W czwartkowy poranek autostrada A4 stała w korku. To po śmiertelnym wypadku, do którego doszło na węźle Kąty Wrocławskie w kierunku Wrocławia. Zniecierpliwiony kierowca audi postanowił, że nie będzie czekał, tylko pojedzie korytarzem życia. I to pod prąd!
Całą sytuację nagrał jeden z kierowców, a filmik pojawił się w sieci na kanale Stop Cham. Po publikacji lawinowo posypały się komentarze:
- Wy nic nie rozumiecie. Pan zobaczył, że nikt nie utworzył korytarza życia i postanowił ryzykować własne auto i prawo jazdy celem edukacyjnym. Jedzie pod prąd i tłumaczy wszystkim po drodze że trzeba utworzyć korytarz życia, jak dojedzie do końca korka, na pewno zawróci i wróci na swoje miejsce. Nikt inny o tym nie pomyślał, brawo dla Pana w audi, nie każdy bohater nosi pelerynę - pisze pan Adrian.
- Za takie numery powinno być dożywotnie zabranie uprawnień i z 10 tysięcy mandatu. A jeżeli przez taką akcję ktoś nie doczekałby pomocy to dodatkowo sąd i odszkodowanie - pisze z kolei internauta Michał.
Jazda pod prąd na autostradzie jest traktowana jako poważne wykroczenie drogowe. Nawet jeżeli nieświadomie popełniliśmy błąd, musimy spodziewać się surowej kary. Jazda pod prąd to mandat w wysokości 2 tys. zł, do tego 15 punktów karnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.