Wrocławski poseł Paweł Hreniak złożył dziś w Sejmie w imieniu grupy posłów Prawa i Sprawiedliwości projekt ustawy przedłużającej kadencję samorządów do wiosny 2024 roku. Być może sam na tym skorzysta, bo jest wymieniany jako najpoważniejszy kandydat PiS do walki z Jackiem Sutrykiem o fotel prezydenta Wrocławia.
Kadencja samorządów - a więc wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, rad miejskich i gminnych, rad powiatów oraz sejmików i zarządów województw - upływa jesienią 2023 roku. I tak po raz pierwszy miała trwać pięć, a nie cztery lata. W przyszłym roku kończy się jednak także kadencja parlamentu. Wybory do Sejmu i Senatu, zgodnie z kalendarzem wyborczym, miałyby się odbyć niedługo po tych samorządowych. Prawo i Sprawiedliwość już od kilku miesięcy zapowiadało więc próbę przedłużenia kadencji samorządów. Oficjalnie - bo przeprowadzenie wyborów jednych po drugich miałoby być trudne logistycznie. W praktyce politycy partii rządzącej obawiali się, że po przegranej w samorządach mogą ponieść jeszcze większą klęskę w wyborach parlamentarnych.
Dziś do Sejmu wpłynął oficjalny wniosek o przedłużenie kadencji samorządów. W imieniu posłów PiS złożył go wrocławski poseł Paweł Hreniak. W przedłużeniu kadencji może on mieć swój prywatny interes, bo - choć PiS na razie nie wskazał swojego kandydata na prezydenta Wrocławia - to właśnie o Hreniaku w tej roli mówi się dziś najczęściej.
- Projekt przewiduje, że kolejne wybory samorządowe odbędą się 31 marca lub 7, 14, 21 kwietnia 2024 roku. Konkretną datę wskaże w styczniu 2024 roku premier po konsultacjach z Państwową Komisją Wyborczą - poinformował Paweł Hreniak.
- Potrzeba tej zmiany wynika z wyjątkowego skumulowania dat wyborów samorządowych oraz wyborów parlamentarnych. Taka kumulacja powodowałaby problemy organizacyjne (na co wskazuje przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej), problemy z rozliczeniem kampanii (70% kandydatów do parlamentu startuje również w wyborach samorządowych) oraz problemy związane m.in z ciszą wyborczą i publikacją sondaży. Każda nieprawidłowość, która przy organizacji tak dużych wyborów byłaby bardzo możliwa mogłaby być podstawą do kwestionowania wyborów parlamentarnych i samorządowych a na to w momencie kiedy toczy się wojna przy naszej granicy pozwolić sobie nie możemy. Wybory muszą być transparentne stąd też projekt ustawy - dodał poseł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze