Koalicjanci Rafała Dutkiewicza krytykują swoją przeciwniczkę z Prawa i Sprawiedliwości za komentarz związany z falstartem przedszkola „Przy Stadionie”. Członkowie koalicji podkreślają, że za otwarcie placówki nie było odpowiedzialne miasto, a podmiot prywatny. Stachowiak-Różeckiej od byłego kolegi z ław rady miejskiej, dostało się też za formę oświadczenia, w którym domagała się dymisji ważnych urzędników oraz tego, by prezydent oddał przedszkolakom swój dom w Ramiszowie.
Przypomnijmy, że chodzi o sprawę przedszkola „Przy Stadionie”, które miało rozpocząć działalność z początkiem września, ale w ostatniej chwili okazało się, że obiekt nie jest gotowy na przyjęcie dzieci. Rodzice o tym, że będą musieli dowozić swoje pociechy do innych placówek, często na drugim końcu miasta, dowiedzieli się dopiero dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego.
W związku z taką sytuacją kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Wrocławia wydała oświadczenie, w którym zażądała dymisji Jacka Sutryka i Jarosława Delewiskiego. Zdaniem Stachowiak-Różeckiej, to właśnie szefowie departamentów Spraw Społecznych oraz Edukacji odpowiadają za chaos związany z oddaniem do użytku przedszkola na Maślicach.
Parlamentarzystka krytykowała też fakt, że miasto rodzicom dzieci, które miały chodzić do nowego przedszkola, zaproponowało miejsca zastępcze w placówkach oddalonych o kilka kilometrów, które często mieszczą się w barakach kontenerowych. – Może, zamiast upychać dzieci po kontenerach i zmuszać rodziców do wożenia pociech po całym mieście, władze miejskie same zajmą ich miejsce? A może udostępnią swoje wygodne gabinety albo dom w Ramiszowie i sami poprowadzą lekcje z dziećmi – ironizowała Stachowiak-Różecka.
W czwartek głos w sprawie oświadczenia polityk PiS zabrali koalicjanci tworzący KWW Rafała Dutkiewicza – Sojusz dla Wrocławia. Politycy tłumaczyli, że inwestycja związana z otwarciem przedszkola „Przy Stadionie” była realizowana przez prywatny podmiot, i magistrat nie miał wpływu na terminowość zadania.
– Pani Mirosława Stachowiak-Różecka parę lat temu była członkiem komisji edukacji. Jestem przekonany, że doskonale wie, co to jest organ prowadzący, jakim jest miasto, a co to jest organ prowadzący niepubliczny, czyli prywatny podmiot, który prowadzi placówkę oświatową – tłumaczył Jarosław Krauze z klubu radnych Rafała Dutkiewicza. – Wiedząc, że pracowała w komisji edukacji, uważam, że cynicznie wprowadza mieszkańców, w błąd mówiąc o tym, że pan Dylewski, jako dyrektor departamentu powinien podać się do dymisji – dodał.
Współpracownicy Rafała Dutkiewicza winą za nieotwarcie przedszkola w terminie obarczają prywatną fundację, która ma prowadzić placówkę finansowaną z budżetu miasta. Jarosław Krauze na specjalnej konferencji podkreślał, że przedszkole uzyska prawa placówki publicznej, w momencie, gdy otrzyma wszystkie stosowne pozwolenia i otworzy się na przyjęcie dzieci.
Szef prezydenckiego klubu krytykuje też formę oświadczenia kandydatki Prawa i Sprawiedliwości, która domagała się oddania domu należącego do prezydenta Wrocławia na użytek przedszkola. – Jeżeli w taki sposób będziemy prowadzili politykę i będziemy zabiegali o głosy, to wrócimy się do lat dwudziestych poprzedniego stulecia, bo to jest normalna bolszewia. Tak nie wolno działać. Apeluję do wszystkich, abyśmy rozmawiali merytorycznie o Wrocławiu, a nie robili sobie plebiscytu – komentował Krauze .
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze