Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zmienił wyrok sądu I instancji w sprawie rozwiązania Marszu Wielkiej Polski Niepodległej, który przeszedł przez Wrocław 11 listopada 2018. Zdaniem sądu II instancji delegat ówczesnego prezydenta Wrocławia miał prawo przerwać marsz ze względu na zagrożenie życia i zdrowia jego uczestników.
Przypomnijmy, że pod koniec października odwołanie organizatorów ubiegłorocznego marszu z okazji 11 listopada rozpatrywał Sąd Okręgowy we Wrocławiu. Wówczas uznano, że rozwiązanie marszu przez oddelegowanego przez ówczesnego prezydenta Rafała Dutkiewicza urzędnika było bezzasadne . Autorzy tamtego wyroku argumentowali swoją decyzję m.in. tym, że rozwiązanie marszu nastąpiło zbyt późno.
– Wydarzenia takie, jak odpalanie rac, rzucanie przedmiotami w stronę innych uczestników, czy policjantów są podstawą do tego, żeby zgromadzenie rozwiązać i uznać, że ona nie ma już charakteru pokojowego. Jednak w tej konkretnej sytuacji minęło 40 minut pomiędzy czasem, kiedy ostatnie takie wydarzenie miało miejsca, a czasem kiedy taka decyzja została ze strony magistratu podjęta – tłumaczyła wówczas rzeczniczka Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Decyzja ta została zaskarżona przez wrocławski magistrat. Jak poinformował w poniedziałek po południu pełnomocnik prezydenta ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii Bartłomiej Ciążyński , Sąd Apelacyjny zmienił październikowe orzeczenie sądu pierwszej instancji, stwierdzając słuszność decyzji magistratu.
– Tym samym wszystkie decyzje prezydenta Wrocławia dotyczące rozwiązań zgromadzeń organizowanych przez środowiska nacjonalistyczne zostały uznane i potwierdzone przez sądy. Robimy to na słusznych podstawach, robimy to prawidłowo. Działamy na podstawie i w granicach prawa, stosując je dla ochrony bezpieczeństwa mieszkańców oraz w celu przeciwdziałania nawoływaniu do nienawiści – napisał Ciążyński.
Przypomnijmy, że i w tym roku 11 listopada we Wrocławiu był obchodzony nie bez kontrowersji. Wieczorny marsz współorganizowany przez środowiska nacjonalistyczne został przerwany po przejściu kilkuset metrów. Po ogłoszeniu przez magistrat decyzji o rozwiązaniu zgromadzenia, w rejonie skrzyżowania ulic Dubois i Pomorskiej doszło do starć manifestantów z policją.
Policja zatrzymała już kilkunastu uczestników zamieszek. Część z nich usłyszała zarzuty brania udziału w nielegalnym zbiegowisku. Wśród nich są rodzice, którzy na marsz zabrali 4-letniego syna. Mundurowi poszukują też kolejnych osób, które podczas przemarszu złamały prawo.
Współorganizator tegorocznego marszu zapowiedział że złoży do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstw przez miejskich urzędników. Jacek Międlar zarzucił im m.in. narażenie uczestników marszu na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nadużycie i niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, działając w ten sposób na szkodę interesu publicznego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze