Barbara Jędrzejowska popadła w długi i w środę rano miała zostać eksmitowana z mieszkania do schroniska dla bezdomnych. Nie udało się: na miejscu pojawili się reporterzy i aktywiści, a wierzyciel nie przyszedł. Eksmisja została odroczona.
Na miejscu, przy ul. Bzowej 23, pojawiło się ok. 30 osób. Informacja o planowanej eksmisji rozeszła się bowiem wśród przedstawicieli mediów i lewicowych aktywistów.
- Nie ma takiego scenariusza, w którym eksmisja 80-letniej pani do schroniska jest czymś praworządnym. W tym wypadku państwo zawiodło panią Barbarę trzy razy - gdy zostawiło samych sobie ofiary afery Amber Gold, gdy dało swobodnie działać firmom lichwiarskim i w końcu teraz, gdy próbuje ją wyrzucić do schroniska dla bezdomnych. Nie możemy się godzić na takie rzeczy - mówi Magdalena Tuła z Rady Okręgu Razem Wrocław.
O godz. 9 przyszedł komornik, ale z powodu nieobecności wierzyciela i blokady schodów prowadzących do mieszkania Barbary Jędrzejowskiej odstąpił od czynności. Policja wylegymitowała wszystkich uczestników wydarzenia, bo uznała to za nielegalne zgromadzenie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze