Reklama

Wrocławski PiS jak kadra Michniewicza

19/01/2023 19:29

Dlaczego we Wrocławiu nie wygrywa i nie wygra Prawo i Sprawiedliwość? Bo zarówno nie chce, jak i nie potrafi. Ich polityka miejska po prostu męczy. Działają w myśl słynnej tezy „nie chcem, ale muszem”. I jeden Kilijanek w tym wypadku naprawdę wiosny nie czyni.

Zaczniemy od małego quizu. Czy wiedzą Państwo, kto jest szefem PiS we Wrocławiu? Albo kto stoi na czele klubu radnych tej partii w Radzie Miejskiej Wrocławia? Obawiam się, że nawet wśród elektoratu ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego tylko kilka procent odpowiedziałoby pozytywnie. A i tak odnoszę wrażenie, że dał o sobie znać mój wrodzony optymizm.


Tak, zgadzam się, jeszcze gorzej jest z Platformą Obywatelską, bo ta nie ma nawet swojego klubu w radzie miasta. To wynik jakiegoś zawiłego planu Grzegorza Schetyny, który pozwolił Jackowi Sutrykowi upokorzyć PO. Chciał w ten sposób zagrać na nosie Donaldowi Tuskowi czy szefowi regionalnemu tej partii Michałowi Jarosowi? Jeśli tak, to bardzo bym się zdziwił, gdyby Schetyna i jego poplecznicy nie odczuli tego boleśnie przy budowaniu list wyborczych do parlamentu. Ale Platforma ma i tak jedną wielką przewagę. Rozpoznawalne twarze z Bogdanem Zdrojewskim i jego małżonką na czele. Do tego, bardzo dobrze zakorzenione w Wrocławiu, niepogłębione kompletnie, hasła „antyPiS”. I jest pozamiatane. Na kilka kolejnych wyborów wystarczy.

Reklama

A twarze wrocławskiego PiS? Same wyblakłe… Na początku niewątpliwie mieli bardzo dobrego lidera w osobie Dawida Jackiewicza, który w 2003 roku został nawet wiceprezydentem miasta. Nie, nie… PiS nie wygrał samodzielnie wyborów samorządowych, tylko, w co ciężko dziś uwierzyć, byli w koalicji z PO tworząc POPiS. Nie trwało to długo i po koalicji został tylko kot o takim imieniu, którego w prezencie otrzymał prezydent Rafał Dutkiewicz. Jackiewicz jednak przez lata był wyrazistym liderem Prawa i Sprawiedliwości w naszym mieście. Dopóki się nie popadł w niełaskę Jarosława Kaczyńskiego. Schedę we Wrocławiu po Jackiewiczu przejęła posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka. Stała się liderem wrocławskich struktur, ale delikatnie mówiąc-nienachalnym. Aż tu nagle, po niezłej kampanii i koszmarnych błędach sztabu Rafał Dutkiewicza w 2014 roku przeszła w wyborach do drugiej tury. Co mało nie doprowadziło do zapaści urzędującego i pewnego siebie Dutkiewicza. Wrocław wtedy o niej usłyszał, choć w drugiej turze już nie dała rady. Niestety, kompletnie nie wykorzystała potencjału doskonałego wyniku i znowu skryła się w politycznej norce. Między innymi dlatego, cztery lata później, nie sprostała nawet nikomu nieznanemu Jackowi Sutrykowi. Jej zwolennicy tłumaczyli, że za nim stali i Dutkiewicz, i Schetyna. Jednak niewejście do drugiej tury uznano z kompletną klapę.


Nie wiadomo, czy też z tego względu, czy też z innych powodów Stachowiak-Różecka przestała być liderem PiS we Wrocławiu, choć nadal próbuje kreować się na taką postać. Kilka dni temu w Radiu Wrocław z dużym przekonaniem stwierdziła:

Reklama

„Ja wielokrotnie mówiłam, że jestem gotowa i zainteresowana prezydenturą Wrocławia. Mogę powiedzieć nawet, że mój program z dwóch poprzednich kampanii się nie zdezawuował, niestety”. Ale też z pokorą dodaje ”To nie moja decyzja”.


Warto wspomnieć, że chyba jeszcze większą porażką na koncie posłanki PiS, niż przegrana w pierwszej turze w wyborach prezydenckich, jest to, że spośród radnych miejskich tej partii, którzy startowali z list przygotowanych przez Stachowiak-Różecką, aż pięciu w trakcie kadencji przeszło do klubu Jacka Sutryka. To straty, proporcjonalnie rzecz ujmując, prawie takie jak zanotował feldmarszałek Friedrich Paulus pod Stalingradem.

Reklama

Prezes postanowił więc zareagować i we Wrocławiu pojawiła się w roli lidera posłanka Agnieszka Soin. Jeszcze w 2018 roku radna warszawskiej dzielnicy Śródmieście. Choć z tym pojawianiem się to bym nie przesadzał, bo rzadziej tu bywa niż śnieg w tegorocznym styczniu. Taka widocznie jest koncepcja prezesa na struktury lokalne, które mają bić się o samorząd.


Jest jeszcze radny Andrzej Kilijanek. Niewątpliwe na tym pisowskim bezrybiu niezły okonek, a może już i szczupak. Prężny, rzutki i rozumiejący siłę współczesnych mediów. Zwłaszcza społecznościowych. Kilka tygodni temu nawet odważnie zadeklarował: „Do końca roku zdecyduję czy zgłoszę zarządowi swoją kandydaturę”. Na prezydenta Wrocławia. Połowa stycznia za nami i nic nie słychać. Ale może trzeba być precyzyjnym. Deklarował, że podejmie decyzję, a nie ją ogłosi. Może też ktoś młodemu radnemu wytłumaczył, że od podejmowania decyzji jest ktoś inny…

Reklama

Gdy tak się patrzy na ostatnie wydarzenia wokół wrocławskiego Prawa i Sprawiedliwości, to człowiek odnosi wrażenie, że to trochę podobnie jak z polską drużyną piłkarską pod wodzą Czesława Michniewicza. Mieli wyniki, ale grali tak, że zęby bolały. Na boisku pokazywali, że chyba gra w reprezentacji to niech ich żywioł. A najgorzej było jak Michniewicz się odezwał…


Pewien medioznawca ujął to tak: „Lubi gadać, tylko nie umie. I to do niego nie dociera. Choć z drugiej strony, nie ma dobrego sposobu, by trener mógł powiedzieć, że ma się kiepskich zawodników”. Jak PiS. Chyba nie tylko wrocławski.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości