Choć mieszkańcy jeszcze protestują, to kolejna część Stadionu Olimpijskiego bezpowrotnie odchodzi w niepamięć. Zamiast budowanego 100 lat temu basenu dla Wrocławian, powstanie nowoczesny akademik z pokojami na wynajem, częścią usługową i zapleczem sportowo-rehabilitacyjnym. Zamysł pomysłodawców, którzy tworzyli ten obiekt, był zupełnie inny.
Projekt stadionu, autorstwa Richarda Konwiarza, powstał w latach 1924–1925. Obiekt wbrew obecnej nazwie nadawał się do przedsięwzięć nieco mniejszych niż igrzyska olimpijskie. Zbudowano go jako miejsce festiwali sportowych i lokalnych zawodów. Skąd więc ta „olimpijskość”? Richard Konwiarz za projekt stadionu otrzymał brązowy medal w Olimpijskim Konkursie Sztuki i Literatury podczas Igrzysk w Los Angeles w 1932 roku.
Budowa, która rozpoczęła się w 1926 roku, zakończyła się dwa lata później. Stadion zachwycał nie tylko pojemnością, ale i funkcjonalnością. Co ciekawe, w tamtym czasie nie był on tak „zamknięty” jak dzisiaj – charakterystyczna wieża zegarowa i otwarte trybuny idealnie wpisywały się w otaczający go Park Szczytnicki.
Po wojnie został odbudowany z dużych zniszczeń i rozbudowany. W lipcu 1948 otrzymał nazwę „Stadion Olimpijski im. gen. Karola Świerczewskiego. Na początku lat 70. XX wieku prawo własności do stadionu przejęła od miasta Akademia Wychowania Fizycznego. Niestety przez to obiekt popadał w coraz większą ruinę. Pierwszą „ofiarą” nowego gospodarza, który nie miał środków na utrzymanie takiego obiektu był basen. Przed wojną był ulubionym miejscem wrocławian szukających ochłody w letnie dni. Podobnie działo się za czasów PRL. Został zamknięty na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Od tego czasu obiekt niszczał i zarastał chwastami.
Podobny los spotkał wieżę spadochronową. Wzniesiona na Stadionie Olimpijskim w czasie II wojny światowej, w celu szkolenia żołnierzy, stalowa konstrukcja, wyposażona w obrotowe ramię z zaczepem, po przejęciu miasta przez Polaków początkowo była nieczynna. Została uruchomiona ponownie na początku lat 6 i. o służyła m.in. do nauki spadochroniarstwa w ramach specjalizacji na AWF. Od około 1970 roku nieużytkowana, rozebrana w 1998 r.
Obecnie w ruinę popada stadion lekkoatletyczny, nieczynny dla sportowców od 6 lat. Choć niektórzy, potajemnie i nielegalnie, próbują tam trenować. Bo to jedyna 400-metrowa bieżnia w mieście.
- W przypadku stadionu lekkoatletycznego obecne władze AWF Wrocław podejmują działania zmierzające do pozyskania środków na remont i odtworzenie obiektu tak, aby umożliwić sportowcom powrót do treningów. Prowadzone są rozmowy m.in. z Dolnośląskim Konserwatorem Zabytków, Ministerstwem Sportu i Turystyki, z władzami Wrocławia oraz województwa dolnośląskiego – poinformowała kilka tygodni temu Katarzyna Pawlak, rzecznik prasowa Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu.
Nie ma natomiast nadziei na odbudowę basenu. Przypomnijmy, że teren ten został sprzedany przez AWF deweloperowi Dolnośląskie Inwestycje w roku 2015 za 3 mln zł. Deweloper specjalizujący się w budowie bloków z malutkimi mieszkaniami zamierza w miejscu basenu wybudować czterokondygnacyjny gmach z 375 lokalami, częścią usługową na parterze i podziemnym garażem. Inwestycja od początku była bardzo krytykowana, ale nie udało się jej powstrzymać. Po basenie nie ma już śladu. A deweloper już sprzedaje mieszkania w budynku, który tu powstanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nic nowego. We Wrocławiu od dawna rządzą deweloperzy, a władza jest skorumpowana. Kolejny zabytek, a także obiekt rekreacyjny położony w kompleksie sportowym jest niszczony w świetle prawa. Być może kolejny bloczek deweloperów powstanie w ogrodzie zoologicznym. Kasa przede wszystkim.
..... co nie zmienia postaci rzeczy, że teren ten będzie zabudowany i zabetonowany. Zdecydowanie wolałbym by pozostała tam trawa lub powstał następny np. kort tenisowy, bo jak tak dalej pójdzie, to na spacery wybierać się będziemy po ulicach chodząc po betonie. Nie wspomnę nawet o tym że jesteśmy narodem który nie potrafi nawet ZADBAĆ o to co zrobili Niemcy.
Warto prostować podstawowe nieścisłości. Po pierwsze: nie budujemy żadnego blokowiska. Start Park nie jest osiedlem mieszkaniowym ani „blokami z mieszkaniami”. Zbudowaliśmy już we Wrocławiu trzy akademiki, zarządzamy nimi od lat i wiemy, jak takie obiekty funkcjonują. Tutaj również powstanie akademik — obiekt zamieszkania zbiorowego z usługami w parterze, zapleczem sportowo-rehabilitacyjnym, gastronomią i przestrzeniami wspólnymi. Po drugie: basen nie znika dziś. On zniknął z życia Wrocławian prawie 50 lat temu. Od końca lat 70. nie pełnił swojej funkcji, niszczał i był symbolem wieloletniego braku decyzji. Trudno dziś udawać, że istnieje realna alternatywa w postaci odbudowy działającego, publicznego kąpieliska, skoro przez dekady nikt tego nie zrobił. Warto też uczciwie powiedzieć, że nie jest to historia o „złej woli” AWF. Państwo polskie przekazało uczelni ogromny, historyczny kompleks sportowy, którego utrzymanie przez dziesięciolecia wymagało środków daleko wykraczających poza realne możliwości typowej uczelni sportowej. To nie AWF stworzył problem wieloletniego niszczenia dawnych basenów. AWF został obciążony zabytkiem i infrastrukturą, której utrzymanie powinno być przedmiotem szerszej odpowiedzialności publicznej. Dlatego dziś warto rozmawiać nie o szukaniu winnych, tylko o tym, jak najlepiej wykorzystać ten teren i jak wzmocnić sportowy charakter całego otoczenia Stadionu Olimpijskiego. Po trzecie: ten teren został sprzedany w 2015 roku, w legalnej procedurze. Projekt przeszedł wieloletnią ścieżkę uzgodnień, w tym konserwatorskich i administracyjnych. Nie jest to samowola ani nagłe „zabieranie stadionu”, tylko realizacja inwestycji na terenie, który od dawna nie służył mieszkańcom. Po czwarte: Start Park nie odwraca się od sportowego charakteru tego miejsca. Wręcz przeciwnie — w parterze mają powstać funkcje, których dziś w otoczeniu Stadionu Olimpijskiego brakuje: fizjoterapia, rehabilitacja, odnowa, fitness, gastronomia, zaplecze dla osób korzystających z tego obszaru i przestrzenie wspólne. Można oczywiście dyskutować o tym, jak najlepiej zagospodarować to miejsce. I właśnie do takiej rozmowy zapraszamy. Ale dyskusja powinna opierać się na faktach, a nie na haśle, że „Stadion Olimpijski znika”. Stadion nie znika. Zmienia się zaniedbany fragment terenu, który przez dekady nie spełniał swojej pierwotnej funkcji. Film o projekcie: https://www.starter.net.pl/video/ Facebook Start Park: https://www.facebook.com/wystartuj/
Poprawianie Niemców przez Słowian, smutno się kończy. Kozanów tego przykładem. Był piękny stadion, będzie polska deweloperka.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Nic nowego. We Wrocławiu od dawna rządzą deweloperzy, a władza jest skorumpowana. Kolejny zabytek, a także obiekt rekreacyjny położony w kompleksie sportowym jest niszczony w świetle prawa. Być może kolejny bloczek deweloperów powstanie w ogrodzie zoologicznym. Kasa przede wszystkim.