Groźne zdarzenie w centrum Wrocławiu. W okolicy mostów Mieszczańskich doszło do groźnego zdarzenia – osobowa Toyota przebiła barierki i wpadła do Odry. Za kierownicą siedział 28-letni kierowca.
Do groźnego zdarzenia doszło w niedzielę, 4 stycznia, około godz. 18, przy ul. Zyndrama z Maszkowic. Służby ratunkowe dostały dramatyczne wezwanie o samochodzie, który przebił barierki i wpadł do Odry. - Do zdarzenia doszło w pobliżu hotelu Campanile przy mostach Mieszczańskich - powiedziała nam podkomisarz Aleksandra Freus z biura prasowego policji we Wrocławiu.
Na miejsce zdarzenia natychmiast udały się zastępy straży pożarnej, ratownicy wodni, policja oraz karetki pogotowia. - Z ustaleń policjantów wynika, że za kierownicą siedział 28-letni kierowca, Polak. Jak tłumaczył, powodem zdarzenia było fakt, że auto wpadło w poślizg - dodała rzeczniczka.
Mężczyzna opuścił pojazd, zanim ten zatonął w rzece. Nic mu się nie stało, podobnie jak żadnej osobie postronnej, która w tym czasie przebywała w pobliżu zdarzenia.
- Stanowisko Kierowania Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu poinformowało nas, że jest to samochód hybrydowy z akumulatorami. Zespół dyżurujących ratowników udał się na miejsce i po zwodowaniu łódki brał udział w sonarowaniu rzeki w celu odnalezienia auta. Nurkowie PSP z JRG-1 we Wrocławiu asekurowani przez naszą łódkę przygotowali pod wodą samochód do podjęcia pasami. Następnie samochód Państwowej Straży Pożarnej podniósł pojazd w rzeki – przekazało Dolnośląskie WOPR.
W akcji wzięło udział wiele służb.
- Ratownik WSR ubrany w suchy skafander wspólnie z ratownikiem WOPR zwodowali łódź pontonową. Prowadzono sonarowanie wskazanego odcinka rzeki oraz zabezpieczano pracę nurków PSP. Ze względu na skalę zdarzenia oraz możliwe scenariusze działań, na miejsce zadysponowano kolejne siły i środki WSR. Łącznie w akcji brało udział 8 ratowników WSR, 3 wozy ratownicze oraz łódź ratownicza R1. Po przygotowaniu dostępu dla ciężkiego sprzętu przez strażaków, zatopiony pojazd został wydobyty na brzeg – dodał Piotr Maciaszek z Wodnej Służby Ratowniczej.
Łącznie w działaniach brało udział 11 zastępów ratowniczo-gaśniczych oraz 33 strażaków.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Bolt... I wszystko jasne. Najpierw błazen sobie driwtował dla zabawy i popisu a potem nie umiał wyjść z poślizgu. Ale bariery też takie nie za solidne, powinny zapewnić bezpieczeństwo. W całej tej historii szkoda tylko drzewa które strażacy wycięli bo nie umieli inaczej wyciągnąć wraku.
Pani podkomisarz chyba nie wie gdzie są mosty szczytnickie....
Ciekawe czy to szarża gościa zza wschodniej granicy czy jakiś lokalny dzban sprawdzał przyczepność auta na zsniezonej nawierzchni
Bolt... I wszystko jasne. Najpierw błazen sobie driwtował dla zabawy i popisu a potem nie umiał wyjść z poślizgu. Ale bariery też takie nie za solidne, powinny zapewnić bezpieczeństwo. W całej tej historii szkoda tylko drzewa które strażacy wycięli bo nie umieli inaczej wyciągnąć wraku.