Kierowcy są zgodni: to szaleństwo! Gubiąc bilet parkingowy w Aquaparku przy Borowskiej albo pod miejskimi basenami na Brochowie i Zakrzowie trzeba zapłacić aż 240 zł kary! - To przez klientów, którzy nagminnie łamali regulamin - broni się Wrocławski Park Wodny. Ale wystarczyłaby odrobina dobrej woli, by w takich sytuacjach jego pracownicy po prostu sprawdzili, jak długo był na parkingu dany samochód. Wjazd i wyjazd każdego auta rejestrują tam kamery.
Parkowanie auta na parkingach Aquapaku kosztuje 8 zł za godzinę. To sporo. Tyle samo zapłacimy na przykład na parkingu pod Narodowym Forum Muzyki. We Wroclavii godzina kosztuje 6 zł. Gdy zgubimy bilet, pod NFM trzeba zapłacić 100 zł, we Wroclavii - 80 zł. A w Aquaparku? Stawka jest szokująca. Miejska spółka życzy sobie od kierowców aż 240 zł.
Stawkę podniesiono niedawno. Rzecznik spółki twierdzi, że kwota musiała wzrosnąć, ponieważ klienci nagminnie zostawiali swoje auta na kilka dni. Przy wyjeździe deklarowali zgubienie biletu i płacili mniej niż powinni. - W praktyce uniemożliwiało to prawidłowe naliczenie rzeczywistego czasu postoju i prowadziło do blokowania miejsc parkingowych przeznaczonych dla faktycznych użytkowników obiektu. Zostaliśmy zmuszeni do podniesienia kwoty za zgubienie biletu parkingowego do 240 zł, ponieważ stworzył się niebezpieczny precedens i zamienił w cykliczne działanie - mówi portalowi TuWroclaw.com Wojciech Koerber z Aquaparku.
Tyle, że Aquapark przy odrobinie dobrej woli w sytuacji zagubienia biletu mógłby sam sprawdzać, jak długo konkretny samochód był na parkingu. Jego tablice rejestracyjne są przecież odczytywane przy wjeździe i wyjeździe przez system kamer. Zdaniem rzecznika, taka informacja byłaby jednak... niewiarygodna.
- To potwierdzenie momentu wjazdu oraz element zabezpieczający system przed błędami technicznymi i próbami obejścia zasad parkowania - przekonuje Wojciech Koerber. - Dopiero po odbiciu biletu parkingowego przez obsługę obiektu system pozwoli klientowi na wyjechanie z parkingu. Z tego względu, w przypadku zgubienia biletu, nie ma możliwości pobrania nowego i opłacenia postoju według standardowej taryfy, gdyż brak jest wiarygodnej informacji o faktycznym czasie parkowania - uważają w miejskiej spółce.
Czy trzeba płacić? Marta Pankowska, miejski rzecznik konsumentów we Wrocławiu, w rozmowie z portalem TuWroclaw.com tłumaczy, że w ubiegłych latach w podobnych sprawach wielokrotnie wypowiedział się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
- Uznał, że w przypadku, gdy kierowca pobrał bilet, ale nie był on umieszczony za szybą samochodu, bo np. spadł lub został zabrany przez kierowcę po wyjściu z pojazdu, opłata powinna być anulowana, gdy w reklamacji klient udowadniał, że taki bilet został opłacany lub pobrany w zależności od parkingu - słyszymy. - Oczywiście, że konsumenci mają szansę odwołania, w tym celu powinni skierować odpowiednie pismo do przedsiębiorcy, a w przypadku braku jego skuteczności mogą zgłosić sprawę do właściwego według miejsca zamieszkania rzecznika konsumentów - mówi Marta Pankowska. Warto zadbać o wszelkie możliwe dowody, które pokażą, jak długo faktycznie korzystaliśmy z parkingu. Mogą to być na przykład świadkowie, ale i choćby dowody, że kilka godzin wcześniej nasz samochód był w innym miejscu - mogą to być na przykład bilety parkingowe z innych miejsc, paragony ze stacji paliw itp.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
"To potwierdzenie momentu wjazdu oraz element zabezpieczający system przed błędami technicznymi i próbami obejścia zasad parkowania - przekonuje Wojciech Koerber [...] gdyż brak jest wiarygodnej informacji o faktycznym czasie parkowania - uważają w miejskiej spółce." Czyli to potwierdzanie wjazdu i zabezpieczenie systemu przed błędami technicznymi jest niewiarygodne. Po co więc wprowadzono te kamery?
Bo pracownicy nie mają co robić i będą jeszcze sprawdzać auta na kamerach. Puknijcie się w czoło.
A mnie osobiście ciekawi JAK doszli do takiej, a nie innej sumy. Dlaczego nie np. 1228,58 zł. ?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.