Rezydencja w Brzezince początkowo była własnością Karola Krystiana i Joachima Wacława von Kospothów (bracia), którzy zdecydowali o jej w 1725 roku. Szczęśliwie pozostawała w ich rękach śląskiego roku niemal do zakończenia II wojny światowej. Pałac przez wieki zachwycał swoim wystrojem i do dziś można oglądać fragmenty tego, co po nim zostało.
Just Kostboth miał trójkę dzieci, którym zapewnił bardzo dobry start w dorosłość. Otoczony, m.in. wsparciem książąt oleśnickich zbił niezły majątek. Starszy z synów wkrótce przejął nad nim pieczę, a młodszy robił piorunującą karierę w wojsku. To, m.in. do nich należał pałac przy ul. Wita Stwosza 35 we Wrocławiu (przez lata swoją siedzibę miał tutaj bank PKO BP), który odkupili od księżnej Anny Zofii Dobroszyckiej.
Za panowania Augusta II obaj bracia otrzymali tytuł hrabiowski i byli mocno zaangażowani politycznie. Podróżowali, m.in. do Warszawy, a jeden z nich doradzał królowi w strategicznych sprawach. W 1725 roku Kostbothowie podjęli decyzję o rozbudowie posiadłości w Brzezince i wkrótce miało się okazać, że to dzięki nim powstał jeden z najpiękniejszych przykładów barokowych pałaców w tej części Śląska.

Tak wyglądają wnętrza pałacu obecnie, fot. Katarzyna Suchecka
Bracia nie doczekali ukończenia remontu, bo zmarli w dwa i cztery lata po jego rozpoczęciu. Kontynuatorką ich pomysłu została spadkobierczyni fortuny - Anna Sophie Christine von Erbach, która w chwili jej dziedziczenia miał 20 lat. To dzięki niej ogród zyskał cytrynowe drzewa, przywiezione z pałacu z Wrocławia. Anna czuwała także nad dokończeniem budowy i remontem sal reprezentacyjnych pałacu. Wśród nich największy podziw budziły: sala balowa wysoka na 10 m oraz sala myśliwska. Tam odbywały się spotkania ówczesnych elit oraz niezliczone przyjęcia z udziałem przedstawicieli ówczesnej szlachty.
W pałacu w Brzezince znajdowała się aż 47 pomieszczeń, a on sam był wyposażony w nowoczesny wówczas system ogrzewania, do którego wykorzystywano ciepłe powietrze, przemieszczające się przez kanały, znajdujące się w ścianach. Na przedwojennych zdjęciach dostrzec można również zobaczyć bogato zdobione malowidłami oraz polichromią ściany.
Po zakończeniu II wojny światowej pałac nie miał już tyle szczęścia do właścicieli, co wcześniej. Popadał w stopniową ruinę, jak wiele mu podobnych w okolicy. Ciekawostkę stanowi fakt, że w latach 50. z zabytkowego ogrodu w stylu angielskim zabrano rzeźby, przedstawiające, m.in greckich bogów i przewieziono je do Wilanowa. W latach 60. i 70. podejmowano próby odbudowy zdewastowanego pałacu, ale z marnym skutkiem. Były także ambitne plany na jego zagospodarowanie, choć i one spaliły na panewce. Po okresie transformacji na krótko posiadłość znalazła się w rękach polskiego kierowcy rajdowego, który później odsprzedał ją spółce. Aktualnie pałac jest zrujnowany i zdewastowany.

Tak wygląda pałac z zewnątrz, fot. Katarzyna Suchecka
Podróż z Wrocławia do Brzezinki zajmuje około 40 minut, a miejscowość jest oddalona od stolicy Dolnego Śląska o około 40 kilometrów. Jedna z najszybszych tras prowadzi przez Długołękę. Pałac jest w bardzo złym stanie, dlatego wejście do środka może nie być bezpieczne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze