W niedzielę premierę będzie miał drugi sezon „Belfra”, który był kręcony we Wrocławiu. Czy Stolica Dolnego Śląska to idealne miejsce do kręcenia filmów i seriali?
„Człowiek z magicznym pudełkiem”, najnowszy film pochodzącego z Wrocławia reżysera Bodo Koxa wszedł do kin 20 października. Scenariusz do tego filmu otrzymał specjalne wyróżnienie w prestiżowym konkursie ScripTeast im. Krzysztofa Kieślowskiego w Cannes.
Zapytaliśmy reżysera, czy w tym filmie pojawiły się wrocławskie akcenty. – Niestety, jest ich niewiele – mówi Bodo Kox. –Jestem ja, wrocławianin, acz mieszkający, bo pracujący, w Warszawie. Jest odtwórca jednej z głównych ról Sebastian Stanki Stankiewicz ( urodzony w Głogowie), który ukończył wrocławską "szkołę lalek", taki oddział przy PWST. Jest też Filip Zawada, którego kompozycję wykorzystamy w jednej ze scen. Gra w tym filmie także Bogdan Koca, który niemało lat spędził kiedyś w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Moja córeczka Roma też jest urodzona i mieszkająca obecnie we Wrocławiu. Bartek Firlet ukończył PWST we Wrocławiu, również zobaczymy go w filmie... To takie akcenty na pierwszy rzut myśli – dodał.
Czy Wrocław był dla niego inspiracją w trakcie prac nad tym filmem? – Na siłę można powiedzieć, że tak, bo zainspirowało mnie stare radio, które moi dziadkowie mieli przez lata – tłumaczy Kox. – Sprowadzili się do Wrocławia zaraz po wojnie i tam to radio zakupili w latach 50tych albo 60tych... Jestem wrocławiakiem w drugim pokoleniu i nie lubię, jak mnie się pyta złośliwie: "co tam u was w Warszawce...?". Po pierwsze, lubię Warszawę i dużo jej zawdzięczam. Po drugie nie czuję się w niej jak u siebie, ale jak na gościnnych występach. Dlatego tutaj tak tę wrocławskość podkreślam, wazelinę strzelam.
Czy ten filmowiec ma swoje ulubione miejsca we Wrocławiu? – Kiedyś takim miejscem był Rynek, ale gdy jakiś czas temu byłem na nim wieczorem, przeszkadzało mi permanentne nagabywanie przez dziewczęta na obecne tam kluby Go-Go – opowiada reżyser. – Lubię od czasu do czasu burdele, doceniam takie miejsca, ale myślę, że Rynek i ta forma "zachęcania" nie przystoi jednak Stolicy Dolnego Śląska... Lubię też Podwale, gdzie w przepięknej kamienicy mieszka mój przyjaciel. Marzę, że będzie mnie kiedyś stać na dom, bądź mieszkanie na Krzykach, czy w okolicach Hali Ludowej albo Politechniki Wrocławskiej. Lubię tam spacerować.
Czy Wrocław to zdaniem Koxa filmowe miejsce i czy wróci tu z kamerą? – Każde miejsce jest filmowe, trzeba tylko mieć pomysł – odpowiada. – Wrocław ma pod tym względem wspaniałą kartę. Wiele filmowych dzieł powstało we Wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych, choćby parę filmów mistrza Hasa. Nie zapominajmy o fantastycznym okresie kinia OFFowego, kiedy zaczynałem swoją karierę z Jackiem Chamotem, Dawidem Antkowiakiem, braćmi Piotrem i Dominikiem Matwiejczykiem. Chyba z pół miliona teledysków zrobili we Wrocławiu Tunikowski, Szermanowicz i Bracia Bartos.
Jestem już trochę głodny miejsc nowych, albo takich, w których dawno nie kręciłem. Bardzo bym chciał do nich wrócić, ale niestety "centrum filmowego świata" jest wciąż, co zupełnie zrozumiałe, w Stolicy – kontynuuje. – Tu są największe pieniądze, a kino potrzebuje pieniędzy, Wiem, że mój kolega z Gildii Reżyserów Polskich Paweł Pawlikowski ("Ida") kręcił ostatnio we Wro, choć może on z powodzeniem kręcić w Los Angeles.
– Wciąż czekamy na ekranizacje kryminałów Marka Krajewskiego – mówi filmowiec. – Ta ziemia, to miasto ma sporo znakomitych tematów na duże filmy. Musimy tylko zaakceptować i pogodzić się z tym, że to miasto było kiedyś w rękach naszych trudnych sąsiadów. Mnie kręci w tym kontekście druga wojna światowa i okres powojenny, ale to są już filmy historyczne, a to już wymaga konkretnego pieniądza...
– Nie wątpię, że Wrocław filmowo ma wielki potencjał, ale to wymaga współpracy i dużego zaangażowania ze strony... Uwaga, trudne słowo: Włodarzy miasta. Duży i udany, albo chociaż tylko znany film przyciąga do danej lokacji następne ekipy filmowców. Jakby co, jestem bardzo chętny – zakończył Kox.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze