Reklama

Koniec krótkiej kariery Izabeli Bodnar? Przybywa spraw, w których mąż posłanki jest „niewinny”


Trudno uwierzyć, aby w przyszłym roku znalazło się ugrupowanie, które zechce umieścić na swych listach wyborczych byłą kandydatkę na prezydenta Wrocławia, a obecną posłankę Izabelę Bodnar. Wszystko przez kolejne kłopoty z prawem jej męża, który w jednej sprawie jest już oskarżony, a niedawno w innej postanowiono mu zarzuty. Do tego dochodzi proces cywilny małżonków. Tych czarnych chmur na głową posłanki jest tak dużo, że parlamentarzyści klubu Centrum, do którego od niedawna należy, domagają się od niej wyjaśnień.


- W związku z medialnym poruszeniem dotyczącym mojej rodziny oraz wielu nieprawdziwych tez pojawiających się w przestrzeni publicznej, informuję, że mąż po czynnościach w prokuraturze, trwających niecałą godzinę, wrócił do domu – napisała kilka dni temu Izabela Bodnar. - Mąż jest osobą niewinną, pokrzywdzoną w całej tej przedziwnej sprawie. Wspieram męża całym sercem i jestem pewna, że sąd oczyści go z wszelkich zarzutów. Na czas toczącego się postępowania, nie jestem upoważniona udzielać żadnych szczegółowych informacji.

A chodzi tu zatrzymanie kilka dni temu męża posłanki. Policja zatrzymała Macieja B. w ramach śledztwa Prokuratury Okręgowej w Legnicy dotyczącego nielegalnej inwigilacji dolnośląskich samorządowców. Mężczyzna usłyszał zarzuty zlecania nielegalnego sprawdzania danych w policyjnych bazach. Jednemu ze współpodejrzanych (byłemu funkcjonariuszowi ABW) postawiono zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Reklama

Tylko, że to nie pierwsza przygoda z prawem Macieja B.

Ale zacznijmy od jego małżonki.

Gwiazda Izabeli Bodnar rozbłysła w 2023 roku, gdy została posłanką Trzeciej Drogi z ramienia Polski 2050. Wtedy zdobyła, startując z trzeciego miejsca, ponad 16553 głosy i wyraźnie zdystansowała faworyzowanego i  o wiele bardziej znanego Jacka Protasiewicza, który był drugi na liście.

- Prywatnie: wrocławianka, szczęśliwa żona, mama trójki wspaniałych dzieci, zapalona podróżniczka, organizatorka dalekich wypraw. Kobieta pracująca, która za misję postawiła sobie naprawianie świata - mówiła o sobie Izabela Bodnar.

Reklama

Studiowała grę na fortepianie na Akademii Muzycznej, zdobyła licencjat z bankowości i finansów w Wyższej Szkole Bankowej, a potem skończyła studia magisterskie na kierunku finanse przedsiębiorstw na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.  Przed wyborami zajmowała się głównie prowadzeniem fundacji, była też osiedlową radną na Oporowie.

Rok później zaczęło się dużo dziać w życiu nowej parlamentarzystki . Ku zaskoczeniu wielu Izabela Bodnar postanowiła zostać kandydatką na prezydenta Wrocławia, choć wielu kolegów z jej partii wydawał się to niedorzeczne. Uważali, że należy poprzeć Jacka Sutryka. Bodnar jednak przekonała Szymona Hołownię i wystartowała w wyścigu o fotel prezydenta Wrocławia. Podczas kampanii, w marcu 2024 roku, dowiedziała się, że do 10 lat pozbawienia wolności grozi jej mężowi, który działał przede wszystkim w branży śmieciowej. Wtedy bowiem trafił do Sąd Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia w jego sprawie. Śledztwo dotyczące powoływania się na wpływy Prokuratura Krajowa prowadziła wspólnie z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym i Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Reklama

- Mój mąż jest niewinny, ta sprawa mi nie zaszkodzi w kandydowaniu na prezydenta Wrocławia – tak na antenie TVP Wrocław komentowała Izabela Bodnar akt oskarżenia swojego męża.

O aferach śmieciowych związanych z posłanką i jej mężem było głośno podczas całej kampanii wyborczej przed wyborami prezydenta Wrocławia

W internecie został opublikowany film zatytułowany "Ostrzeżenie dla Wrocławian! Oto prawda o Izabeli Bodnar". W opisie zwrócono uwagę, że "we wsi Czernikowice pod Lubinem firma jej męża urządziła sobie nielegalne wysypisko niebezpiecznych odpadów w wyrobisku po dawnej żwirowni".

Reklama

Po publikacji nagrania Izabela Bodnar skierowała sprawę do sądu. Domagała się, aby zakazał rozpowszechniania nieprawdziwych informacji na temat "rzekomego i nielegalnego składowania odpadów przez spółkę Ekopartner w Czernikowicach" oraz łączenia jej z działalnością firmy. 

Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał, że "nie ma żadnych wątpliwości co do działalności parlamentarzystki w spółce EkoPartner", ponieważ prawie do końca 2015 roku była prokurentką firmy.

Mimo tych perypetii Izabela Bodnar weszła do II tury - Jacek Sutryk zdobył 34,33% głosów, a Izabela Bodnar - 29,8%. 

Reklama

Ale to podczas tej kampanii okazało się też, że lepiej jest dla posłanki, jak rzadziej się odzywa. W innym wypadku co rusz się kompromitowała. Podczas konwencji na finał kampanii prezydenckiej niektórzy z niedowierzaniem obserwowali wystąpienie kandydatki na prezydenta dużego miasta zastanawiając się, czy są na poważnej imprezie politycznej czy też trafili na wieczór kabaretowy. „Gazeta Wyborcza” relacjonowała:

„Jednak w wystąpieniu posłanki Izabeli Bodnar były też fragmenty niekonwencjonalne i zaskakująco komiczne. Szczególnie moment, kiedy kandydatka Trzeciej Drogi ze sceny opowiadała o swojej wizji budowy linii tramwajowej na Jagodno. Mówiła nieco chaotycznie, często wybuchając śmiechem. Bodnar opowiadała tak: - A z drugiej strony ja od razu myślę, jak rozmawiam na przykład z mieszkańcami Jagodna. Wiadomo, że oni chcą ten swój słynny tramwaj. Ale ja już myślę, że ten tramwaj to im kupię za KPO i o tym już rozmawiałam z minister Pełczyńską, z wiceministrem Szyszko do spraw funduszy. A te tory to zrobię z funduszu spójności…”.

Reklama

 Nie bez powodu później była to często w mediach społecznościowych wyszydzana za swoje liczne pomyłki i potknięcia.  

W każdym razie w  drugiej turze przegrała już z kretesem batalię z Jackiem Sutrykiem i zaczęły się jej coraz większe kłopoty w polityce.

Najpierw postanowiono ją usunąć z dwóch komisji sejmowych  - Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz Komisji do Spraw Kontroli Państwowej.

- Niewątpliwie ma to związek z aferami śmieciowymi, w które wplątane jest jej mąż, a pośrednio i ona sama, co wskazał nawet sąd. Zresztą do początku budziło to duże wątpliwości, gdy zasiadała w komisji ochrony środowiska - komentuje jeden z dolnośląskich parlamentarzystów. - Przecież niedługo proces jej męża i nie wiadomo, co wyjdzie. A myślę, że będą i inne wątki tej sprawy.

Reklama

Potwierdziło się to nieco później, gdy w lipcu 2025 roku sama postanowiła wystąpić z Polski 2050 jako pretekst wykorzystując brak porozumienia z kierownictwem partii, a zwłaszcza słynną kolację Szymona Hołowni z Jarosławem Kaczyńskim. Gdy to obwieściła, Polska 205 zakomunikowała, że Bodnar została usunięta z sejmowej Komisji Środowiska "ze względu na konflikt interesów". "Izabela dostała jasny sygnał: wyczyszczenie wątpliwości wokół jej rodzinnej działalności biznesowej albo koniec kariery w Polsce 2050. Wybrała koniec kariery w Polsce 2050. To jest prawdziwa geneza jej decyzji" – można było przeczytać w oświadczeniu. Smaczku całej awanturze dodawał fakt, iż wiele się mówiło, że Izabela Bodar wspomagała finansowo kampanię liderów Polski 2050.

Ale i to nie koniec przygód z prawem rodziny posłanki, która obecnie należy do klubu parlamentarnego Centrum. 17 kwietnia 2024 roku przedsiębiorca budowlany złożył pozew przeciwko państwu Bodnar, w którym domaga się zapłaty za wykonaną pracę. Chodzi o 35 tysięcy złotych za usługi przy budowie domku letniskowego. Zamiast pieniędzy przedsiębiorca otrzymał pismo wzywające do zaniechania naruszania dóbr osobistych spółki, które otrzymał z kancelarii adwokackiej reprezentującej spółkę męża posłanki, a do której oficjalnie należał nieruchomość. Z dokumentu możemy się dowiedzieć, że chodzi o to, aby nie umieszczał wpisów w mediach społecznościowych dotyczących sporu oraz zaniechał działań zmierzających do opublikowania artykułów prasowych na ten temat. Jeśli się nie zastosuje, spółka obciąży go karą nie mniejszą niż 50 tys. zł.

Reklama

 Jak podała w mediach społecznościowych sama posłanka, sprawa jest w drugiej instancji.

- No i kto może chcieć kandydatkę, która prezentuje się jak tykająca bomba zegarowa, na swojej liście? Każda partia ma dość swoich podejrzanych i oskarżonych, więc nie ma sensu prosić się o kolejne kłopoty wizerunkowe – komentuje wrocławski działacz jednej z większych partii.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/05/2026 14:24
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości