Młody mężczyzna podczas spaceru z psem kopał go i bił smyczą. Zareagowali świadkowie. Wezwali policję, ta odebrała psa właścicielowi i przekazała go do schroniska. 26-latek przekonywał, że tylko... szkolił psa.
Wszystko działo się w środę wieczorem na Krzykach. - Zgłoszenie wpłynęło dzięki czujnej reakcji świadków – kobiety i mężczyzny, którzy zauważyli, jak mężczyzna wielokrotnie kopał oraz uderzał psa. Świadkowie krzyczeli do sprawcy, aby zaprzestał swojego zachowania, jednak ten nie reagował - opowiada podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Gdy na miejsce przyjechała policja, mężczyzna początkowo zaprzeczał zarzutom, a następnie oświadczył, że „szkolił psa”. - Policjanci nie mieli jednak wątpliwości, że jego zachowanie nosiło znamiona znęcania się nad zwierzęciem Z uwagi na te okoliczności pies został odebrany właścicielowi i przekazany pod opiekę pracownikom Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt przy ul. Ślazowej we Wrocławiu, gdzie otrzymał niezbędną pomoc - podkreśla Aleksandra Freus.
26-latek usłyszał zarzut dotyczący znęcania się nad zwierzętami. Grożą mu trzy lata więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W parku grabiszyńskim też czasami chodzi taka "trenerka" ze swoim psem. Zwróciłam jej uwagę, żeby nie traktowałam tak (biła smyczą i szarpała) psa, to przestała. Już jakiś czas jej nie widuję, ale następnym razem nie będę się patyczkować i też wezwę policję. Pytanie do prawdziwych psich trenerów: czy park jest dobrym miejscem do nauki chodzenia przy nodze (to usiłowała chyba robić spotkana przeze mnie kobieta)? Mi wydaje się, że nie, ponieważ jest tam mnóstwo zapachów i innych ciekawych rzeczy (jak zwierzęta parkowe i inne psy) przy których nie jest łatwo się skoncentrować. Poza tym po co iść z psem do parku jeśli nie może sobie swobodnie wąchać i poznawać tak ciekawego otoczenia?
W parku grabiszyńskim też czasami chodzi taka "trenerka" ze swoim psem. Zwróciłam jej uwagę, żeby nie traktowałam tak (biła smyczą i szarpała) psa, to przestała. Już jakiś czas jej nie widuję, ale następnym razem nie będę się patyczkować i też wezwę policję. Pytanie do prawdziwych psich trenerów: czy park jest dobrym miejscem do nauki chodzenia przy nodze (to usiłowała chyba robić spotkana przeze mnie kobieta)? Mi wydaje się, że nie, ponieważ jest tam mnóstwo zapachów i innych ciekawych rzeczy (jak zwierzęta parkowe i inne psy) przy których nie jest łatwo się skoncentrować. Poza tym po co iść z psem do parku jeśli nie może sobie swobodnie wąchać i poznawać tak ciekawego otoczenia?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.