Reklama

Walki w dolnośląskiej PO wpłynęły na wojewodę i polszczyznę

To faktycznie we wrześniu i w ostatnich tygodniach wyglądało trochę tak, że gdyby wojewoda Maciej Awiżeń zarządzał regionem podczas powodzi w 1997 roku, to prezydent Bill Clinton musiałby nam wtedy, w ramach pomocy, przesłać łodzie podwodne. Dużo łodzi… Ale czy tylko złe zarządzanie podczas kataklizmu i po nim było powodem zmiany na tym stanowisku? Niekoniecznie… Największa radość zapanowała w Wałbrzychu, a nam zafundowano problem: wojewodzianka, wojewodzina, wojewódka… Bo myślący w lewo nie mogli nie wykorzystać okazji, by pomanipulować przy języku polskim.

Wydawało się, że po ubiegłorocznej porażce w wyścigu o parlament i lekkim dobiciu podczas wiosennych wyborów samorządowych tylko wrocławski czy dolnośląski PiS jest w ruinie. Ale okazuje się, że i zwycięzcy podobno w nie najlepszej kondycji.

- Kompletnie brakuje nam liderów - stwierdził w rozmowie ze mną pewien bardzo doświadczony działacz dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej. - Nawet po sromotnej klęsce Michała Jarosa, przy ubieganiu się o ratusz jak i fotel marszałka, nie ma co liczyć, że w najbliższym czasie znajdzie się chętny, by go zastąpić. Młodych mamy słabych, oni bardziej służyć mogą niż działać. Grzegorz Schetyna bierze tylko stuprocentowe szanse, może Piotr Borys? Roman Szełemej chyba też już nie chce…

Reklama

I tu zmuszony jestem przerwać memu rozmówcy, ponieważ nie jestem przekonany, czy prezydent Wałbrzycha, który trzy lata temu konkurował z Jarosem o fotel lidera regionalnej PO, tak kompletnie wyleczył się z ambicji.

To przecież w październiku ubiegłego roku, po wyborach, Roman Szełemej zgłaszał swój akces do bycia wojewodą. To znaczy zgłaszał się w swoim stylu, czyli wiedzieli o tym ci co powinni wiedzieć, ale z tą ambicją prezydent się nie obnosił. Wtedy znów przegrał z frakcją Jarosa, który wspierany przez wicemarszałek Monikę Wielichowską, usadowił w urzędzie wojewódzkim starostę kłodzkiego Macieja Awiżenia. Ten odwdzięczał się liderowi przygarniając jego ludzi i oferując im różne stanowiska, które mnożył niczym Jezus chleby w okolicach Kafarnaum.

Reklama

I tak sobie Maciej Awiżeń rządził, a bardziej urzędował. Aż przyszedł wrzesień AD 2024 i kolejna wielka woda na Dolny Śląsk. Od początku wojewoda wyglądał na lekko zagubionego, czasami to się wydawało, że nie wie gdzie ta Kotlina Kłodzka jest choć z niej się wywodzi. Ludzie coraz głośniej narzekali na rząd, a jego przedstawicielem -Maciej Awiżeń . Premier nie wytrzymał i przybył do Wrocławia, by przejąć sterowanie zarządzaniem kryzysowym. Nie śmiem zarzucać przeciwnikom politycznym Awiżenia i Jarosa tak niskie instynkty, ale chyba coś im w głowach zaświtało. Zwłaszcza, że z premierem przybył minister Tomasz Siemoniak, wałbrzyszanin, blisko związany z Romanem Szełemejem. W każdym razie po powodzi było już tylko gorzej. Samorządowcy coraz głośniej krzyczeli, że to skandal, że rząd kompletnie nie radzi sobie z pomocą, opozycja (ta wewnątrz PO tylko po cichu) podkręcała temat, a ponieważ na to już premier nie mógł sobie pozwolić, więc postanowił zmienić rząd w terenie. By nie było, że nie reaguje.  

Na to przygotowany był Roman Szełemej. Sam już nie chciał rezygnować z kolejnej kadencji prezydenta Wałbrzycha, a jego niedawna zastępczyni – Sylwia Bielawska - została posłem  i opuszczenie przez nią Sejmu mogłoby wprowadzić niepotrzebne perturbacje w układzie sił w klubie KO.

Reklama

Więc padło na Annę Żabską, która ostatnimi czasy była panią na Zamku Książ, a wcześniej szefowała Parkowi Wielokulturowemu Stara Kopalnia. Jeszcze wcześniej pracowała jako rzeczniczka prezydenta czy kierowniczka biura prezydenta. Cały czas blisko szefa i bardzo oddana. - Jak trzeba było, to w czasie kampanii wyborczej sama kleiła plakaty po mieście - opowiadała mi kiedyś znajoma z Wałbrzycha.

- Wreszcie Roman przejmuje władzę - skwitował krótko po tej nominacji inny działacz PO.   

Pytanie co dalej i czy będzie sięgał po kolejne trofea? Pytanie o tyle zasadne, że do czasu wyborów prezydenta RP Donald Tusk nie będzie chciał robić kolejnego zamieszania, które mogłoby pokazać, że w partii źle się dzieje. Chyba, że sondaże okażą się kiepskie, to pewnie zaserwuje coś z repertuaru „nie chcem, ale muszem”. W każdym razie Roman Szełemej pokazał, że na każdy wariant personalny jest przygotowany i gdyby trzeba było przejąć władzę w regionalnych strukturach partii, to może faktycznie już nie on, ale…

Reklama

 Ale trzeba przyznać, że Anna Żabska, jako nowy (a) wojewoda, była raczej zaskoczeniem dla obserwatorów sceny politycznej. I dla językoznawców-amatorów, którzy od kilku lat próbują nam wykreować nową polszczyznę. Zwolennicy gwary feministycznej już po kilkunastu godzina zaczęli tytułować panią Żabską wojewodziną, ktoś zaryzykował wojewodziankę… W czasach, gdy edukacja okazała się zbyt męcząca i politycy postanowili, że skupią się tylko na „naukach o życiu” spieszę wyjaśnić, że w wyższych kulturach ocalało coś takiego jak słownik. Ów „przeżytek” odważnie twierdzi, iż wojewodzina to, zwłaszcza dawniej, żona wojewody. A wojewodzianka to córka tego urzędnika. No chyba, że nazwa pewnej spółdzielni mieszkaniowej… W każdym razie nie wiem nawet czy Anna Żabska jest zamężna, ale jeśli, to chyba nie związała się z żadnym wojewodą, a i rodzic zapewne też nie sprawował tej funkcji.

Wiem, że teraz o wiele ważniejsze są twierdzenia różnych działaczek, które za wszelką cenę walczą o prawa kobiet, nawet tych, które wszelkie prawa już mają, niż specjalistów w jakiejś dziedzinie. Pójdę na całość. Na początku tego roku pewien językoznawca próbował wytłumaczyć powyższą sytuacją lingwistyczną. Oddam głos profesorowi Zenonowi Licy z Uniwersytetu Gdańskiego: „Okazuje się, że forma wojewoda, dzięki temu, że odmienia się jak rzeczowniki żeńskie i wchodzi w związki składniowe z orzeczeniem w odpowiednim rodzaju, może stać się dwurodzajowa i łączyć z przydawką w odpowiednim rodzaju. Zatem nowa wojewoda pomorska powiedziała w odniesieniu do kobiety i nowy wojewoda pomorski powiedział w odniesieniu do mężczyzny”.

Reklama

Przesadziłem? Sorry…

Pozostawiając już kwestie językowe, trzeba jeszcze mieć nadzieję, że na decyzję Anny Żabskiej, która pierwszy raz będzie działała w pewnym oddaleniu od swego patrona,  decydującego wpływu nie miała myśl zawarta w jednym z najsłynniejszych literackich cytatów o Wałbrzychu autorstwa Joanny Bator, która kiedyś napisała w „Ucieczce niedźwiedzicy”:

„W Wałbrzychu zawsze wiało i ten wiatr nie miał nazwy, bo nie halny, nie meltemi. Tylko taki chujowy, najchujowszy wiatr, sralny sreltemi, który sprawiał, że chciało się stąd spierdalać albo skakać z dachu”.

Reklama

A wiedzą Państwo, że  słowa te autorka napisała kilka lat po tym jak prezydent Roman Szełemej wręczył jej tytuł „Ambasadora Wałbrzycha”…

Choć ja nadal i uparcie wolę, gdy miłość do swej małej ojczyzny wyraża się takimi słowami:

„Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie./ Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,/ Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie/ Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie”.

I oby pani wojewoda niedługo nie chciała tak powiedzieć o Wrocławiu, jak Joanna Bator napisała o Wałbrzychu.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/12/2024 13:58
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bres - niezalogowany 2024-11-29 19:14:08

    Na dolnym slasku, i nie tylko, cos piecze systemy polityczne w rozkroku. Wbrew temu co czyta sie w ulotkach farmaceutycznych produktow przeciw pieczeniu, to bardzo duzy problem. Nie jest to jeszcze gangrena ktora trzeba leczyc drastycznie przez amputacje, ale o grzybicy mozna juz mowic. I albo politycy zaczna leczyc sie sami, albo wyleczy ich ulica sposobem swietnie znanym z 1789 r i 1917.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Lukas - niezalogowany 2024-11-29 20:49:13

    Żrą się koterie, przepychają, rozpycha ją, świnie podkładają... Schetyna, Łapiński, Łużniak, Szełemej, Borys, Wielichowska, Jaros... A cierpliwość zwykłych członków PO się wyczerpuje... Ale najgorzej będzie jak wyczerpie się cierpliwość wyborców i wykopią zwalczających się działaczy, a Polskę znów przejmie mafia PiS! I pisowcy władzy już nie oddadzą...

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ksiądz=pani ksiądz,księżna,ksi - niezalogowany 2024-12-02 22:10:04

    Pan szełemej - pani szełemej, nie szełamejowa. Pan wojewoda - pani wojewoda, nie wojewódka. Wewnętrzne walki, zainicjował Trzaskowski, który wtrącił się w nasze wybory, jak towarzysz pzpr, namaszczając sutryka. D. Tusk w Krakowie powiedział, że nie będzie im wybierał prezydenta !!! Dlatego mamy szambo i walkę we Wrocławiu. I zamiatamy pod dywan aferę kolegium humanum, bo śledztwo jest w toku.????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości