Reklama

Ten dolnośląski zamek w Gorzanowie tętni życiem i jest większy niż Wawel


Zamek w Gorzanowie to nie tylko architektoniczna perełka, ale jeden z największych zespołów rezydencjonalnych w Polsce, który był cichym świadkiem zniszczeń, chorych ambicji, a wreszcie ryzyka lub szalonej decyzji obecnego właściciela. Ta ostatnia staje się dla niego szansą na zupełnie nowy rozdział współczesnej historii Dolnego Śląska. „Człowiek w życiu podejmuje głupie decyzje, a rozum jest tylko po to, żeby je później uzasadnić” - tłumaczy obecny właściciel pałacu. Niech to zdanie będzie nie tylko metaforą dla teraźniejszości, ale i burzliwych dziejów Gorzanowa.


Od średniowiecznej warowni do okazałej rezydencji

W niepozornej wsi nieopodal Bystrzycy Kłodzkiej mieści się pałac, który swoją wielkością może zawstydzać turystów, znających podobne zabytki w okolicy. Jego początków należy szukać już w średniowieczu. Początkowo stała tu wieża rycerska, a  później niewielki zamek, ale w czasach, gdy konflikty religijne rozwiązywano ogniem i mieczem, został zniszczony przez husytów. O jego odbudowie zdecydowano w XVI wieku. Z inicjatywy protestanckiej szlachty powstała renesansowa zabudowa, która ta nie cieszyła się jednak zbyt długo. Bieg historii zupełnie zmieniła wojna trzydziestoletnia - jedna z najkrwawszych w całej historii Europy. Ludzie umierali masowo w wyniku agresji obcych wojsk, głodu, ale też wszechobecnej zarazy, która dziesiątkowała miasta oraz wsie. Odbudowa zniszczeń trwała przez koleje kilkadziesiąt lat, a Śląsk był jedną z głównych aren walki na tle religijnym i etnicznym. 

W wyniku pokoju westfalskiego osłabła nieco pozycja Habsburgów, ale nadal kontrolowali tereny znajdujące się w obecnych granicach Dolnego Śląska. Poprzedni właściciele zostali zabici lub przepędzeni, a dawne rezydencje zyskiwały nowy charakter. Pałac w Gorzanowie znalazł się w rękach biskupa wrocławskiego, który polecił jego opiekę Arbogastowi von Anaberg, zaufanemu urzędnikowi. 

W kolejnych latach trwała intensywna przebudowa, a nad stylem i formą czuwali włoscy architekci i rzemieślnicy, w tym Carlo Lurago, którzy z barokowym rozmachem ozdabiali pomieszczenia. W salach reprezentacyjnych nie mogło zabraknąć portretów Habsburgów, symboli kontrreformacji oraz licznych detali, wskazujących na to, że władza pochodzi od Boga.

W każdym pałacu musiała być sala uwielbienia dla władzy - podkreśla obecny właściciel. - Jeśli ktoś jej nie miał, sąsiad mógł donieść - dodaje.

Reklama

Koniec arystokracji i krach na giełdzie

Czas, jakby trochę zwalniał w Gorzanowie przez kolejne stulecie. Nikt nie palił się do modernizacji pałacu ani jego przebudowy, a kolejni właściciele nie mieli zamiaru niczego zmieniać. Paradoksalnie to pomogło zachować oryginalny wystrój sal i komnat, bo gdy w XIX wieku zaczynała panować moda na "historyczne odrodzenie", pałac w Gorzanowie pozostał niemal nietknięty. Dzięki temu zachowały się nie tylko polichromowane stropy czy sztukaterie, ale liczne detale, tworzone przez włoskich rzemieślników, którzy przybyli tu jeszcze na zaproszenie Habsburgów. 

Kolejne lata wywróciły stary porządek rzeczy. Arystokracja nie tylko traciła na znaczeniu, ale w 1926 r. ówcześni właściciele zbankrutowali na giełdzie w Nowym Jorku, gdzie zainwestowali wszystkie swoje oszczędności. Kryzys gospodarczy dodatkowo sprawił, że nikt nie był zainteresowany przejęciem pałacu, więc rezydencja znalazła się pod kontrolą gminy.

Właściciele zainwestowali w coś w rodzaju Amber Gold i wszystko stracili. Mieli z 18 majątków, które musieli oddać. Został im tylko jeden pałac w Styrii. - wyjaśnia obecny właściciel.

Reklama

Kryzys gospodarczy dodatkowo sprawił, że nikt nie był zainteresowany przejęciem pałacu. Gmina opróżniła wnętrza z cennych artefaktów i zaadaptowała dawne komnaty na mieszkania komunalne dla biednych Niemców. Jeszcze przed 1945 rokiem pozwolono na powolną agonię tego obiektu.

Powojenne losy Polski nie zmieniły fatalnego położenia pałacu, a on sam przez dziesięciolecia stał zapomniany i osamotniony. Przed sprzedażą w 1997 roku przeciekały już wszystkie dachy, a część skrzydeł w ogóle była ich pozbawiona. Dawna rezydencja przypominała wielką ruinę. Kolejni właściciele nie mieli pomysłu na jego odrodzenie, bo przerażała ich nie tylko skala obiektu, ale i potencjalne koszty, które rosły w oczach.

Gmina za pierwszym razem radośnie sprzedała pałac za 52 000 zł - wyjaśnia obecny właściciel. Nabywczynią była Polka z austriackim paszportem, prowadząca sklep z antykami w Wiedniu. Wiedziała, co kupuje. Zabezpieczyła wszystko, co jeszcze miało jakąkolwiek wartość i wywiozła do Wiednia, żeby nikt nie ukradł - dodaje. 

Trzynaście lat temu pałac został "kupiony z czystej głupoty"

Obecny właściciel nie kryje się z tym, że kupił pałac z "czystej głupoty". Był przekonany, że wybuchnie wojna, a pałac znajdujący się na takim odludziu ochroni go przed możliwymi reperkusjami. W chwili, w której Gorzanów trafił w jego ręce, stan zabytku był naprawdę dramatyczny. 

Reklama

Pałac nie był przygotowany ani do zwiedzania, ani do remontu. Na osiem skrzydeł aż trzy przeciekały, a pozostałe miały resztki dachów lub były zawalone. Z 420 okien zachowało się tylko 27, a w kilku pomieszczeniach wciąż mieszkali lokatorzy. - wyjaśnia właściciel.

Remont obiektu rozpoczęto od zabezpieczenia stropów, ścian oraz dachów, a inwestycja nie spotkała się z chęcią pomocy ze strony państwa. Gorzanów nie otrzymał żadnej istotnej pomocy, co dotyczy także sytuacji związanej z zeszłoroczną powodzią. Mimo obszernej dokumentacji fotograficznej nikt nie przychylił się do wniosku o odszkodowanie. 
 

Reklama
Nie dostaliśmy nawet zaświadczenia, że byliśmy zalani - informuje właściciel.

W Gorzanowie nikt się jednak nie poddaje. We wnętrzach powstały pokoje gościnne, sale koncertowe oraz teatralne. Rocznie odbywa się tu około sto imprez o rozmaitym charakterze. Przyjeżdżają tu artyści z całej Europy oraz uczestnicy warsztatów i festiwali. Niektóre imprezy wzbudzają kontrowersje, ale to dzięki tej różnorodności udaje się ożywiać pałac. 

Co takiego wyjątkowego znajdziemy w Gorzanowie współcześnie?


Pałac w Gorzanowie jest jednym z niewielu, który nadal może poszczycić się taką skalą oryginalnego wystroju. Z inwentaryzacji wynika, że znajduje się w nim prawie dwanaście tysięcy metrów kwadratowych XVII-wiecznego malarstwa ściennego oraz około dwóch tysięcy metrów polichromowanych stropów.

Reklama

„Większość pałaców w Polsce pochodzi z XIX wieku. U nas zachował się XVII wiek. Może nie zawsze jest ładnie, ale jest prawdziwie” - podkreśla właściciel.

W tym miejscu nie znajdziemy też napisów typu "nie dotykaj" lub "uważaj". Gościom zostały oddane do użytku pokoje, w których znajdują się oryginalne malowidła ścienne i nikt nie oddziela ich od historii szybą lub barierkami. To celowy zabieg właściciela. On chce, żeby pałac żył nie tylko przeszłością, ale i teraźniejszością 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/01/2026 20:31
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Thao 2026-01-14 10:11:23

    Piękne miejsce do zwiedzenia. Jedyne co kłuje w oczy, to dekoracja świąteczna przed bramą - sama choinka by wystarczyła (albo dwie po obu stronach bramy), prezenty wyglądają bardzo tandetnie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości