Robert F. podczas uprawniania wspinaczki nagle odpadł od ściany i upadł na podłoże z wysokości około 10-12 metrów. Stracił przytomność, a po pewnym czasie przestał oddychać. Mimo podjętych działań ratowniczych, nastąpił jego zgon - tak prokurator Karolina Stocka - Mycek opisuje tragiczny wypadek na ściance wspinaczkowej przy ul. Fabrycznej we Wrocławiu. Pisaliśmy o nim przed tygodniem. Dziś śledczy ujawniają nowe fakty w tej sprawie.
Do wypadku doszło wieczorem we wtorek, 10 grudnia. Robert F. miał 38 lat. - W związku z okolicznościami zdarzenia prokurator podjął decyzję o skierowaniu ciała na sądowo-lekarskie oględziny i sekcję zwłok do Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu - informuje Karolina Stocka-Myckek z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Ujawnia, że na miejscu zdarzenia śledczy zabezpieczyli leżącą przy zwłokach linę z węzłem oraz wyciągarkę linową z klamrą.
To może świadczyć o tym, że mężczyzna mógł trenować samodzielnie, nie był zabezpieczany przez drugą osobę, lecz korzystał ze specjalnego automatu do asekuracji. Taką wersję przedstawia właściciel ścianki. - Najprawdopodobniej przyczyną było niewłaściwe wpięcie się, osoby regularnie wspinającej się, do urządzenia autoasekuracyjnego - napisała w oświadczeniu firma Eiger. To w jej obiekcie, działającym na terenie Wrocławskiego Parku Przemysłowego, doszło do dramatu. - Ta tragedia uderzyła w cały nasz zespół, jesteśmy zdruzgotani - pisze załoga obiektu.
Do podobnego wypadku doszło na początku listopada we Francji. Wtedy to bardzo doświadczony zawodnik zapomniał o wpięciu się do automatycznego systemu asekuracji. Po rozpoczęciu wspinaczki odpadł od ścianki z wysokości 20 metrów i zginął. Więcej szczęścia miał Polak, który na początku roku trenował w hali w Bytomiu - nie wpiął się prawidłowo do systemu, ale przeżył upadek z 15 metrów.
Prokuratura na razie nie odnosi się do tych informacji. Śledztwo wszczęła pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci, co jest zagrożone karą od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W odniesieniu do artykułu o tragicznym wypadku na ściance wspinaczkowej, chciałbym zwrócić uwagę na pewne nieścisłości w opisie zabezpieczonych dowodów. Zdanie: "Ujawnia, że na miejscu zdarzenia śledczy zabezpieczyli leżącą przy zwłokach linę z węzłem oraz wyciągarkę linową z klamrą" wydaje się niejasne dla osób zaznajomionych ze wspinaczką halową. Obecność węzła na linie sama w sobie nie dostarcza istotnych informacji. Kluczowe jest, czy węzeł ten był prawidłowo założony na uprzęży wspinacza. Podobnie informacja o wyciągarce jest myląca, gdyż w wspinaczce halowej zazwyczaj korzysta się z urządzeń asekuracyjnych należących do obiektu. Nikt nie nosi ze sobą wyciągarki (no chyba, że jest komandosem). Czy chodzi o automatyczne urządzenie asekuracyjne zamontowane na stałe? Jeśli tak, a urządzenie to znajdowało się obok ciała, byłaby to informacja kluczowa, sugerująca potencjalne odłączenie się całego systemu asekuracyjnego. Obecne sformułowanie, choć informuje o zabezpieczonych przedmiotach, rodzi więcej pytań niż daje odpowiedzi. Doprecyzowanie tych szczegółów pozwoliłoby czytelnikom lepiej zrozumieć okoliczności zdarzenia.
W odniesieniu do artykułu o tragicznym wypadku na ściance wspinaczkowej, chciałbym zwrócić uwagę na pewne nieścisłości w opisie zabezpieczonych dowodów. Zdanie: "Ujawnia, że na miejscu zdarzenia śledczy zabezpieczyli leżącą przy zwłokach linę z węzłem oraz wyciągarkę linową z klamrą" wydaje się niejasne dla osób zaznajomionych ze wspinaczką halową. Obecność węzła na linie sama w sobie nie dostarcza istotnych informacji. Kluczowe jest, czy węzeł ten był prawidłowo założony na uprzęży wspinacza. Podobnie informacja o wyciągarce jest myląca, gdyż w wspinaczce halowej zazwyczaj korzysta się z urządzeń asekuracyjnych należących do obiektu. Nikt nie nosi ze sobą wyciągarki (no chyba, że jest komandosem). Czy chodzi o automatyczne urządzenie asekuracyjne zamontowane na stałe? Jeśli tak, a urządzenie to znajdowało się obok ciała, byłaby to informacja kluczowa, sugerująca potencjalne odłączenie się całego systemu asekuracyjnego. Obecne sformułowanie, choć informuje o zabezpieczonych przedmiotach, rodzi więcej pytań niż daje odpowiedzi. Doprecyzowanie tych szczegółów pozwoliłoby czytelnikom lepiej zrozumieć okoliczności zdarzenia.