Przyjaźnił się z królem pruskim i wybitnym filozofem Immanuelem Kantem, pnąc się po szczeblach kariery aż do fotela szefa oświaty. To właśnie on wymyślił koncepcję egzaminu dojrzałości, znaną dziś jako matura. Jednak przez ponad 200 lat nikt nie wiedział, gdzie dokładnie spoczywają szczątki Karla Abrahama von Zedlitza.
Karl urodził się w 1731 roku na Dolnym Śląsku, ale to w niewielkich Czerńczycach (dawniej Kapsdorf) w dzisiejszej gminie Kąty Wrocławskie spędził sporą część życia. Posiadał tu spory majątek, którego ruiny stoją do dzisiaj. Trzeba przyznać, że baron był człowiekiem wielu talentów: studiował prawo, nauki polityczne i filozofię, a greki zaczął uczyć się już w mocno dojrzałym wieku. Co więcej, obracał się w naprawdę elitarnym towarzystwie. Przyjaźnił się z samym Immanuelem Kantem, który nawet zadedykował mu jedno ze swoich największych dzieł – słynną „Krytykę czystego rozumu”.
Zaprzyjaźnił się również z królem pruskim Fryderykiem II Wielkim, co otworzyło mu drzwi do wielkiej kariery. Szybko piął się po szczeblach drabiny urzędniczej we Wrocławiu i Brzegu, aż w końcu został pruskim ministrem sprawiedliwości, a następnie szefem resortu szkolnictwa.
To właśnie jako reformator oświaty von Zedlitz zapisał się na kartach historii. W 1788 roku, na mocy królewskiego edyktu (podpisanego już przez jego następcę), wprowadzono rewolucyjny pomysł – obowiązkowy egzamin podsumowujący wiedzę zdobytą w szkole. To były pierwsze matury.
Najciekawsza część tej historii rozgrywa się jednak długo po śmierci barona. Von Zedlitz zmarł na udar w swoim pałacu w Czerńczycach w 1793 roku. Przez lata nikt nie wiedział, gdzie dokładnie spoczywa. Aż do czasu, gdy znany dolnośląski dziennikarz i popularyzator historii, Łukasz Kazek, trafił na jego ślad.
Okazało się, że twórca matury został pochowany w krypcie kościoła w Walimiu (niedaleko Wałbrzycha), gdzie trafił ze względu na odziedziczony majątek swojego wuja. Po otwarciu trumny w asyście naukowców dokonano szokującego odkrycia. Ciało Karla Abrahama było doskonale zmumifikowane. Zachowały się jego szaty, rysy twarzy, brwi, a nawet zmarszczki na czole.
Co ciekawe, dawni rabusie grobów splądrowali kryptę w poszukiwaniu kosztowności, otworzyli również trumnę barona. Byli jednak mocno rozczarowani – wielki minister, twórca oświatowych reform, spoczął w grobie niezwykle skromnie, bez żadnego cennego wyposażenia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze