Reklama

Wrocławianie skarżą biuro podróży. „Nie mieliśmy ciepłej wody w kranie, a rezydent wysyłał nas na wycieczkę na żółwie”

23/08/2018 13:38

Pobyt na greckiej wyspie Zakyntos miał być trzech rodzin z Wrocławia wakacjami marzeń. Okazał się koszmarem. Uczestnicy wycieczki relacjonują, że hotel nie był przygotowany do przyjęcia gości, o czym doskonale miało wiedzieć organizujące wyjazd biuro podróży. – Gdy zgłaszaliśmy problemy pani rezydent, ta proponowała nam wycieczkę na żółwie. Ona żyła tylko wycieczkami dodatkowymi. Słyszeliśmy tylko "żółwie i żółwie" – żali się jeden z uczestników wyjazdu. W czwartek sprawa trafiła do sądu.

Feralny wyjazd odbył się w tzw. wyjazd majowy. Grupa turystów wykupiła wycieczkę w jednym z biur podróży. Wszystko było w najlepszym porządku, do momentu przyjazdu do hotelu. Okazało się, że ten jest dopiero w budowie. Adwokat Katarzyna Politańska-Torz, która przed sądem reprezentuje rodziny, które domagają się zadośćuczynienia ze zepsute wakacje, twierdzi, że biuro podróży zignorowało informację o tym, że hotel ma opóźnienie w budowie. – Organizator wycieczki wysłał maila do wszystkich biur podróży, że hotel nie jest gotowy na przyjęcie gości – mówiła przed wejściem na salę sądową.


W czwartek w sądzie nie było przedstawiciela biura. Swoje zeznania złożył za to jeden ze świadków. 34-letni mężczyzna, który na przełomie kwietnia i maja spędzał urlop w tym samym hotelu, opowiadał m.in., że w budynku wisiały niezabezpieczone kable elektryczne, przy zejściu do basenu brakowało barierek, a te zamontowane na tarasie były malowane.

Reklama

Problemy miały zacząć się zaraz po przybyciu na miejsce. – Mieliśmy zostać zakwaterowani w 5 minut, ale okazało się, że się nie da, bo informatycy przez najbliższe 7 godzin będą stawiali system. Gdy powiedziałem o tym problemie pani rezydent, ta zaproponowała mi wycieczkę na żółwie – tłumaczył świadek.


Propozycję wycieczki na oglądanie żółwi mężczyzna miał podczas pobytu w Grecji usłyszeć jeszcze kilkukrotnie, gdy zgłaszał kolejne problemy. A tym było sporo. Ciepła woda w kranie pojawiła się dopiero w ostatnich dniach pobytu, w pierwszych problem był nawet z zimną. – Ciśnienie wody było tak niskie, że odkręcając kran, czekaliśmy 10 minut, żeby nabrać wody na herbatę – tłumaczył przed sądem. Problemy stwarzała też klimatyzacja, która działała tylko przy otwartych drzwiach na balkon. – Gdy szliśmy spać i zamykaliśmy drzwi, to klimatyzacja się wyłączała – wyjaśniał turysta.

Reklama

Według relacji mężczyzny nie było też mowy o wypoczynku na przylegającej do hotelu plaży, gdzie wciąż pracowali robotnicy i jeździła koparko-ładowarka. – Menadżer hotelu mówił, że inne biuro podróży odwołało wycieczkę w tym miejscu, a my zostaliśmy wysłani – zeznawał 34-latek. – Niemieckie biuro nie przyjechało, a Polaka można było wysłać – denerwował się mężczyzna.


Kolejna rozprawa, na której zostaną przesłuchani kolejni świadkowie, ma odbyć się w październiku. Skarżący chcą od biura podróży 6 tys. zł zwrotu części kosztów wycieczki oraz 3 tys. zł zadośćuczynienia. Cała wycieczka kosztowała wrocławian 13 tys. złotych. W procedurze reklamacyjnej biuro zaoferowało zwrot w wysokości 1,6 tys. zł.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości