Do końca tygodnia ma się wyjaśnić, czy samorządowcy związani z marszałkiem Cezarym Przybylskim pójdą w wyborach do sejmiku razem z Rafałem Dutkiewiczem. Szanse na to są jednak niewielkie. Obóz Dutkiewicza wciąż stawia warunek, że nie mogą wystawiać swojego kandydata na prezydenta Wrocławia.
Sytuacja we Wrocławiu jest zagmatwana. Ekipa pod kierownictwem Cezarego Przybylskiego (zwana DRS-em) do wyborów samorządowych ma iść razem z Bezpartyjnymi Samorządowcami. Już teraz w sejmiku mają wspólny klub. Bezpartyjni chcą wystawić swojego kandydata na prezydenta Wrocławia.
DRS chce, żeby był to Jerzy Michalak. Z ratusza można usłyszeć argument, że jeśli Dutkiewicz ma współpracować z samorządowcami w regionie, to nie mogą oni wystawiać konkurencyjnego projektu we Wrocławiu. A w naszym mieście Dutkiewicz wspiera Jacka Sutryka.
Takie postawienie sprawy nie jest niczym nowym. Jednakże czasu na podejmowanie decyzji jest coraz mniej, bo do 29 sierpnia trzeba zarejestrować komitety.
Obóz Dutkiewicza, oprócz niewystawiania Michalaka, ma jeszcze jeden warunek. Na wspólnej liście do sejmiku mają znaleźć się przedstawiciele prezydenta. Tu mowa przede wszystkim o Stanisławie Huskowskim i Ryszardzie Lechu. Jeśli dojdzie do ugody, to prezydent Dutkiewicz wystartuje w wyborach do wrocławskiej rady miejskiej.
Trudno jednak przypuszczać, żeby obie strony się w końcu porozumiały. Zapewne skończy się więc tak, że Dutkiewicz wystawi swoją listę, z której sam będzie startował, a obóz marszałka swoją (wraz z Bezpartyjnymi). W efekcie dojdzie do tego, że obie formacje wprowadzą łącznie raptem kilku radnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze