Zniszczyli budynek urzędu wojewódzkiego, palili w centum opony, nie wpuścili straży pożarnej, która chciała gasić wzniecony przez nich pożar, obrzucili jajkami biuro Parlamentu Europejskiego, podczas protestu odpalali race i mieli w nosie policję, która wzywała ich do rozejścia się - lista przestępstw i wykroczeń, które 15 lutego podczas wielkiego protestu w centrum Wrocławia popełnili demonstrujący rolnicy jest długa. Ale do dziś żaden z nich nie usłyszał zarzutów, choć od protestu minęło 40 dni. Czy policja boi się rolników?
Wrocławska policja z uczestnikami podobnych marszów radzi sobie szybko. Gdy w mieście demonstrowali narodowcy, gdy o swoje prawa walczyły kobiety, funkcjonariusze nie mieli problemów z szybkimi zatrzymaniami, stawianiem zarzutów i wyciąganiem konsekwencji. Dlaczego w przypadku rolników wszystko trwa tak długo?
TAK WYGLĄDAŁ PROTEST WE WROCŁAWIU - KLIKNIJ I ZOBACZ ZDJĘCIA
- 16 lutego wszczęto dochodzenie z art. 288 Kodeksu karnego o niszczeniu cudzego mienia. To przestępstwo jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5. W dniu protestów zatrzymaliśmy dwie osoby, które miały ze sobą pojemniki z farbą. Zostały przesłuchane w charakterze świadków - mówi nam Wojciech Jabłoński, rzecznik prasowy wrocławskiej policji.
Do tej pory jednak, po półtora miesiąca od dniu protestu, nie postawiono zarzutów ani jednej osobie. Policja tłumaczy, że wciąż analizuje dowody. - Mamy kilkanaście płyt. To kilkadziesiąt godzin nagrań. To, że ktoś miał ze sobą pojemnik z farbą, nie oznacza, że ją rozlewał. Musimy mieć na to dowód w postaci nagrania - tłumaczy Jabłoński. - Wysłałiliśmy także kilkadziesiąt wniosków o udzielenie pomocy prawnej. To zgłoszenia do innych jednostek, z innych województw, w sprawie ustalenia adresu zamieszkania konkretnych osób i ich przesłuchanie. Czekamy.
A co z tymi, którzy odpalali race, rozpalili ognisko, utrudniali pracę strażakom albo demonstrowali mimo formalnego rozwiązania protestu? Policja twierdzi, że to również jest przedmiotem śledztwa. Policja mówi tu o stratach w wysokości 160 tys. złotych. Same zniszczenia przed urzędem wojewódzkim wyceniono na 139 221,61 zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze