Reklama

Kiedyś miał tylu klientów, że pracował całą dobę. Co robi dzisiaj introligator z Wrocławia?


Ponad czterdzieści lat w zawodzie, setki realizacji i zanikający fach – tak wygląda codzienność Dariusza Strzeleckiego, wrocławskiego introligatora z ul. Trzebnickiej. Dawniej działało w mieście aż siedemnaście podobnych zakładów, dziś pozostały zaledwie trzy. Mimo to, pan Dariusz wciąż z pasją ratuje stare księgi i tworzy unikatowe wyroby zamawiane nawet przez vipy ze świata.


Skąd u Dariusza Strzeleckiego, który z wykształcenia jest psychologiem, pasja do oprawiania książek? - Ponad czterdzieści lat temu ukończyłem kurs introligatorski, prowadzony przez wrocławskiego introligatora pana Marczuka. W czasie kursu wybierałem wtedy same najtrudniejsze i najbrzydsze książki. Dzięki temu mogłem nauczyć się fachu - opowiada nam o początkach swojej pracy Dariusz Strzelecki, który swój zakład prowadzi przy ul. Trzebnickiej na wrocławskim Nadodrzu. Jakie cechy osobowości przydają się w tym zawodzie? - To na pewno spokój i opanowanie - mówi nasz rozmówca. 

Dawniej we Wrocławiu zakładów introligatorskich było aż siedemnaście. Teraz zostały jedynie trzy. - Większość introligatorów odeszła już na emeryturę, dawniej ludzie chętniej przychodzili oprawiać książki, teraz jest ich zdecydowanie mniej - mówi pan Dariusz. - Pamiętam czasy, kiedy studenci przychodzili do mnie oprawiać swoje prace dyplomowe. W okresie od maja do czerwca, czyli wtedy, kiedy studenci musieli oddawać gotowe prace na uczelni, miałem wtedy zakład czynny przez całą dobę. Studenci ustawiali się do mnie kolejkami i potrafili przychodzić nawet o 3 lub o 4 w nocy, bo oprawioną pracę musieli oddać rano na uczelnię - opowiada pan Dariusz. - To było dość popularne, bo nie było tak szeroko dostępnych punktów ksero, które powstały w późniejszych latach - wspomina nasz rozmówca.

Reklama

KLIKNIJ I ZOBACZ ZDJĘCIA 

Jak realia pracy introligatora wyglądają obecnie? - Trudno utrzymać się jedynie z oprawy samych książek, dlatego musiałem zmienić swój profil i w ofercie mam też inne usługi - słyszymy. - Oprawą starych książek nadal się zajmuję, ale większość mojego czasu pochłania m.in. tworzenie specjalnych kaset na okulary - opowiada pan Dariusz.

Ale wróćmy jeszcze do książek. Jak w praktyce wygląda ich oprawa? - Tak naprawdę nie potrzebujemy do tego całego zaplecza technicznego i wielu maszyn - słyszymy. - Wystarczy większy stół, nóż do skóry i kostka - wylicza pan Dariusz.

Reklama

- Raz dostałem Pismo Święte od jednego z zaprzyjaźnionych księży. Biblia miała około 200 lat. Inny introligator przewiercił na wylot dziurę, a mi udało mi się to naprawić. Pamiętam, że ksiądz był wtedy bardzo zadowolony - wspomina pan Dariusz.

W pracowni widzimy m.in. czterdziestoletnie notesy ze skóry naturalnej, które trafiają do Wiednia. Wyglądają jak nowe i wykonane wczoraj. Jest jeden skórzany notes wykonany dla klientki w Tajlandii. Ale wyroby z Wrocławia trafiają też do prawdziwych szych. To unikalne produkty na zamówienie, jedyne takie produkty na świecie. - Dla prezydenta Stanów Zjednoczonych Georga W. Busha wykonywałem pudełko. Na specjalne zamówienie wykonywałem również pudełko dla szejka arabskiego czy Dalajlamy - wylicza rozmówca.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/01/2026 08:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości