Ławeczka patriotyczna to część rządowej kampanii społecznej. Konstrukcje ustawiane są, by można było podziwiać inwestycje. Pieniądze na te budzące kontrowersje “jarosławki”, jak nazywają je internauci wyłożył rząd oraz należący do państwa bank.
Ławka patriotyczna przed Dworcem Głównym we Wrocławiu. Instalacja zamontowana została we wtorek, 6 września, po południu. Wychodzący z największego dworca w Polsce od środy rano przecierają oczy ze zdumienia: przed budynkiem, na przejściu stanęła ta nietypowa ławka. Żeby na niej usiąść, trzeba wejść po schodach. Ławka umieszczona jest we wiacie w kształcie konturu Polski. Kontur pomalowany jest w barwy białą i czerwoną, a całość umieszczono na podeście w kolorze niebieskim. Całość waży 5 ton. Gdy już zajmie się miejsce, siedzi się plecami do Dworca Głównego, a z ławki widać przede wszystkim korony najbliższych drzew, a następnie skrzyżowanie ul. Piłsudskiego i Kołłątaja.
Wejść na instalację, by zająć miejsce można po zapoznaniu się z 15-punktowym regulaminem, który przyklejony jest z boku konstrukcji. Z niego można dowiedzieć się m.in., że "Z ławki należy korzystać tylko w pozycji siedzącej, trzymając sie poręczy (stanowiących umocowanie ławki)." Zabronione jest używanie urządzeń nagłośniających i innych wywołujących hałas. Do konstrukcji nie można wchodzić ze zwierzętami, a "osoby oczekujące na skorzystanie z ławki powinny znajdować się poza obrebem całej instalacji w odległości 1,5 metra". Nieprzestrzeganie zapisów regulaminu może zakończyć się wyciągnięciem konsekwencji prawnych.
Ławki patriotyczne to część rządowej kampanii społecznej “Inwestycje z polską flagą”. Za ich postawienie odpowiada Bank Gospodarstwa Krajowego. Pieniądze na instalacje, jak ustalił portal WP, wyłożył BGK oraz rząd z funduszu na pilne i nieprzewidziane wydatki państwa.
Rzeczniczka BGK wskazuje, że ławki to są elementem akcji promocyjno-informacyjnej inwestycji wspieranych przez bank. W całym kraju stanie 16 ławeczek. WP ustaliła, że każda z nich kosztuje 100 tys. zł. 1,6 mln na ławki wyłożył Bank Gospodarstwa Krajowego, a 5 mln zł na promocję przedsięwzięcia specjalnym rozporządzeniem przeznaczył premier Mateusz Morawiecki.
Konstrukcje stają się obiektem żartów. Wykpiwany jest szczegółowy regulamin, który precyzuje m.in. jak na jarosławkę - jak nazywają ją internauci - wchodzić, w jaki sposób siadać, jak ustawiać ma się kolejka oczekujących na wejście do ławki, czego na ławce nie można robić. Wątpliwości budzi także niefortunny dobór koloru podestu - wraz z polskimi barwami narodowymi jest to komplet kolorów, które są również na fladze Rosji, chociaż w innej kolejności.
Akcja budzi wiele kontrowersji, do których odniosła się prezeska banku BGK: - To nie są ławki. To jest instalacja i cała konstrukcja, w środku jest postawiona ławka. Ale gdyby to była zwykła ławka, typowa do siedzenia, to by była zainstalowana na ziemi, tak jak normalnie można podejść i usiąść - mówiła Beata Daszyńska-Muzyczka w radiu TOK FM.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze