejazdu - wyjaśnia Pabiańska.
Pod uwagę brano też całkowitą likwidację przejazdu. To z kolei spotkało się ze sprzeciwem działkowców. Zarząd ROD Złocień argumentował, że przejazd zapewnia dojazd do ogródków nie tylko działkowcom, ale i służbom komunalnym oraz ratunkowym.
Tak wyglądało to miejsce przed remontem. Na odnodze prowadzącej do ogródków ustawiony był znak "STOP"
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze