To nie Neapol ani Florencja, a Księże Małe we Wrocławiu. A konkretnie - ulica Katowicka. To jedyne takie miejsce w mieście, gdzie nagle poczujecie się jak na wakacjach w środku Włoch, albo w jakimś klimatycznym zaułku Nowego Jorku. A wszystko to za sprawą prania, które suszy się nad głowami!
Tak, dobrze czytacie. Koszulki, skarpetki, majtki, ręczniki i inne tekstylia rozwieszone są na sznurkach rozpiętych między drzewami i budynkami. A cała okolica pachnie płynami do płukania. Od razu można poczuć, na jakie zapachy była akurat promocja w pobliskim sklepie.
- Codziennie ktoś tu zagląda i z niedowierzaniem patrzy w górę. Ludzie robią zdjęcia, dziwią się że nie wstydzimy się wieszać swoich majtek i skarpetek nad głowami sąsiadów. Ale tu wszyscy już do tego przywykli - słyszymy. - Od razu wiadomo też, kto kupuje chemię z Niemiec. Takie pranie pachnie już z daleka. Najlepiej przyjechać w sobotę. Wtedy wszyscy tu robią pranie - mówią na Katowickiej.
Do ulicznej tradycji związanej z praniem nawiązuje nawet osiedlowy mural. - Trudno teraz powiedzieć, od kogo się zaczęło. Ta tradycja ma już dziesiątki lat. Właściwie nie ma tutaj mieszkania, które nie miałoby swojego sznurka na pranie nad głowami - mówią nam mieszkańcy Katowickiej. - System jest prosty. Z jednej strony sznurek jest przymocowany do budynku, a z drugiej do drzewa na podwórku. Każdy ma przy oknie kołowrotek, dzięki któremu sznurek przesuwa się. Można więc bez trudu zdjąć i zawiesić kolejne rzeczy do suszenia - opisują działanie mechanizmu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Witam. Jak zwykle, jak nie ma o czym pisać, to wraca się do tematu, który już tu był z tymi samymi zdjęciami.