Reklama

Wrocławianie kochają oglądać... najgorsze filmy świata. Oto fenomen "Szrotozontów"


Pół tysiąca osób siedzi w fotelach, ale na ekranie nie wyświetla się najnowszy hollywoodzki blockbuster, ani nagradzany na festiwalach dramat. Zamiast tego leci zapomniana perła, wyłowiona prosto z "rynsztoka" kina klasy B, w której efekty specjalne bolą w oczy, a bohaterowie za nic mają prawa fizyki. Tak właśnie wyglądają "Szrotozonty" – cykl, który udowadnia, że kicz i filmowa nieudolność to przepis na absolutny, frekwencyjny hit.


"Szrotozonty" to oaza dla fanów niewybrednego humoru, absurdalnych fabuł i filmów, które powstały z wielkiej pasji, ale przy zerowym budżecie. Projekcje pełne są eksplozji kolorów, niewiarygodnych zwrotów akcji i niepowtarzalnego uroku dzieł, których twórcy po prostu nie wiedzieli, kiedy powiedzieć "cięcie". To, co kiedyś było niszą, dziś przyciąga tłumy.

Od kameralnej salki po kinowe tłumy

Historia wrocławskich pokazów filmowych "szrotów" to opowieść o budowaniu wiernej społeczności. – Jako wydarzenie powstaliśmy w 2013 roku i wtedy funkcjonowaliśmy jako przegląd. Tamten projekt skończył się w 2017 roku. Mieliśmy chwilę przerwy, ale chcieliśmy do tego wrócić i weszliśmy w projekt „Najlepsze z najgorszych”. A teraz działamy jako „Szrotozonty” – tłumaczy Patryk Straszak, współtwórca cyklu.

Reklama

Ewolucja cyklu przeszła najśmielsze oczekiwania samych organizatorów. To, co początkowo przyciągało garstkę zapaleńców, dziś jest fenomenem na skalę całego miasta. – Zaczynaliśmy od najmniejszej sali w kinie, aktualnie jesteśmy na tej największej. Miesiąc temu było pół tysiąca osób – dodaje z entuzjazmem Patryk. 

Czym w ogóle jest tytułowy "szrot" i dlaczego ludzie chcą za to płacić? Twórcy cyklu nie mają złudzeń – te filmy rządzą się swoimi, bardzo specyficznymi prawami. – Szrot to film, który ciężko obejrzeć samemu w domu, ale z salą pełną ludzi wchodzi jak złoto – wyjaśnia Radosław Pisula, drugi z twórców "Szrotozontów". – Jest nieintencjonalnie zabawny. Ma ekstremalnie niskie walory, jeśli chodzi o realizację, efekty specjalne czy aktorów.

Reklama

To właśnie owa zbiorowa radość jest kluczem do sukcesu. Jak zauważa Radosław, duże sieci kinowe omijają takie produkcje szerokim łukiem: – Multipleksy po prostu nie mają jaj na to, by puszczać takie rzeczy. Z kolei Patryk Straszak uważa, że kluczem do serc wrocławskiej widowni jest bezpretensjonalność całego przedsięwzięcia. – Myślę, że trafiamy w najprostsze odczucia widzów, czyli wyluzowanie i zabawę. Jest środa, środek tygodnia. Siłą cyklu jest to, że nieważne co dokładnie poleci na ekranie, ważne, że przychodzi dużo osób. Sto osób kupuje bilety na miesiąc w przód. Zawiązała się wokół nas prawdziwa społeczność – podkreśla.

Łyżki w ruch i wieszaki w dłoń

To, co najbardziej odróżnia "Szrotozonty" od klasycznego wyjścia do kina, to zachowanie samej publiczności. Tutaj nikt nie ucisza sąsiada, a interakcja z ekranem jest wręcz wskazana. Seanse obrastają własnymi legendami i rytuałami, które wrocławscy widzowie doskonale znają.

Reklama

Dużo ludzi powraca na przykład na seanse "The Room" i zawsze będą w ich trakcie rzucać w stronę ekranu  łyżkami. To jest inside joke z łyżkami w ramkach. Tak samo jest z filmem "Ptakodemia", gdzie na sali ludzie osłaniają się wieszakami na ubrania – opowiada Radosław.

To nieskrępowane zaangażowanie widowni budzi bardzo konkretne skojarzenia historyczne. – Te seanse przypominają kulturę lat 60. i 70. To wszystko bardzo przypomina klimat klasycznego kina samochodowego w Stanach Zjednoczonych – podsumowuje Radosław.

Reklama

Stałym elementem każdego pokazu jest również angażująca gra dla publiczności odbywająca się jeszcze przed rozpoczęciem właściwego seansu. W tym tygodniu widzowie zmierzyli się na sali w miniturnieju piłki nożnej, a w puli nagród znalazły się darmowe wejściówki do kina oraz figurka Obcego. Dodatkowym smaczkiem i ukłonem w stronę najwierniejszych fanów jest zasada zapowiadania kolejnego tytułu – to właśnie uczestnicy siedzący na sali zawsze jako pierwsi dowiadują się, jaki filmowy "szrot" trafi na wielki ekran w następnym miesiącu.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/05/2026 15:53
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości