Sąd w Katowicach uznał, że zatrzymanie prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka w aferze Collegium Humanum było "zasadne i celowe". Potwierdził też, "duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu przestępstw, jak i zasadność stosowania środków zapobiegawczych". Obniżył jedynie kaucję z 200 do 100 tysięcy złotych. Sąd miał to tłumaczyć sytuacją ekonomiczną prezydenta.
Do sądu poskarżył się sam Sutryk. Złożył zażalenie na zatrzymanie i na zastosowane przez prokuraturę środki zapobiegawcze. Jego obrońca prezydenta przekonywał, że zamiast zjawiać się po prezydenta o świcie w mieszkaniu i zatrzymywać go, agenci CBA po prostu mogli wysłać mu wezwanie. Prokuratorzy tłumaczyli jednak, że to nie takie proste. Bo zatrzymanie prezydenta Wrocławia pozwoliło w jednym czasie i miejscu przeprowadzić czynności z kilkoma podejrzanymi i przeprowadzić między nimi konfrontacje.
14 listopada ubiegłego roku Jacek Sutryk usłyszał w prokuraturze zarzuty korupcji i oszustwa związane z dyplomem MBA Collegium Humanum. Sutryk - według śledczych - miał zdobyć ten dyplom za łapówkę, której koszty poniosła miejska spółka. Na podstawie dyplomu dostał potem posady w dwóch radach nadzorczych - w ten sposób miał wyłudzić 230 tysięcy złotych. Jackowi Sutrykowi grozi 8 lat więzienia.
Po postawieniu zarzutów śledczy nakazali Sutrykowi wpłacić 200 tysięcy złotych kaucji, meldować się regularnie na komisariacie policji i zakazali kontaktować z innymi osobami, których dotyczy śledztwo związane z dyplomami Collegium Humanum. - Sąd obniżył poręczenie majątkowe o 100 tys. zł. W pozostałym zakresie utrzymał w mocy wcześniejsze decyzje, potwierdzając duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu przestępstw, jak i zasadność stosowania środków zapobiegawczych. To, co najważniejsze - sąd uznał zatrzymanie za zasadne i celowe” - poinforował dzisiaj cytowany przez Polską Agencję Prasową naczelnik śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej Tomasz Tadla/
Sutryk nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że żadnej łapówki nie wręczył. - Na większość z tych spraw rozmawialiśmy już prawie dwa lata temu, bo tyle ta sprawa trwa, w związku z tym to nie są dla mnie jakieś tam nowe rzeczy. Nowe może nie są, ale absurdalne są. Myślę, że będziemy chcieli je wszystkie bez wyjątku wyjaśnić - oświadczył po wyjściu z prokuratury. Dodał, że nie zamierza rezygnować ze stanowiska, bo "nie ma powodu". - Gdyby było to jakoś powiązane z pełnioną funkcją, to pan prokurator, przypomnę, w myśl przepisów mógłby mi zakazać pełnienia funkcji, tak się nie stało - dodał prezydent.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze