7 kwietnia to najbardziej prawdopodobna data wyborów samorządowych w Polsce. To oznacza, że za 94 dni wybierzemy nowego prezydenta Wrocławia. Zwycięzca wyborów będzie rządził miastem przez pięć kolejnych lat - do roku 2029. Kto chce zająć miejsce Jacka Sutryka?
Wybory samorządowe jeszcze w tym miesiącu musi zarządzić premier Donald Tusk. Gdy to zrobi, natychmiast oficjalnie wystartuje kampania wyborcza. Same wybory, jak wynika z ordynacji, muszą się odbyć 7 lub 14 lub 21 kwietnia. Tusk już potwierdził (na razie nieoficjalnie), że najbardziej prawdopodobną datą jest ta pierwsza. To pierwsza niedziela po Wielkanocy. Jeśli Donald Tusk potwierdzi tę datę, druga tura wyborów prezydentów, burmistrzów i wójtów odbędzie się 21 kwietnia.
Wybory samorządowe powinny odbyć się już dawno, bo kadencja obecnych władz kończyła się jesienią ubiegłego roku. Prawo i Sprawiedliwość przedłużyło ją jednak aż do wiosny 2024.
W poprzednich wyborach, w 2018 roku, o fotel prezydenta Wrocławia walczyło 10 kandydatów. Jacek Sutryk o włos wygrał w pierwszej turze, zdobywając 50,2 proc. głosów. Na Mirosławę Stachowiak - Różecką z PiS głosowało 27,5 proc. wrocławskich wyborców, na Katarzynę Obarę - Kowalską (Bezpartyjny Wrocław) - 7,4 proc. Czwarty był Jerzy Michalak, który startując z własnego komitetu zdobył 6,9 proc. głosów. Pozostali kandydaci nie przekroczyli nawet trzech procent poparcia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze