Wchodząc do Maksela we wrocławskim Feniksie, można poczuć się jak w wehikule czasu. Tablice korkowe gęsto usiane naszywkami kultowych zespołów, rzędy skórzanych pieszczoch z ćwiekami, koszulki i przede wszystkim – setki płyt winylowych i kompaktowych. Pan Piotr ma wyłącznie oryginalne, stare wydania. - Dzisiejsza nowa płyta winylowa nie ma z nimi nic wspólnego – tłumaczy.
Stoisko działa we wrocławskim domu handlowym Feniks w Rynku nieprzerwanie od lat 90., co oznacza, że wychowało już kilka pokoleń wrocławskich fanów muzyki. Pan Piotr doskonale widzi upływ czasu po swoich stałych bywalcach. – Kiedyś przychodzili tu jako 15-latkowie, w czasach szkolnych. Dziś mają po 30 lat i wracają z sentymentu. Większość z nich ma już ścięte włosy – uśmiecha się właściciel.
Sklep nie narzeka jednak na brak młodej krwi. Wszystko za sprawą popkultury, która potrafi przywrócić zapomniane hity na szczyty list przebojów. – Widać u nas młodych ludzi szukających takich wykonawców jak Deftones, Type O Negative czy Kate Bush. Wystarczy, że ich utwór pojawi się w popularnym serialu albo grze, i nagle zyskują drugie życie – zauważa pan Piotr.
Nie oznacza to jednak powrotu subkultur. – To nie jest tak, że nagle wracają prawdziwi metalowcy czy skini. Moda przejęła elementy subkultur. Po prostu fajnie jest dziś mieć martensy czy dżinsową kamizelkę z naszywkami. Dzisiejsze czasy dają bardzo łatwy dostęp do tego wszystkiego – wyjaśnia.
Czasy świetności ROCK-SHOPU w Feniksie to era kaset magnetofonowych. Dziś jednak próżno szukać u pana Piotra zainteresowania a ten nośnik: – Kasety to temat wymarły. Skończyły się walkmany, więc ten nośnik umarł śmiercią naturalną. W dodatku kaseta jest dziś po prostu za droga w stosunku do innych nośników.
Prawdziwą pasją właściciela są płyty winylowe, ale jego podejście do obecnego renesansu czarnej płyty jest pragmatyczne i krytyczne wobec współczesnego rynku muzycznego. Pan Piotr ma wyłącznie oryginalne, stare wydania. – Sprzedaję tylko stare płyty, wyprodukowane do początku lat 90., które przy powstawaniu i nagrywaniu faktycznie miały dźwięk analogowy. Dzisiejsza nowa płyta winylowa nie ma z tym nic wspólnego – tłumaczy.
Właściciel chętnie obala również popularne audiofilskie mity, którymi karmieni są nowi adepci słuchania z gramofonu: – Trzeba obalić mit, że płyta winylowa to zawsze „ciepły, miły, lampowy dźwięk”. Dźwięk analogowy to głównie średnica z podbitym basem, gdzie niskie częstotliwości uzupełniają tę średnicę. Przez to wybrzmiewa to zupełnie inaczej. Jest on jednak znacznie bardziej dynamiczny niż ten ze streamingu. Słychać dużą różnicę między cichszymi a najgłośniejszymi fragmentami, bo ten dźwięk nie jest skompresowany i sztucznie wyrównany tak, jak na platformach cyfrowych.
Skąd więc tak gigantyczny rynkowy powrót winyli w ostatnich latach? Według właściciela wrocławskiego stoiska, odpowiedź jest brutalnie prosta i czysto biznesowa: – Sam powrót płyty winylowej to wcale nie dowód na to, że nagle wszyscy zakochali się w super dźwięku. Płyty kompaktowe po prostu przestały się sprzedawać, więc branża musiała wykreować nowy kierunek i napędzić sprzedaż. I tym właśnie są nowe płyty winylowe na rynku, które w 90 procentach brzmią tak samo płasko jak kompakt.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak wrzucacie jakiś film czy wywiad,to chociaż postarajcie się zamieszczać rzetelne informacje w opisie.Chyba,że celowo kłamiąc wspieracie moją konkurencję używając mojej nazwy sklepu u kogoś innego.Albo totalna amatorka,albo zwykłe chamstwo.Sklep ROCKY jest na tym samym piętrze,ale na jego przeciwległym końcu i nie ma nic wspólnego z tym "plecakiem" z filmu.Proszę poprawić opis-właściciel "ROCKY'ego".A powyższy "pjoter" wpuścił Was w maliny,bo jedzie po moich plecach od lat kopiując moje działania. https://www.youtube.com/watch?v=KY4rcyIO-0k
Jak wrzucacie jakiś film czy wywiad,to chociaż postarajcie się zamieszczać rzetelne informacje w opisie.Chyba,że celowo kłamiąc wspieracie moją konkurencję używając mojej nazwy sklepu u kogoś innego.Albo totalna amatorka,albo zwykłe chamstwo.Sklep ROCKY jest na tym samym piętrze,ale na jego przeciwległym końcu i nie ma nic wspólnego z tym "plecakiem" z filmu.Proszę poprawić opis-właściciel "ROCKY'ego".A powyższy "pjoter" wpuścił Was w maliny,bo jedzie po moich plecach od lat kopiując moje działania. https://www.youtube.com/watch?v=KY4rcyIO-0k
Ponadto powyższy pracuje w Feniksie od 2003 roku,a ja od lutego 1994,więc to mój sklep jest najstarszy.