Reklama

Tak Wrocław dokarmia szczury. Śmietniki są jak szwedzki stół


Śmieci wylewają się we Wrocławiu z kontenerów, a resztki jedzenia ludzie układają obok śmietników, myśląc że ktoś jeszcze coś z nich sobie skubnie. A korzystają najczęściej szczury, dla których taka sytuacja jest jak zaproszenie do szwedzkiego stołu. Tak jest m.in. na Nadodrzu, ale problem dotyczy także wielu innych rejonów miasta. Na kontenerach są wprawdzie tabliczki mówiące o zakazie wyrzucania jedzenia, jednak lokatorzy nic sobie z tego nie robią.


- Winę za obecność szczurów ponoszą głównie sami Wrocławianie, którzy wyrzucają jedzenie przez okno, a także zostawiają resztki przy wiatach śmietnikowych -  mówi wprost Mateusz Krzyżowski, który deratyzacją we Wrocławiu zajmuje się już od 20 lat.

- Resztki jedzenia to dla szczurów szwedzki stół - opisuje nasz rozmówca. I dodaje, że problem widoczny jest już na terenie całego miasta, nie tylko w określonych skupiskach czy w pobliżu sklepów spożywczych. - To jest mit, że szczury żyją tylko w centrum albo w konkretnych lokalizacjach. One są już na terenie całego miasta, są już nawet na wsiach, bo migrują. Szczury są z nami cały rok, nie tylko latem - słyszymy.

Reklama

Specjalista podkreśla, że wrocławskie szczury już w ogóle nie boją się trutek. - Zapach jedzenia, który jest intensywny powoduje, że na te gryzonie nie działają wabiki czy trutki, dlatego ciężko z nimi walczyć - mówi nam Mateusz Krzyżowski.

Czy szczury mogą raz na zawsze zniknąć z miasta? - Tak, jest taka możliwość - słyszymy od naszego rozmówcy. Wskazuje on jednak kilka warunków. Pierwszy, to systematyczne opróżnianie kontenerów na śmieci. - Śmietniki we Wrocławiu nie mogą być opróżniane raz w tygodniu, tylko częściej. Dodatkowo cały proces musi być monitorowany i dopasowany do aktualnej sytuacji w mieście, tak, aby był odpowiedni czas na reakcję - podkreśla Mateusz Krzyżowski. Kolejna kwestia dotyczy zwiększania świadomości mieszkańców. - Sytuacja nie poprawi się, dopóki nie zwiększy się świadomość mieszkańców, a także zarządców w kwestii wyrzucania jedzenia i różnego rodzaju odpadów - podsumowuje Mateusz Krzyżowski.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/01/2026 09:02
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jannn 2026-01-09 10:59:54

    Na ten temat to można by było książki napisać. Miasto tylko wymyśla nowe tabliczki które klei przy śmietnikach, jak nie paszczur to teraz jakieś na czerwonym tle. A ja mam inne pytania: Dlaczego miasto zamawiając pojemniki presko nie zleciło wykonania pojemników z wrzutnią po obydwóch stronach pojemnika? Te pojemniki mają podstawowy błąd konstrukcyjny, że zasypywany jest tylko front pojemnika. A środek/tył jest pusty i hula wiatr. Dlaczego straż miejska nie widzi knajpiarzy w rynku który zamiast wrzucić wory do pojemnika to rzucają na ziemie? Czy jest ciche przyzwolenie od Sutryka na to aby 'nie psuć stosunków' z knajpiarzami? Jak już jesteśmy w temacie nadoodrza: Kto wpadł na pomysł aby budować takie bunkry jako śmietniki?! Przecież to nawet nie jest oświetlone, strach do tego wejśc bo jak nie n**ane to śpi w środki jakiś element lub szczury harcują. Logiczne, że ludzie wyrzucają do pierwszego z brzegu, a reszta pojemników pusta + żule teraz wygrzebują puszki i butelki bo płacą 50groszy w sklepie. O dojazdach nie wspominając. Zabudowali jak się da Śrutową/Brodatego i teraz się zastanawiają jak rozwiązac problem szczurów i odbiorów śmieci. Ani miejsca dla mieszkańców, ani miejsca dla dostawców.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości