Reklama

Wojewoda odwiedza powiaty, a starostowie: tylko my za to płacimy i jeszcze te dzieci z łapanki…

07/11/2025 17:28

- Jeszcze nie zaczęliśmy dobrze myśleć o choince, a już wizyta duszpasterska za nami. Pani wojewoda ruszyła po kolędzie po powiatach dolnośląskich i przecież nikt nie odmówi przyjęcia - mówi jeden ze starostów dolnośląskich i dodaje, że to wizyta oczywiście na koszt powiatów. – I jeszcze musimy zapewnić na tych spotkaniach obecność dzieci. Taką sugestię dostaliśmy z urzędu wojewódzkiego. Bo podobno ma dobry kontakt młodymi…

W mediach społecznościowych Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego możemy przeczytać, że te wizyty odbywają się w ramach akcji Bezpieczny Dolny Śląsk:

„Nasz zespół odwiedza systematycznie każdy powiat Dolnego Śląska, aby wspólnie z samorządami wypracowywać najlepsze rozwiązania w Programie Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. To rozmowy szczególnie istotne, bo bezpieczeństwo zaczyna się od świadomości i odpowiedzialnego przygotowania. Kiedy zdarzenia nagle zmieniają codzienność, liczy się chłodna głowa i znajomość zasad działania”.

Reklama

Ładnie brzmi, tylko niektórych zastanawia po co w orszaku, zwanym zespołem, znajdują się często inni politycy Koalicji Obywatelskiej, jak na przykład wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska czy wiceminister sportu Piotr Borys.

- Po wyborach miało się zmienić, ale tylko zmieniły się nazwiska i przynależność partyjna podróżujących. I kiedyś wozili jakieś czeki, a teraz broszury o bezpieczeństwie – twierdzi jeden ze zniesmaczonych samorządowców. – Robi się spęd, bo tak chce pani wojewoda. Przy okazji promując ze swojej opcji politycznej. Każdy burmistrz chce zabłysnąć to wymyśla co to on nie zrobił. Problem w tym, że my wiemy jak zadbać o bezpieczeństwo ludzi, w przeciwieństwie do władz centralnych, co udowodnili podczas ostatniej powodzi. Niech nam tylko dadzą pieniądze, to zaręczam, że każdy obywatel poczuje się bezpiecznie. A tak to musimy je wydawać także na organizację tych spędów. Nie majątek, ale jakie są budżety starostw to wiadomo. Nikt tego oczywiście oficjalnie nie powie, bo strach. Zapewne taki jeden z drugim nie miałby co liczyć na kasę z funduszu na remont dróg lokalnych czy inne wspomaganie.

Reklama

Na te zarzuty odpowiada Dolnośląski Urząd Wojewódzki.

- Spotkania nie odbywają się na koszt starostw. Cykl otwartych spotkań dla mieszkańców pod nazwą „Bezpieczny Dolny Śląsk” to inicjatywa wojewody dolnośląskiej realizowana we współpracy z samorządami powiatowymi. Każdy starosta otrzymał oficjalne zaproszenie do współorganizacji spotkania. W pismach wojewoda podkreślała, że celem przedsięwzięcia jest wymiana m.in doświadczeń w zakresie realizacji programu ochrony ludności i obrony cywilnej, edukacja społeczeństwa oraz upowszechnianie dobrych praktyk w regionie – poinformował nas Tomasz Jankowski, rzecznik prasowy wojewody dolnośląskiego, ale zaraz potem dodaje. - Wydarzenia organizowane są najczęściej z wykorzystaniem lokalnych zasobów. Są to pomieszczenia należące do starostw, szkół czy ośrodków kultury. Dolnośląski Urząd Wojewódzki przygotowuje materiały edukacyjne, organizuje stoiska, przygotowuje materiały promocyjne. Spotkania mają charakter edukacyjno-informacyjny i są spójne z celami rządowego programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.

Reklama

Dodatkowo przedstawiciel DUW tłumaczy, że podczas spotkań „omawiane są przez starostów, wójtów i burmistrzów lokalne inwestycje w obszarze obronności, zasady zachowania w przypadku sygnałów alarmowych, treści z rządowego Poradnika Bezpieczeństwa oraz prowadzone są działania prewencyjne przez służby, m.in. straż pożarną i policję, dotyczące zagrożeń sezonowych, takich jak tlenek węgla czy bezpieczeństwo pieszych w okresie jesienno-zimowym”.

Inny rozczarowany poziomem tych spotkań samorządowiec uważa, że gdyby wojewoda chciał poznać prawdziwe problemy powiatów, a nie czy jedna z drugą gmina potrafi kupić agregat prądotwórczy, to przyszłaby choćby na sesję rady powiatu.

Reklama

- Nie potrzebujmy wojewody ani ministra, by wiedzieć że dzieci jesienią i zimą mają być widoczne – mówi nasz rozmówca. – A propos dzieci, to dość komicznie wybrzmiały prośby ze strony urzędu, by na tych spotkaniach też byli młodzi, bo pani wojewoda ma z nimi dobry kontakt. To zabrzmiało jak z najlepszych klasyków komediowych…

Zdaniem rzecznika wojewody nie do końca jest to prawda.

 - Nie ma żadnych wytycznych dotyczących obecności dzieci – tłumaczy Tomasz Jankowski. - W piśmie zapraszającym do współpracy podpowiadamy jedynie o kim warto pamiętać przy dystrybucji elektronicznych zaproszeń. Na liście znajdują się nie tylko mieszkańcy, ale m.in. też przedstawiciele organizacji pozarządowych, kół gospodyń wiejskich, ochotniczych straży pożarnych, przedstawicieli służb i samorządów. Wiele z tych osób w pierwszej kolejności jest zaangażowanych w działania kryzysowe. Oczywiście jeśli warunki na to pozwalają, zapraszali uczniów szkół średnich, zwłaszcza klas mundurowych. Udział młodzieży to forma praktycznej edukacji i poznania zasad postępowania w sytuacjach zagrożenia.

Reklama

- Jak urzędnik powinienem się do takich praktyk przyzwyczaić – komentuje starosta z dużym doświadczeniem samorządowym. – Ale cały czas miewam nadzieję, że kiedyś to się zmieni. A tu proszę kolejna akcja i to na niezłą skalę, z której nic dobrego nie może wyniknąć. Poza tym, że zmarnujemy kupę czasu i trochę pieniędzy, za które zapewne, jakby to demagogicznie nie zabrzmiało, dałoby się kupić te agregaty, o których tak dużo się gada podczas owych wizyt.

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/11/2025 18:54
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości