Wrocław, który lekką ręką wydaje miliony złotych na promocję polityki Jacka Sutryka oraz walkę z niezależnymi mediami, ogłasza teraz, że nie ma pieniędzy na zajęcia pozalekcyjne w szkołach. Dyrektorzy musieli obciąć je do minimum.
- Pretensje muszą państwo zgłaszać do Jacka Sutryka, nie do szkoły - usłyszeli od nauczycieli rodzice dzieci w jednej z wrocławskich podstawówek, gdy dowiedzieli się że w tym roku nie będzie tutaj sportowych zajęć pozalekcyjnych. W ratuszu przyznają: we wrocławskich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych zajęcia dodatkowe ograniczone zostały do minimum. - Realizowane są tylko te, które wynikają z realizacji rozporządzenia, które mówi o potrzebie objęcia ucznia pomocą psychologiczno-pedagogiczną. Są to m.in. zajęcia wyrównawcze, SKS-y. Ograniczono też dodatkowe projekty w szkołach wyłącznie do tych, które są finansowane ze środków zewnętrznych - potwierdza Monika Dubec z urzędu miejskiego.
SKS-y, o których mówi urzędniczka, też nie odbywają się we wszystkich szkołach. Z danych programu Szkolne Kluby Sportowe wynika, że mogą na nie liczyć uczniowie tylko 62 placówek z Wrocławia - szkół i zespołów szkół jest tymczasem we Wrocławiu dwa razy więcej.
Monika Dubec podkreśla, że miasto i tak dokłada do oświaty spore sumy. - W tym roku Wrocław na edukację przeznacza ponad 2 mld złotych (to ok. 33% wszystkich wydatków), z czego pieniądze z budżetu centralnego pokrywają zaledwie połowę wydatków na oświatę, co oznacza, że do rządowej subwencji edukacyjnej dopłacamy nawet 1 miliard złotych - wylicza.
Podczas gdy zabrakło pieniędzy na zajęcia pozalekcyjne dla dzieci, urząd miejski tylko w 2022 roku przelał prawie 15 milionów złotych na konto Agencji Rozwoju Aglomeracji Wroclawskiej, wydającej miejskie media - gazetę i portal. To suma przeznaczona głównie na różne działania promocyjne i informacyjne. Przynajmniej 5 mln zł to pieniądze wprost przeznaczone na funkcjonowanie miejskich mediów, których miasto wydawać nie musi (a zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich - nawet nie powinno). To kwoty przelane tylko przez sam urząd. Wysokość przelewów z miejskich spółek objęta jest tajemnicą.
Dlaczego o tym piszemy? Bo miliony wydawane na promocję i miejskie media z powodzeniem wystarczyłyby na organizację zajęć pozalekcyjnych dla nawet 10 tysięcy dzieci we Wrocławiu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze