Reklama

Tusk na Jagodnie to jak Balcerowicz w PGR-ach

02/11/2023 21:41

Może nie jest to odkrycie kopernikańskie, ale pewnie dla dużej części wrocławian może być lekkim zdziwieniem. Trzeba bowiem przypomnieć, że od pięciu lat tym miastem rządzi Platforma Obywatelska i ponosi całkowitą odpowiedzialność za wszelkie zaniedbania w mieście, arogancję ratusza, obsadzanie z politycznego klucza stanowisk we wszelkich radach nadzorczych i programowych czy kilka innych przewinień. Także za bałagan na wrocławskim Jagodnie podczas wyborów. Czy Donald Tusk przyjeżdża tam, by za to wszystko przeprosić?

Platforma Obywatelska do perfekcji opanowała sztukę odwracania kota ogonem. We Wrocławiu to nawet nabiera trochę dodatkowego sensu… Coraz częściej ludzie PO zaczynają krytykować rządy prezydenta Jacka Sutryka. Ostatnie wybory oczywiście pokazały, że mogą liczyć na amnezję wyborców, ale są też chyba jakieś granice. Dla porządku więc tylko przypomnę, że Jacek Sutryk od początku do końca to ich człowiek, którego wystawili w ostatnich wyborach samorządowych. I razem z nim rządzą tym miastem. Nawet jak są ukryci w radzie miejskiej, ponieważ jak wiadomo nie mają tam swojego klubu.


To była decyzja Grzegorza Schetyny, który chciał zrobić psikusa swoim kolegom z centrali, gdy zaczynali go odsuwać od władzy w partii. A teraz działacze PO wykorzystują to jako narzędzie doskonałego kamuflażu: to nie my, to on… Narzekają, że prezydent popełnia błędy, że zbudował reżimowe imperium medialne, że źle odnosi się do ludzi i stawiają też inne liczne zarzuty. Przecież jedną decyzją mogliby wszystko zmienić. Spowodować, że prezydent nie uczyniłby nic, na co by mu nie pozwolili. Dlaczego tego nie robią? Jak ma się swoich ludzi na stanowiskach wiceprezydentów czy prezesów różnych spółek, to nie jest takie łatwe.

Reklama

Taki wiceprezydent Sebastian Lorenc. Tak, jest taki, który przez pięć lat był kompletnie niezauważalny, poza kilkoma spacerami z tęczową parasolką, aż do momentu słynnego hołdu Niemcom podczas przyjęcia we wrocławskim konsulacie tego kraju. Z tą słynną deklaracją:  „Chcę was zapewnić, że wkrótce nadejdą dni, kiedy Polska znowu zacznie się uśmiechać. A wiecie do kogo uśmiechnie się jako pierwsza? Do Niemiec!”. Po tych słowach nawet trafił na wrocławską listę wyborczą KO, ale wyborcy jakoś nie byli łaskawi. Więc nie można człowiek bardziej gnębić. Przecież gdyby PO postawiła się prezydentowi, to taki Lorenc mógł stracić  rady nadzorcze w Jeleniej Górze czy Zgorzelcu, których dostąpił w ramach tak zwanej ośmiornicy samorządowej.


W ramach tej samej akcji mogła by też stracić inna wiceprezydent Wrocławia z PO Renata Granowska. Wielu było zdziwionych, że pani Renata nie znalazła się na liście w ostatnich wyborach, ale o tym mogło zdecydować kilka czynników. Nie tylko brak tak płomiennej przemowy jaką zasłynął jej partyjny kolega. Może faktycznie jest szykowana na kandydatkę na prezydenta Wrocławia? Teraz też nie ma źle. Do zarobków na etacie doszły jeszcze przychody z rady nadzorczej w Dąbrowie Górniczej czy rady nadzorczej wrocławskiego MPWiK, w której zasiada z innym politykiem PO Markiem Łapińskim. Ludzie, kto dobrowolnie porzuci taką kasę w ramach wydumanej transparentności politycznej?! Takich przypadków jest oczywiście dużo więcej. Więc PO, mimo krytycznego nastawienia, trwa! Nie podoba im się Sutryk? Owszem, zęby zacisną, ponieważ są rzeczy ważniejsze.

Reklama

Ciekawe, czy któryś z wymienionych działaczy czytał wywiad Donalda Tuska z 2001 roku dla „Gazety Wrocławskiej”, w którym ich obecny guru powiedział: „Każdego można kupić. (…) Zawód polityka sytuuje się między śmieciarzem a katem”. Prorok czy jaki diabeł…


A wracając do rzeczy ważniejszych, nie dla działaczy PO oczywiście, a dla mieszkańców Jagodna, to dziennikarze tuwroclaw.com przypomnieli, że przez polityków tej partii nie mogą się doczekać tramwaju, przejść dla pieszych, zieleni czy włączenia latarni i muszą dreptać w ciemnościach. No i to właśnie przez władze Wrocławia, czyli też działaczy PO, ludzie na Jagodnie czekali na oddanie głosu, podczas ostatnich wyborów, do wczesnych godzin porannych. A to z tego powodu, że lokal wyborczy umieszczono w małym budyneczku i dowieziono za mało kart. Może jako pokutę spróbowaliby wielbiciele Tuska i on sam zmieścić się w tym lokalu wyborczym? I właśnie na to zapomniane przez władze naszego miasta Jagodno w poniedziałek wybiera się szef wszystkich szefów - lider rządzącej we Wrocławiu Platformy Obywatelskiej i idol Jacka Sutryka - Donald Tusk.

Reklama

To mi trochę wygląda na taką wyprawę, jakby Leszek Balcerowicz przed laty wybrał się na tereny, gdzie w ramach jego drapieżnych reform polikwidowano PGR-y, a ludziom nie zaproponowano żadnych działań osłonowych. W wyniku czego na lata powstały tam obszary wielkiej biedy i strukturalnego bezrobocia, z którym nie mógł sobie poradzić nawet Donald Tusk podczas ostatnich rządów. To a propos wspomnianej amnezji wyborców, ale i ta jest elementem demokracji.


Balcerowicz oczywiście nigdy nie przeprosił za błędy swojej reformy, bo uważa ją za dobrą. Jagodno to oczywiście nie ziemia zubożona jak dziesiątki miejscowości na Pomorzu Zachodnim, ale od lat nie może doczekać się życzliwego spojrzenia władz. Więc Donald Tusk teoretycznie okazuje się człowiekiem odważniejszym niż Balcerowicz. Teoretycznie, ponieważ pytanie brzmi, czy wie gdzie przyjeżdża?

Reklama

A jak się na miejscu dowie, to już ma przygotowaną odpowiedź. Gdy był premierem w 2014 roku na pytanie dziennikarzy o sytuację na Lubelszczyźnie, gdzie kilkanaście miejscowości zostało odciętych od świata w wyniku obfitych opadów śniegu, odpowiedział beztrosko:


„Ja nie znam sprawy, nie męczcie mnie. Są instytucje za to odpowiedzialne”.


Poza tym, uprasza się mieszkańców Jagodna i okolic o łagodne potraktowanie szanownego gościa, ponieważ przyjeżdża do Państwa człowiek, który za dwa tygodnie przeżyje totalne załamanie, o którym przecież uprzedzał nas ponad rok temu:

Reklama

„Demotywuje mnie świadomość, że będę musiał kandydować. (…) To jest tak upiorna myśl, że ja będę tam z powrotem siedział, na tej Wiejskiej”.


Aż nie mogę się doczekać pierwszego posiedzenia nowego Sejmu. Ciekawe, czy Donald Tusk dla podkreślenie swojego stanu przyjdzie z halloweenową dynią i w masce „Krzyku” Wesa Cravena czy tylko będzie miał lekkie dreszcze?


Ten wyborca, to nie dość, że z amnezją, to jednak dość okrutny jest.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości