Ten transport nigdy nie powinien wyjechać na drogi. A wyjechał. I to na autostradę A4. Tylko dzięki szybkiej reakcji inspektorów transportu drogowego nie doszło do tragedii. Kierowca nie miał nawet prawa jazdy. A ciężarówka - przeglądu.
Wrocławska Inspekcja Transportu Drogowego wymienia cały szereg nieprawidłowości. - Kierujący nie posiadał w pojeździe dokumentu związanego z przewożonym ładunkiem. Nie rejestrował również na tachografie swojej aktywności, ponieważ nie posiadał ważnej karty - wyliczają. Sam tachograf nie miał aktualnego przeglądu, a usterka gniazda uniemożliwiała pobranie danych cyfrowych z urządzenia.
Szybko okazało się, że firma prowadzona osobiście przez kierowcę tego niebezpiecznego transportu nie ma odpowiedniego zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego czy odpowiedniej licencji. - Co więcej kierowany przez niego zespół pojazdów zarówno ciągnik siodłowy jak i naczepa nie posiadały aktualnych okresowych badań technicznych, a dowód rejestracyjny ciągnika siodłowego został wcześniej zatrzymany włącznie z niedopuszczeniem do ruchu - informuje inspekcja.
Na tym nie koniec. Sam kierowca nie miał prawa jazdy. Stracił je z uwagi na przekroczenie dozwolonej liczby punktów karnych.
Sprawą zajmie się teraz policja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze