W ramach litewskiego programu przygotowano spotkania z autorami z Litwy i Polski oraz ekspertami literatury i historii tego kraju. Do Wrocławia przyjadą Kristina Sabalauskaite, autorka kultowej serii „Silva Rerum“, Dominiki Wilczewski - „Litwa po litewsku“, a także z Akvilina Cicenaite, poeta Marius Burokas i historyk Norbertas Černiauskas.
Mowa o literaturze litewskiej ale tak naprawdę sytuacja wygląda następująco: Kristina Sabaliuaskaite przylatuje z Londynu gdzie mieszka od lat, Akvilina Cicenaite jest z drugiej pólkuli bowiem osiadła w Australii, Tomas Venclowa wykładowca w Yale do Litwy wrócił kilka lat temu, Marius Burokas jest częstym gościem w Ukrainie, a Dominik Wilczewski to Polak mieszkający kilka lat w Litwie. Mamy więc głosy z całego świata, które poruszają różnorodną tematykę, uniwersalną dla nas wszystkich. Jak to jest żyć w innym w innym kraju? Jak wygląda dzisiaj wojna? Czy sięganie do swojej przeszłości i próba jej interpretacji.
Dla fanów „Silva Rerum“ szczególnie ważnym wydarzeniem jest nadchodzący przekład na język polski najnowszej powieści Kristiny Sabaliauskaite „Cesarzowej Piotra”. Przypomnjmy, że „Silva Rerum” stała się bestsellerem, i mocno wpłynęłą na kształt naszego wyobrażenia o barokowej przeszłości i wspólnym, polsko-litewskim, dziedzictwie. Książka, która ukaże się w przyszłym roku, opowiada historię Katarzyny, żony Piotra I, urodzonej na terenach Łotwy. O tym i wielu innych sprawach będą mogli Państwo porozmawiać z autorką już w sobotę.
Ten rok jest wyjątkowy dla Litwy w Polsce. Niemal jednocześnie ukazały się dwie istotne książki o jej historii: „Litwa, ojczyzna moja” Tomasa Venclovy, przetłumaczona przez Beatę Kalębę, oraz „Litwa po litewsku” Dominika Wilczewskiego. Na tragach pojawi się ten drugi autor.
Ponadto przygotowano spotkania także z Akviliną Cicenaite, autorką „Słownika języka angielskiego”, poetą Mariusem Burokasem, który zaprezentuje swój zbiór poezji „Tu mieszkał Janusz”, oraz historykiem Norbertasem Černiauskasem.
Ciekawie zapowiada się również spotkanie podczas którego poruszającą historię „wilczych dzieci” przybliży Alvydas Šlepikas, autor książki „Mam na imię Maryte”. W rozmowie z Mariusem Burokasem oraz ukraińską reporterką Maryczką Paplauskaite poruszone zostaną tematy związane z pisarstwem na tle wojny w Ukrainie.
Więcej na stoisku nr 108, gdzie znajdą Państwo wszystkie aktualne informacje o programie oraz o litewskiej ofercie wydawców.
Program organizuje i prezentuje Litewski Instytut Kultury wraz z polskimi wydawcami.
Przypominamy, że targi trwają o czwartku do niedzieli w Hali Stulecia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Autor tego gniota, niepodpisany, najwyraźniej ma jakieś pretensje do inteligencji i kultury, skoro pisze o książkach i literaturze. Ale jednocześnie używa niepolskich sformułowań typu "w Litwie", czy "w Ukrainie", co już skrytykował wrocławski ekspert od języka profesor Miodek. No ale autor najwyraźniej pragnie przypodobać się "właaaaaaaaaaadzy", która odgórnie zmienia Polakom język ze względów politycznych i wprowadza doń jakieś nowotwory, które nas tylko drażnią. Ustalmy raz na zawsze - NA UKRAINIE, do kurwy nędzy. Na Litwie, do chuja pana! A jeśli nie, to zmieniamy język i zaczynamy wszyscy mówić w Śląsku, w Pomorzu, w Mazowszu, w Podlasiu, w Słowacji, w Węgrzech itd.
Oho, kolejny ekspert języka polskiego wydalił swój jakże zbędny komentarz..jak nie masz nic mądrego do powiedzenia to najlepiej zamilcz, a swoje polityczno-językowe żale najlepiej spłucz w toalecie. Nikogo nie interesuje to, że akurat tobie się coś nie podoba - nie licz na to, że świat będzie się naginał do twojego widzimisię.
Autor tego gniota, niepodpisany, najwyraźniej ma jakieś pretensje do inteligencji i kultury, skoro pisze o książkach i literaturze. Ale jednocześnie używa niepolskich sformułowań typu "w Litwie", czy "w Ukrainie", co już skrytykował wrocławski ekspert od języka profesor Miodek. No ale autor najwyraźniej pragnie przypodobać się "właaaaaaaaaaadzy", która odgórnie zmienia Polakom język ze względów politycznych i wprowadza doń jakieś nowotwory, które nas tylko drażnią. Ustalmy raz na zawsze - NA UKRAINIE, do kurwy nędzy. Na Litwie, do chuja pana! A jeśli nie, to zmieniamy język i zaczynamy wszyscy mówić w Śląsku, w Pomorzu, w Mazowszu, w Podlasiu, w Słowacji, w Węgrzech itd.
Oho, kolejny ekspert języka polskiego wydalił swój jakże zbędny komentarz..jak nie masz nic mądrego do powiedzenia to najlepiej zamilcz, a swoje polityczno-językowe żale najlepiej spłucz w toalecie. Nikogo nie interesuje to, że akurat tobie się coś nie podoba - nie licz na to, że świat będzie się naginał do twojego widzimisię.