Do powiatowego lekarza weterynarii we Wrocławiu trafiło dziś drugie w tym tygodniu zgłoszenie o kocie, który może cierpieć na tajemniczą chorobę tych zwierząt, która od kilku dni zabija koty w Polsce. Dotąd zachorowania miały miejsce głównie na Pomorzu, teraz sygnały o nich docierają już z różnych miejsc w Polsce.
Pierwsze zgłoszenie od jednej z wrocławskich przychodni weterynaryjnych wpłynęło we wtorek. Dziś zachorowanie zgłosiła kolejna przychodnia. Na razie nie wiadomo, czy koty na pewno cierpią na tajemniczą chorobę - zgadzają się jedynie objawy. - Trzeba chwili czasu, żeby zdiagnozować co jest przyczyną. Trwają badania - mówi portalowi TuWroclaw.com Monika Kotowicz, powiatowy lekarz weterynarii z Wrocławia.
A chodzi głównie o objawy neurologiczne i duszności. Chorobie towarzyszą otępienie, drgawki i sztywność kończyn. Chorować mają zarówno koty domowe i wychodzące. Choroba postępuje bardzo szybko i większości zaatakowanych przez nią kotów nie udaje się uratować.
- Prowadzone są wnikliwe badania nad próbkami pobranymi od zwierząt - czytamy w komunikacie opublikowanym dziś przez Głównego Lekarza Weterynarii. Oświadczył on, że bacznie śledzi rozwój sytuacji i utrzymuje stały kontakt z wojewódzkimi lekarzami weterynarii w celu monitorowania i analizowania sytuacji. "Na podstawie wstępnych uzyskanych wyników badań labortoryjnych (próbek pochodzących z terenu Trójmiasta), przeprowadzonych w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym w Puławach, przyczyną zachorowań jest wirus grypy. Aktualnie czekamy na wyniki nowych badań, które są nieustannie prowadzone. Dopiero po ich wykonaniu będziemy mogli wyciągnąć dalsze wnioski" - napisano w komunikacie Głównego Lekarza Weterynarii.
Weterynarze apelują aby do czasu wyjaśniania sytuacji koty wychodzące zostały w domu, a koty wychodzące na balkon powinny mieć ograniczone wyjścia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze