Wakacje to czas szaleństw. W każdej dziedzinie. Ekolodzy postanowili obudzić zaspanych urzędników, a urzędnicy obudzeni też trochę szaleją. Choć chyba nie tak, jak chcieliby miłośnicy przyrody. Natomiast wrocławski przewoźnik próbuje wypłynąć na szerokie wody, ale pasażerowie nie są raczej zadowoleni.
Każdego dnia miliony internautów publikują swoje opinie w sieci, głównie w mediach społecznościowych. Nawet Chuck Norris nie jest w stanie wszystkich przeczytać. Dlatego postanowiliśmy zatrudnić mistrza tuTremo (Paul Tremo - najsłynniejszy polski kucharz, nadworny kuchmistrz króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, przygotowujący m.in. menu na obiady czwartkowe), który co kilka dni będzie wyławiał te, naszym zdaniem najciekawsze, dotyczące nie tylko politycznego życia Wrocławia. I z tych składników przyrządzał „Mielone z sieci”. Dziś kolejna porcja.
Seks w naszej przestrzeni staje się wszechobecny. Czy przyzwyczailiśmy się do tego? Niekoniecznie wszyscy, ale ekolodzy już chyba trochę tak i wykorzystując takie skojarzenia postanowili zwrócić uwagę na sprawy, które ich zdaniem wymagają pilnej interwencji. Na pewno zostali zauważeni. Pytanie, czy przez tych, do których głównie skierowali swoją akcję.
To znaczy urzędnicy też ją zauważyli, ale ich zdaniem miłośnicy przyrody przesadzają, bo przecież wszystko jest lepiej niż nawet oficjalne dane to prezentują. Po prostu urzędnik widzi więcej i tego się trzymajmy.

Na porażkę zieleni z betonem zwracają uwagę także inni aktywiści. Siły przyrody są coraz wątlejsze w starciu z siłami deweloperów.

A to, że podczas każdego silniejszego deszczu miasto tonie, to też rzecz normalna. Urzędnicy mają nawet swoje ulubione wyuczone formułki, że w żadnym mieście na świecie studzienki ani inne systemy takiej wody nie są w stanie odprowadzić. Byłem w kilku miastach europejskich podczas deszczu i jakoś bywało inaczej, ale ja ewentualnie znam się na gotowaniu bigosu… W każdym razie w czasie deszczu wrocławianie się nie nudzą, a nawet czynią ciekawe obserwacje.

Do wilgoci również próbuje przyzwyczajać się prezes MPK, który ze swoim taborem wylądował w Augustowie. Dla zabawy… W sumie ludzie się cieszą, że prezes dobrze się bawi i promuje naszą komunikację na Podlasiu. Jedno jest pewne, wykolejenie tu nie groziło, ewentualnie kąpiel.


A nikt nie wpadł na to, że ślizgami na wodzie może prezes, niczym Robert Kubica w ostatni weekend na Hungaroringu, szukał prędkości dla swego taboru, którego wyniki raczej są słabe, co odnotowują przeróżne zestawienia?

A wracając do pomysłów urzędników i ich wysokim mniemaniu o swoich decyzjach, wrocławianie usilnie zastanawiają się, który z nich wpadł na takie rozwiązanie?

Raczej może osobiście nie ten, ale ktoś kto realizuję jego linię, bo choć krzywa, to pewnie jakaś jest. A to co widzimy, to efekt tego, że prezydent dał sobie na jakimś spotkaniu zrobić malunek na twarzy, więc wszyscy spodziewali powstania licznych memów. Ne mylili się...

Ostatnio głośno zrobiło się o jednym skeczu wrocławskiego kabaretu. Wszystko to nic, prawdziwa siła kabaretowa co rusz ujawnia się w internecie, choć wulgaryzmów nie lubię. Ale sam prof. Jan Miodek twierdzi, że jak się nie nadużywa, to czasami można…

A na koniec nietypowe biuro tablic znalezionych.

Smacznego!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze