Reklama

Radny Sutryka z dumą zdobywa szczyt. I w nosie ma, że łamie przy tym prawo

25/05/2023 20:29

Nieupoważnionym wstęp wzbroniony - jak byk głoszą informacje przy wejściu na Wzgórze Maślickie, czyli teren po dawnym wysypisku śmieci w okolicach ul. Koziej we Wrocławiu, a jednocześnie najwyższy punk terenowy we Wrocławiu. Nie przeszkodziło to jednak Czesławowi Cyrulowi, działaczowi wrocławskiego SLD i radnemu klubu Jacka Sutryka wspiąć się na zakazany teren, a potem z dumą pochwalić się tym na Facebooku. Gdy usłyszał od ludzi, że złamał prawo, z beztroską odparł: inni też tam chodzą.

Widok ze Wzgórza Maślickiego faktycznie jest imponujący - panoramę miasta widać tu na tle meandrującej Odry. W niedzielę ten widok skusił też radnego Czesława Cyrula. - Dokonałem ataku szczytowego na Wzgórze Maślickie, 157 m n.p.m. (tzw. górka śmieciowa) przy ul Koziej. Atak przypuściłem bez aparatu tlenowego i zabezpieczeń linowych. Akcja zakończyła się sukcesem. Po krótkim pobycie na szczycie dokonałem zejścia. Po czym udałem się do domu na obiad - oznajmił z dumą na Facebooku, ilustrując relację całą serią zdjęć.


Internauci zareagowali błyskawicznie: przecież to teren, na który obowiązuje bezwzględny zakaz wstępu, o czym z resztą informują tabliczki przy wejściach. - Wchodzą tam setki ludzi. Brama na drodze jest otwarta i strażnik nie ma nic przeciw - odbierał zarzuty radny. - Ciekawa logika. Jak wszyscy łamią prawo, to pana zdaniem można łamać prawo. Od radnego miejskiego można oczekiwać dobrego przykładu dla mieszkańców, a tymczasem pan promuje łamanie zakazów, bo wszyscy je łamią - usłyszał ripostę. Ale nie dał za wygraną. - Jak wszyscy łamią, to znaczy że prawo jest do kitu i trzeba je zmienić, bo robi się śmiesznie - orzekł radny Jacka Sutryka. Zaraz nieco jednak spokorniał. - Być może jest tak, że dla spokoju Ekosystem zabrania, ale zarazem przymyka oko. Co do użytkowania, to być może nie można tam robić żadnych inwestycji np. wyciągów narciarskich, a wchodzić można - zastanawiał się, obiecując że sprawdzi u źródła.

Reklama

My już sprawdziliśmy. I wyjaśniamy rządzącemu miastem radnemu, że nie o śmieszność tu chodzi, nie o "prawo do kitu", ani też o zakaz "dla spokoju". Chodzi o bezpieczeństwo. Zarządzany przez Ekosystem teren to dawne wysypisko śmieci. Z jego powierzchni uwalniają się gazy, które mogą doprowadzić u przebywających na wzgórzu osób do niedotlenienia. To nie koniec. Gnijące odpady na nieczynnym od ponad 20 lat wysypisku mogą doprowadzić nawet do groźnych wybuchów. To dlatego obowiązuje tu bezwzdlęgny zakaz wstępu. Teren jest regularnie badany, Ekosystem co dwa miesiące otrzymuje raporty mówiące o ewetnualnych ryzykach niebezpiecznych sytuacji. To, kiedy wzgórze będzie mogło zostać udostępnione mieszkańcom nie zależy ani od widzimisię urzędników, ani też od tego czy - jak to ujął radny - "przymką oni oko". Zgodnie z przepisami, teren taki może być dostępny najwcześnej 30 lat po zakończeniu rekultywacji. Ta trwała w latach 2003 - 2008. Na kolejną wspinaczkę radnego zapraszamy tam więc dopiero po 2038 roku.


Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości