Reklama

MFF T-Mobile Nowe Horyzonty. Sprawdź, co rekomendujemy na sobotę

19/07/2013 00:00

Jeżeli trudno wam wybrać coś dla siebie z bogatej oferty MFF T-Mobile Nowe Horyzonty, możecie skorzystać z naszej podpowiedzi. Dzisiaj polecamy film Petera Greenawaya „Goltzius and the Pelican Company”.

Film Petera Greenawaya „Goltzius and the Pelican Company”.


Utalentowany malarz i rytownik, Hendrik Goltzius, usiłuje przekonać margrabię Alzacji do sfinansowania drukarni, dzięki której mógłby wydać erotyczną, obrazkową wersję Starego Testamentu. Trudno o lepszy motyw przewodni dla filmu Petera Greenawaya – wielkiego buntownika i awangardzisty, eksperymentatora, ciągle przełamującego i wyznaczającego nowe definicje filmowej narracji.


 


W historii Goltziusa reżyser kolejny raz szuka nieoczywistych analogii między klasyczną sztuką malarską a postmodernistycznym językiem filmu, oddając w nasze ręce zmysłową impresję, a nie film biograficzny jako taki. Goltzius and the Pelican Company to druga część trylogii Greenawaya pt. Holenderscy mistrzowie. Jej zwieńczeniem ma być filmowa biografia Hieronima Boscha, planowana na rok 2016.

Reklama

 


Konkurs Filmy o Sztuce: „Piękna i Bokser”(2013) w reżyserii Zachary’ego Heinzerling.


Noriko ma 19 lat i jest idealistyczną studentką. Spotyka Ushio, dobiegającego średniego wieku imprezowicza, megalomana, malarza orz boksera. Wszystko rozgrywa się szybko: szybki seks, szybka wpadka. A potem godziny i lata samotnego macierzyństwa, które niesamowicie dłużą się Noriko, podczas gdy jej mąż, w imię sztuki, baluje z szeroko pojętym art worldem. Shinoharów poznajemy w momencie, gdy Noriko ma swój moment girl power: z uległej żony i oddanej matki zmienia się w komiksiarkę bez zbędnych sentymentów opisującą, jak to jest być dziewczyną artysty. Według Virginii Wolf kobieta – aby zostać artystką – potrzebuje niewielkiej ilości gotówki i własnego pokoju. Tylko co robić w sytuacji, gdy mieszka się w zagraconej, wynajętej kawalerce, pieniędzy ledwo starcza, a związek można określić słowami: to skomplikowane. Debiut Zachary’ego Heinzerlinga zdaje raport z pola walki, jakim jest życie małżeńskie ze sztuką w roli dodatkowego członka rodziny.

Reklama

 


W ramach klasyki kina proponujemy wybrać się na pokaz filmu Romana Polańskiego „Tess” z 1979 r.


Pochodząca z ubogiej rodziny tytułowa bohaterka, zaślepiona miłością, wali głową w mur zbudowany z konwenansów i klasowej etykiety. W uniwersum Polańskiego mezalians to niewybaczalny grzech, postrzegany jako próba zamachu na święte status quo. Tu każdy bohater ma dokładnie wydzieloną sferę życia. To w jej obrębie zawiera się związki, ubija interesy czy zwyczajnie chodzi na herbatkę. Próba przekroczenia sztucznie narzuconych granic musi skończyć się porażką. Niby to świat sprzed wieków, odległy, będący już częścią historii, ale poruszone w nim kwestie i roztrząsane problemy okazują się ponadczasowe. Tess to w karierze Polańskiego dzieło wyjątkowe. Tematyka stanowczo odbiega od szufladek, w które próbowano włożyć reżysera. Chociaż stylistycznie filmowi daleko do wcześniejszych dzieł tego autora, to pojawiają się tu dobrze znane z jego twórczości motywy: wszechobecny fatalizm, osaczenie i samotność głównej bohaterki – bezbłędnie zagrane przez śliczną Nastassję Kinsky. Uzupełnione o kunsztowne zdjęcia Ghislaina Cloqueta i Geoffreya Unswortha tworzą niezapomniany portret kobiety zależnej.


pw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości