Blisko godzinę trwała w środę przed południem akcja saperów, którzy z ulicy Januszowickiej na Borku musieli wywieźć sporej wielkości radziecki pocisk rakietowy z czasów II wojny światowej. Wcześniej z domów trzeba wyprowadzić około 500-600 mieszkańców. Wojsko wywiozło już niewybuch na poligon. Tam zostanie zdetonowany.
Znaleziony niewybuch to radziecki pocisk rakietowy typu katiusza. Ma ok. 1,5 metra długości i pół metra średnicy.
Na Borku już po 8 rano pojawiła się policja. Po osiedlu krążyły radiowozy, z których nadawano informacje o ewakuacji. Funkcjonariusze odwiedzali też osobiście dom po domu. Wojskowi saperzy pojawili się na miejscu po godz. 10. Godzinę później pocisk wyjechał na poligon, gdzie zostanie zneutralizowany.
TAK PISALIŚMY O TYM WCZEŚNIEJ
- Ze względów bezpieczeństwa musimy ewakuować mieszkańców z obszaru w promieniu 150 metrów od miejsca znaleziska. Ewakuacja rozpocznie się o godz. 9.00 i potrwa do czasu zakończenia działań saperów. Prosimy o zabranie najpotrzebniejszych rzeczy, dokumentów i leków - mówi Wojciech Jabłoński z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
- Teren zostanie całkowicie wyłączony z ruchu. Zarówno samochodowego, jak i pieszego - zapowiedziała Joanna Urbańska - Jaworska z Urzędu Miejskiego Wrocławia.
Ewakuowani mieszkańcy mogą znaleźć miejsce schronienia na własną rękę, albo udać się do autobusów czekających przy al. Wiśniowej. Te zawiozą ich do Szkoły Podstawowej nr 4 przy ul. Powstańców Śląskich 210-218. Tam w cieple można będzie poczekać na zakończenie akcji. - Prosimy o zachowanie spokoju, stosowanie się do poleceń służb i śledzenie bieżących komunikatów - apeluje Wojciech Jabłoński.
W TYM MIEJSCU ZNALEZIONY ZOSTAŁ RADZIECKI POCISK RAKIETOWY
Katiusza to potoczna nazwa radzieckich wyrzutni rakietowych (najsłynniejsza wersja to BM-13) — na stałe weszła do ikonografii II wojny światowej. To prosty, mobilny system: rzędy metalowych szyn zamocowane na podwoziu ciężarówki, z których odpalano seryjnie krótkodystansowe rakiety. W praktyce jedna pojazdowa wyrzutnia BM-13 mogła mieć od kilkunastu do kilkudziesięciu prowadnic; baterie (kilka pojazdów) wypluwały w kilku sekundach salwę, która nadawała się do terroru ostrzałowego i niszczenia dużych powierzchni — kosztem celności. Właśnie jeden z takich pocisków znaleziony został dziś na wrocławskim Borku. W czasie wojny konstrukcja i prostota sprawiły, że katiusze produkowano masowo i wykorzystywano powszechnie na froncie wschodnim.
Wrocław był w 1945 roku twierdzą, obleganą i bombardowaną przez wojska radzieckie przez wiele tygodni. Ostrzał artyleryjski i bombardowania powietrzne spustoszyły znaczne części miasta podczas oblężenia trwającego od 13 lutego do 6 maja 1945. W takich warunkach katiusze — używane do nasycania terenu ładunkiem wybuchowym — pojawiały się w szeregu operacji artyleryjskich i szturmowych na miasto i jego przedmieścia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Więcej cyrku i zamieszania niż to naprawdę warte...