Przechodząc ulicami Nadodrza wystarczy podnieść wzrok, by zobaczyć lwy, chimery i kobiece maski z przełomu XIX i XX wieku. Mimo że wiele z tych detali dziś ginie pod tynkiem i reklamami, wciąż można je wypatrzyć przy Łokietka, Pomorskiej, Rydygiera, na placu św. Macieja i okolicznych uliczkach. Zobaczcie wyjątkową galerię.
Nadodrze, dawne przedmieście robotniczo‑rzemieślnicze Wrocławia, rozwijało się intensywnie właśnie na przełomie XIX i XX wieku. To wtedy powstały kamienice, w których elewacje stały się wizytówką inwestora - im bogatszy detal, tym większy prestiż właściciela. Dziś wiele z tych zdobień ukrywa się pod warstwami ociepleń, tynku i wielkoformatowych reklam, ale wciąż można zobaczyć je tam, gdzie fasady zachowały dawny charakter.
Najłatwiej zacząć spacer od ul. Łokietka 3 - 15. Nad wejściami widać maski i głowy ludzi oraz fantastycznych postaci, kartusze z motywami roślinnymi w polach elewacji, a także ornamentalne gzymsy oddzielające kondygnacje. Te detale - choć często zabrudzone i nadgryzione czasem - pokazują skalę dawnej dekoracyjności zwykłych kamienic czynszowych, w których mieszkali rzemieślnicy, urzędnicy i robotnicy.
Przy ul. Pomorskiej 19 – 39 stoją natomiast kamienice ze sztukatorskimi dekoracjami w stylu secesji i historyzmu. Fasady zdobią tu rzeźbione maski, roślinne ornamenty i fantazyjne obramienia okien - często dostrzegalne dopiero z przeciwległego chodnika.
Z kolei między ul. Rydygiera, a placem św. Macieja, znajdziemy kamienice z dekorowanymi portalami oraz bogatymi, ornamentalnymi obramowaniami okien i wejść.
Szczególnie warto zajrzeć na sam plac św. Macieja i w boczne uliczki - Pobożnego, Jagiellończyka czy Bolesława Chrobrego. Ten fragment Nadodrza planowano jako elegancką dzielnicę kamienic czynszowych, stąd gęstość sztukaterii, masek kobiecych, zwierzęcych głów i fantastycznych stworów na fasadach. To tu najlepiej widać, że mimo robotniczego charakteru osiedla, kamienice budowano z rozmachem, a detal był świadomą inwestycją w wizerunek domu i jego właściciela.
Symbole ukryte w dekoracjach nie były przypadkowe. Lwy podkreślały siłę i prestiż właściciela domu, groteskowe twarze pełniły funkcję apotropaiczną - miały „odpędzać złe duchy” i chronić mieszkańców, kobiece maski odnosiły się do piękna i natury, czasem też do zmieniających się pór roku. Chimery, gryfy i inne fantastyczne stwory pozwalały rzeźbiarzom i sztukatorom popisać się wyobraźnią – często miały charakter czysto dekoracyjny, ale przy okazji nadawały kamienicom niepowtarzalny charakter.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Dziś na Nadodrzu mieszka inna elita, taka nieco mniej elitarna :P