Reklama

Rozpoczął się proces o znieważenie pomnika Pileckiego. „Nie wiedzieliśmy czyj to pomnik”

05/09/2018 14:35

W środę we wrocławskim sądzie rozpoczął się proces przeciwko szóstce młodych osób, które w sierpniu ubiegłego kładły się na wieńcach leżących na pomniku rtm. Witolda Pileckiego. Prokuratura czyn ten zakwalifikowała, jako zamach na porządek publiczny oraz znieważenie czci Rotmistrza. W sprawę włączyła się też rodzina Pileckich.

Przypomnijmy, że do ujawnienia skandalicznego zachowania sześcioosobowej grupy doszło pod koniec sierpnia, gdy ktoś w sieci pojawiło się zdjęcia, na którym widać, jak młodzież leży na wieńcach złożonych pod pomnikiem rotmistrza Witolda Pileckiego na wrocławskim bulwarze Staromiejskim. Na zdjęciu widać też, że jedna z uczestniczek „zabawy” na głowie ma założoną cmentarną kokardę, inna zaś w ustach trzyma kwiat wciągnięty zapewne z jednej ze złożonych pod pomnikiem wiązanek.


Proces w sprawie znieważenia pamięci Witolda Pileckiego miał ruszyć w marcu, jednak na wniosek pełnomocnika Zofii i Andrzeja Pileckich oraz stowarzyszenia Ordo Iuris sprawę odroczono i zainicjowano spotkanie oskarżonych z dziećmi Rotmistrza. Adwokat Olgierd Pankiewicz w środę tłumaczył, że do spotkania doszło i odbywało się ono w dobrej atmosferze, a oskarżeni, spotykając się z rodziną Pileckich, wykazali się dojrzałością. W planach jest też kolejne spotkanie z Zofią Pilecką, do którego ma dojść w październiku we Wrocławiu.

Reklama

– Gdy zostałem zaangażowany w sprawę i napisałem do pani Zofii Pileckiej i pana Andrzeja Pileckiego, dostałem natychmiast telefon, że mam zrobić wszystko, co się da, żeby państwo nie zostali skazani, ponieważ jest to najgorsze rozwiązanie w tej sytuacji. Ich ojciec kochał młodzież, nigdy nie chciał karać, zawsze chciał wychowywać i tłumaczyć, a w sytuacji braku zrozumienia najgorszym rozwiązaniem byłaby – mówił pełnomocnik rodziny, który zapowiedział, że będzie wnioskował o warunkowe umorzenie kary.


Pełnomocnik części oskarżonych Kamil Małecki zapowiedział, że nie sprzeciwia się wnioskowi o warunkowe umorzenie kary, jednak jeszcze przed otwarciem przewodu sądowego zapowiedział, że będzie dążył do całkowitego uniewinnienia jego klientów. Dodatkowo mec. Małecki złożył wniosek o wyłączenie jawności rozprawy w całości. Obrońca nie chciał, żeby proces był relacjonowany przez media, bo jak tłumaczył, może to naruszać interes prywatny i dobra osobiste jego i jego klientów. – Po pierwszym posiedzeniu miałem okazję otrzymać pewną ilość wiadomości elektronicznych o treści nieprzychylnej – tłumaczył przed sądem. – Istnieje duże ryzyko, że ewentualna relacja mediów doprowadzi do naruszenia ich dóbr osobistych i wpłynie w znaczny sposób na sferę życia prywatnego – dodawał.

Reklama

Sąd odrzucił jednak ten wniosek, twierdząc, że tożsamość oskarżonych jest już publicznie znana. – Wyłączenie jawności niczemu nie będzie służyło – tłumaczył sędzia Michał Kupiec.


W środę po odczytaniu aktu oskarżenia swoje zeznania złożyła czwórka z szóstki oskarżonych. Dwie pozostałe osoby nie pojawiły się w sądzie. Choć na etapie śledztwa trójka z przesłuchiwanych w środę przyznała się do winy i o okolicznościach sprawy mówiła, że są „oczywiste”, przed sądem zmieniła zdanie i nie przyznawała się do popełnienia zarzucanych im czynów.

Reklama

Rafał N., który od początku nie przyznawał się do winy, przed sądem mówił, że nie miał zamiaru znieważać czci rtm. Witolda Pileckiego. – Złych zamiarów nie było, po prostu byliśmy wszyscy zadowoleni i zrobiliśmy sobie zdjęcie. Nic złego nie chcieliśmy zrobić. Nie wiedzieliśmy, że to wywoła taką burzę – przekonywał sąd. – Nie wiedziałem co to za pomnik. Nie pamiętam czy widziałem tam jakieś wieńce. Dopiero, jak to zdjęcie pokazało się w Internecie, to doszło do nas, co zrobiliśmy – tłumaczył mężczyzna, który później zeznał, że sam umieścił fotografię w sieci, ale nie miał pojęcia, że zostanie to odebrane jako znieważenie pomnika.


Pozostałe trzy młode kobiety w początkowej fazie śledztwa przyznały się do winy, jednak w środę zmieniły zdanie. Jedna z nich tłumaczyła, że rozbieżność ta wynikała z „oferty”, jaka została jej złożona przez śledczych. – Została nam złożona propozycja, że jeśli przyznamy się do winy, to wszystko zakończy się szybciej – tłumaczyła Maria K.

Reklama

Cała czwórka zeznająca przed wrocławskim sądem podczas relacjonowania wydarzenia zaznaczała, że nie miała świadomości, kogo upamiętnia pomnik i że ich czyn może zostać odczytany jako obrażenie kogokolwiek.


– Przechodziliśmy obok tego pomnika i wtedy ktoś wpadł na pomysł, żebyśmy zrobili sobie śmieszne zdjęcie. Ja nie miałam pojęcia, że to jest pomnik rotmistrza Pileckiego, bo nie jestem z Wrocławia – tłumaczyła Kamila S., która dodała, że gdy jeden ze znajomych powiedział, jaką osobę upamiętnia monument, zaczęła porządkować wieńce, żeby nikt nie zorientował, co się stało. – Zanim to zdjęcie wyciekło do sieci, to nikt nie wiedział, że tam leżeliśmy – dodała.

Reklama

O tym, że jakaś osoba poinformowała grupę o tym, że profanują miejsce pamięci, wspomniały w swoich zeznaniach Maria K., Kamila S. oraz Edyta F. Z kolei Rafał N. nie przypominał sobie takiego zdarzenia i osoby, o której wspominały pozostałe oskarżone.


Na wniosek obrońcy sąd odroczył rozprawę do momentu przesłuchania świadka, który miał poinformować uczestników „libacji” o tym, że pomnik upamiętnia bohatera narodowego. Jego przesłuchanie ma się odbyć na początku października.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości