Nie ma zgody Wrocławia, by na terenie dawnego Portu Miejskiego na Kleczkowie powstały nowoczesne apartamentowce. Plany przebudowy tego terenu, trochę na wzór gdańskiej Wyspy Spichrzów, ma jego właściciel - Fermy Drobiu Woźniak. O zgodę na realizację pomysłu stara się od lat. Ale w czerwcu wrocławscy radni uchwalili plan zagospodarowania przestrzennego, który skutecznie blokuje te plany. Właściciel poskarżył się do sądu. W poniedziałek rada miejska zdecydowała, że podtrzymuje swoje zdanie.
Chodzi o teren dawnego portu przy ulicy Kleczkowskiej. Przed laty kupił go drobiowy potentat - właściciel ferm spod Rawicza, jeden największych w Europie producentów jajek i produktów wytwarzanych na ich bazie. Na początek postanowił zrewitalizować dwa zabytkowe budynki i przebudować dawny silos. Będą tam biura. Prace wciąż trwają.
Ale plany były znacznie bardziej ambitne - inwestor chciał zagospodarować całą okolicę i przekształcić poprzemysłowy i niedostępny teren w jedno z bardziej atrakcyjnych miejsc w mieście. - Rewitalizacja terenu portu miałaby przy tym zachowywać ważne walory historyczne i zabytkowe z jednoczesnym wprowadzeniem nowych funkcji miejskich. Zachowanie dawnego charakteru to najważniejsze założenie, które przyświeca opracowywaniu nowych koncepcji zagospodarowania tego obszaru - tłumaczyły Fermy Drobiu Woźniak. Powstały też pierwsze wizualizacje. Dawny Port Miejski miał zmienić się w miejsce podobne do słynnej gdańskiej Wyspy Spichrzów z drogimi apartamentami i promenadami nad rzeką pełnymi restauracji.


Aby jednak ten pomysł zrealizować, konieczne było uchwalenie odpowiedniego planu zagospodarowania przestrzennego. Fermy Drobiu Woźniak starały się o to od lat. Wreszcie w czerwcu plan został uchwalony. Tyle że w kształcie, który blokuje planowany przez inwestora rozmach.
Dlaczego? "Znaczna część obszaru objętego planem stanowi obecnie teren infrastruktury kluczowej dla zaopatrzenia miasta w ciepło i energię elektryczną" - napisali miejscy urzędnicy w uzasadnieniu uchwały rady miejskiej. Chodzi o sąsiadujący z dawnym portem skład węgla, wykorzystywanego przez pobliską elektrociepłownię do ogrzewania miasta. Zajmuje on blisko dziesięć hektarów. Przez port przebiega też taśmociąg, którym surowiec jest transportowany do elektrociepłowni. Urzędnicy tłumaczą, że to oznacza zarówno hałas, jak i zagrożenie wybuchem.

Fermy Drobiu Woźniak z przyjętym przez radnych planem się nie zgadzają. W lipcu zaskarżyły go do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Zgodnie z przepisami, zanim sąd zajmie się sprawą, swoje stanowisko raz jeszcze musiała zająć rada miejska. W poniedziałek zebrała się specjalnie w tym celu. I podtrzymała zdanie w tej sprawie. Poparły je zarówno rządzące miastem Platforma Obywatelska i Lewica, jak i opozycyjne kluby Prawa i Sprawiedliwości oraz Naprawmy Przyszłość.
- Chodzi o położenie na obszarze zabytkowym unikalnym w skali regionu oraz związek tego terenu z funkcjonowaniem elektrociepłowni i kwestiami bezpieczeństwa energetycznego. To one wpłynęły na to, że plan uzyskał zachowawczy charakter, jeśli chodzi o funkcję i linię zabudowy - tłumaczył Tomasz Smoliński, zastępca dyrektora wydziału planowania przestrzennego. Dodał, że transformacja tego terenu docelowo faktycznie byłaby wskazana, ale "musi się odbyć na zasadach spójnych, w momencie kiedy inne elementy będą na to gotowe".
Reklama
Miasto chce wrócić do rozmów z inwestorem. Ale dopiero za kilka lat, gdy Wrocław przejdzie transformację energetyczną i w mniejszym stopniu będzie korzystał w elektrociepłowni z węgla. Gdy ogrzewająca Wrocław Kogeneracja nie będzie już potrzebowała tego terenu, możliwe będą większe niż obecnie inwestycje w okolicy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Chyba lepiej by było stworzyć tu nowoczesne centrum parkowo-rekreacyjne, z oddechem wody, zielenią, miejscem na pikniki i festyny niż kilka wieżowców dla stada wybranych, którzy założą szlabany i uruchomią ochronę, by strzec swoich widoków i dóbr. Ja jestem stanowczo przeciwny, prawnicy żarłocznego dewelopera, oczywiści, będą mieli tu trochę roboty, ale za to im płacą. Zamiast siedzieć w biurach będą montowali nowe i nowe pisma sądowe. Ech...
Jak się takie treści czyta o miejskich urzędnikach to się nie dobrze robi ze tak skutecznie odstraszają i zniechęcają do inwestowania w naszym miescie. Lepiej aby to wszystko było w totalnej ruinie, panował tam syf i brud a stare zabytkowe budynki z czasem nie nadawały się już do niczego tylko do wyburzenia. Dramat że tacy ludzie rządzą miastem!
Chyba lepiej by było stworzyć tu nowoczesne centrum parkowo-rekreacyjne, z oddechem wody, zielenią, miejscem na pikniki i festyny niż kilka wieżowców dla stada wybranych, którzy założą szlabany i uruchomią ochronę, by strzec swoich widoków i dóbr. Ja jestem stanowczo przeciwny, prawnicy żarłocznego dewelopera, oczywiści, będą mieli tu trochę roboty, ale za to im płacą. Zamiast siedzieć w biurach będą montowali nowe i nowe pisma sądowe. Ech...
Jak się takie treści czyta o miejskich urzędnikach to się nie dobrze robi ze tak skutecznie odstraszają i zniechęcają do inwestowania w naszym miescie. Lepiej aby to wszystko było w totalnej ruinie, panował tam syf i brud a stare zabytkowe budynki z czasem nie nadawały się już do niczego tylko do wyburzenia. Dramat że tacy ludzie rządzą miastem!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.