Świat pokochał ją za rolę Sandy w kultowym musicalu „Grease”, a jej hity do dziś królują w stacjach radiowych. Niewielu jednak wie, że w żyłach Olivii Newton-John płynęła krew wrocławskich naukowców i potężnych fabrykantów. Historia rodziny zmarłej gwiazdy to fascynująca opowieść, która łączy blask Hollywood, Nagrodę Nobla i... Stary Cmentarz Żydowski we Wrocławiu.
Klucz do tej niezwykłej opowieści spoczywa przy ulicy Ślężnej, gdzie na Starym Cmentarzu Żydowskim pochowany jest pradziadek artystki, Gustav Jacob Born. Był on wybitną postacią w świecie nauki - profesorem anatomii porównawczej i embriologii. Choć urodził się w Kępnie w 1851 roku, swoje dorosłe i naukowe życie związał z Wrocławiem, gdzie studiował medycynę i pełnił funkcję dyrektora Instytutu Embriologii. Gustav Born był również aktywnym członkiem Śląskiego Towarzystwa Kultury Ojczyźnianej.
Rodzinne koneksje prowadzą jeszcze dalej, w stronę wielkiego przemysłu i nauki. Pradziadek Olivii ożenił się z Margarete Kauffmann, której ojciec, Salomon, był potężnym włókiennikiem trzęsącym śląskim przemysłem. Owocem ich związku był syn Max, dziadek gwiazdy, który dorastał w kamienicy przy dzisiejszym placu Wolności 4 we Wrocławiu.

Max Born, dziadek Olivii, przeszedł do historii jako jeden z najwybitniejszych umysłów swoich czasów. W 1954 roku został laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki. Co ciekawe, ten przełomowy rok w życiu dziadka był jednocześnie rokiem wielkiej zmiany dla sześcioletniej wówczas Olivii. To właśnie wtedy przyszła odtwórczyni roli Sandy w „Grease” opuściła Europę i wraz z rodzicami wyjechała do Australii, gdzie rozpoczęła się jej droga ku światowej sławie.
Choć Olivia Newton-John urodziła się w Cambridge i stała się ikoną popkultury w Australii i USA, jej drzewo genealogiczne jest nierozerwalnie splecione z Dolnym Śląskiem. Pamięć o jej przodkach – od potężnych fabrykantów, przez cenionych profesorów medycyny, aż po genialnego fizyka noblistę – pozostaje żywa w architekturze i na nekropoliach Wrocławia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Każdy naród ma czarne karty w historii, polska również. Ludzkość ogólnie jest zła i powinna wyginać. Co nie zmienia faktu, że historia naszego Breslau jest fascynująca, dziękuję za ten artykuł, nie znałem tej historii.
Ta Olivia to jedna z licznych popartystek. Nikt, kim warto się chwalić. Zresztą nic wspólnego z Wrocławiem nie miała. Ale jej dziadek to był już ktoś. Jeden z nielicznych twórców mechaniki kwantowej. I nim miasto może się już pochwalić.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Każdy naród ma czarne karty w historii, polska również. Ludzkość ogólnie jest zła i powinna wyginać. Co nie zmienia faktu, że historia naszego Breslau jest fascynująca, dziękuję za ten artykuł, nie znałem tej historii.
Ta Olivia to jedna z licznych popartystek. Nikt, kim warto się chwalić. Zresztą nic wspólnego z Wrocławiem nie miała. Ale jej dziadek to był już ktoś. Jeden z nielicznych twórców mechaniki kwantowej. I nim miasto może się już pochwalić.