Sygnalizacja świetlna na Gądowiance, na wysokości ulicy Bystrzyckiej, jest postrachem dla wielu kierowców. To skrzyżowanie było w czołówce, jeżeli chodzi o liczbę mandatów za przejechanie na czerwonym. Szczególne obawy budzi zielona strzałka na skręcie z ulicy Bystrzyckiej.
Niejednokrotnie kierowcy boją się, że w momencie przejeżdżania przez skrzyżowanie strzałka zgaśnie, a wtedy mogą dostać mandat. Dlatego niektórzy specjalnie zwalniają, żeby strzałka ich ominęła, bo wolą poczekać na tradycyjne zielone. Ale to z kolei może generować kolizje typu najechanie na tył. Czy zatem jest się rzeczywiście czego obawiać?
- Te żółte kamery na Bystrzyckiej to nie jest żadne polowanie na kierowców ani łapanka - uspokaja Wojciech Król, rzecznik prasowy Głownego Inspektoratu Transportu Drogowego. - System działa z 2-sekundowym opóźnieniem, tzn. że jeżeli ktoś zatrzymał się na linii warunkowego zatrzymania, po czym ruszył i załóżmy, że po ruszeniu ta strzałka mu zgasła, to system daje jeszcze takiemu kierowcy 2 sekundy i dopiero po tych 2 sekundach rejestruje takiego kierowcę. A nawet gdyby ktoś miał wątpliwości, my mamy te nagrania i zawsze można udać się do jednej z naszych delegatur, obejrzeć takie nagranie i sprawę wyjaśnić.
Wojciech Król dodaje, że często jednak nie to jest najgorszym problemem. Jako wieloletni egzaminator i instruktor prawa jazdy twierdzi, że nagminnym błędem kierowców, nawet tych z długim stażem, jest niezatrzymywanie się na linii w ogóle. Zielona strzałka nie oznacza - "od razu jedź".
- Należy się zatrzymać i sprawdzić, czy nie ma innego zagrożenia. Pamiętajmy, że wtedy, kiedy mamy do czynienia z zieloną strzałką, najczęściej jest też zielone dla pieszych i brak tego warunkowego zatrzymania jest niebezpieczny, bo może dojść do wypadku - wyjaśnia Wojciech Król.
Ale tego system już nie weryfikuje. Obecnie skrzyżowanie Bystrzyckiej z Gądowianką jest na 14. miejscu z 49 w Polsce, jeśli chodzi o liczbę wystawianych mandatów. Na tym skrzyżowaniu wystawiono w 2025 roku 2050 mandatów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zielona strzałka ma sens jedynie wtedy gdy przejeżdżamy przez przejście dla pieszych. Zatrzymujemy się, rozglądamy czy nie biegnie jakiś pieszy do przejścia - w mojej ocenie nic nadzwyczajnego, norma. Natomiast pod żadnym pozorem i i jakimś wyimaginowanym wytłumaczeniem nie powinno być żadnych zielonych strzałek pod semaforem jeśli przecinamy- prócz przejścia dla pieszych - drogę dla rowerów, na pewno nie zaraz przy jezdni. Nikt nie jest w stanie zobaczyć z busa zabudowanego szaleńca zIQ =7 na elektryku czy hulajnodze który jedzie na rympal 50-70 km na godzinę „bo on ma pierwszeństwo (!)” i odpowiadać później jak za człowieka. Owszem, pierwszeństwo ma przy zielonym, pierwszeństwo ma również do trwałego kalectwa lub zamiennie trumny-urny. Nie zwalnia to z myślenia. Albo zlikwidujecie strzałki gdzie są drogi dla rowerów, albo przebudujcie tak i odsuńcie wszystkie przejazdy by każde auto po skręcie przecinające przejazd dla rowerów było ustawione pod kątem prostym do przejazdu. Chyba pierwszy wariant jest najtańszy? I chyba zdecydowanie ograniczy ilość wypadków?
90% kierowców stojąc na prawym pasie do skrętu w Bystrzycką, na wszelki wypadek nie korzysta z tej bezsensownej zielonej strzałki. Tez wolę poczekać 30 sekund, niż dokarmiać system finansowo, bo się nie zmieszczę w tych 2 sekundach na ewakuację. Wystarczy że skręcają 3 auta, ostatniemu strzałka gaśnie jak już jej nie widać, dwa wcześniejsze auta stoją, bo jedzie rower/idzie pieszy, a potem wszystkie jada dalej, ale ten ostatni ma już zaliczony przejazd na czerwonym. Odkręcanie tego to nerwy i czas. Dziękuję postoję, generując korek.
Zielona strzałka ma sens jedynie wtedy gdy przejeżdżamy przez przejście dla pieszych. Zatrzymujemy się, rozglądamy czy nie biegnie jakiś pieszy do przejścia - w mojej ocenie nic nadzwyczajnego, norma. Natomiast pod żadnym pozorem i i jakimś wyimaginowanym wytłumaczeniem nie powinno być żadnych zielonych strzałek pod semaforem jeśli przecinamy- prócz przejścia dla pieszych - drogę dla rowerów, na pewno nie zaraz przy jezdni. Nikt nie jest w stanie zobaczyć z busa zabudowanego szaleńca zIQ =7 na elektryku czy hulajnodze który jedzie na rympal 50-70 km na godzinę „bo on ma pierwszeństwo (!)” i odpowiadać później jak za człowieka. Owszem, pierwszeństwo ma przy zielonym, pierwszeństwo ma również do trwałego kalectwa lub zamiennie trumny-urny. Nie zwalnia to z myślenia. Albo zlikwidujecie strzałki gdzie są drogi dla rowerów, albo przebudujcie tak i odsuńcie wszystkie przejazdy by każde auto po skręcie przecinające przejazd dla rowerów było ustawione pod kątem prostym do przejazdu. Chyba pierwszy wariant jest najtańszy? I chyba zdecydowanie ograniczy ilość wypadków?
90% kierowców stojąc na prawym pasie do skrętu w Bystrzycką, na wszelki wypadek nie korzysta z tej bezsensownej zielonej strzałki. Tez wolę poczekać 30 sekund, niż dokarmiać system finansowo, bo się nie zmieszczę w tych 2 sekundach na ewakuację. Wystarczy że skręcają 3 auta, ostatniemu strzałka gaśnie jak już jej nie widać, dwa wcześniejsze auta stoją, bo jedzie rower/idzie pieszy, a potem wszystkie jada dalej, ale ten ostatni ma już zaliczony przejazd na czerwonym. Odkręcanie tego to nerwy i czas. Dziękuję postoję, generując korek.
Też tak robię, niektórzy u mnie w pracy też.