Reklama

Wrocław: 3,5 roku więzienia za napad na monopolowy. Wrócił na miejsce przestępstwa, bo miał wyrzuty sumienia

24/08/2018 11:50

3,5 roku w więzieniu spędzi 35-latek, który w kwietniu napadł na sklep monopolowy w Tarasach Grabiszyńskich. Mężczyźnie nie udało się dostać do sklepowej kasy, dlatego ukradł 200-mililitrową butelkę wódki i uciekł. Gdy na miejsce przyjechała policja, znów pojawił się w sklepie. – Miałem wyrzuty sumienia, dlatego tam wróciłem – tłumaczył w czwartek przed sądem.

Do zdarzenia doszło 29 kwietnia przed południem. Zamaskowany mężczyzna uzbrojony w broń palną alarmową wszedł do sklepu monopolowego przy Grabiszyńskiej i zażądał wydania pieniędzy z kasy sklepu. 20-letni sprzedawca nie uległ jednak żądaniu rozbójnika i zerwał mu z głowy kominiarkę.


Zdezorientowany sprawca napadu wybiegł ze sklepu. Sprzedawca w obawie o to, że napastnik może wrócić, również opuścił sklep. W czasie, gdy w sklepie nikogo nie było, sprawca powrócił i usiłował zrealizować swój plan do końca. Nie udało mu się jednak sforsować sklepowej kasy, dlatego zabrał z półki butelkę wódki i uciekł t aki przebieg późniejszych zdarzeń w toku śledztwa ustaliła policja . Zebrany materiał dowodowy pozwolił prokuraturze na postawienie zarzutu rozboju, za co grozi nawet 12 lat pozbawienia wolności.

Reklama

Sprawca rozboju 35-letni Wojciech K. to bezrobotny mieszkaniec Wrocławia. Z wykształcenia jest mechanikiem, jednak od pewnego czasu nie mógł znaleźć pracy. Przyznał, że jest uzależniony od alkoholu i narkotyków. W momencie napadu na sklep nie był trzeźwy. Do winy się przyznał i na sali sądowej wyraził skruchę.


– Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, żeby wpaść na taki kretyński pomysł. Pod wpływem impulsu poszedłem do sklepu i zrobiłem, to co zrobiłem – mówi przed sądem 35-latek. Zeznał też, że skradzioną „małpkę” wypił w drodze do domu, gdzie dotarło do niego, co zrobił. – Usiadłem na spokojnie i stwierdziłem, że popełniłem błąd. Miałem wyrzuty sumienia i po 15-20 minutach postanowiłem, że wrócę tam. Wiedziałem, że na miejscu będzie policja, że mnie aresztują, ale wiedziałem też, że muszę przeprosić za to, co zrobiłem. Tak nie powinno być, czułem się z tym źle – tłumaczył się oskarżony.

Reklama

Mężczyzna na sali sądowej przeprosił pracownika sklepu, na którego napadł i złożył wniosek o możliwość dobrowolnego poddania się karze w wymiarze 3,5 roku pozbawienia wolności. Do takiego wniosku przychyliła się zarówno prokuratura, poszkodowany sprzedawca, jak i sąd.


Napad na sklep to jednak niejedyne przewinienie Wojciecha K. w tym samym procesie sąd rozpatrywał też sprawę próby kradzieży z jednej z budów prowadzonych przy Grabiszyńskiej. Mężczyzna włamał się na teren budowy i próbował ukraść 23 stemple budowlane, spłoszył go jednak ochroniarz. 35-latek tłumaczył, że zdecydował się na kradzież, bo brakowało mu pieniędzy.

Reklama

– Też tego nie planowałem, przechodziłem ulicą i zobaczyłem te stemple. Postanowiłem je zabrać i sprzedać na złomie po to, żeby mieć jakikolwiek grosz na przeżycie. Byłem w trakcie szukania pracy, nawet zarejestrowałem się w urzędzie pracy, ale nie przedstawiono mi żadnej oferty – tłumaczył, dodając, że był już tak zapożyczony, że nikt ze znajomych nie chciał mu dać kolejnych pieniędzy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości